Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza pod cienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza pod cienie. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 stycznia 2015

Moje kosmetyczne odkrycia minionego roku :) + coś dla Was

Uff, ale mnie nie było :)
Najpierw brak czasu, potem święta i przygotowania a co za tym idzie jeszcze mniej czasu. Potem sylwester , który spędziłam mega rodzinnie - z rodzicami i mężem  -  górach, w naszym domku wysoko na polanie w lesie. Z dala od cywilizacji i zasięgu. Było super , biało, biało i biało :)
Ekipa sylwestrowa mała, bo nikt się nie odważył jechać do naszej bacówki zimą.
Brak prądu - ewentualnie troszkę agregata, oświetlanie świeczkami, ocieplanie piecem i brak bieżącej wody zimą odstraszają , cóż.

Żałujcie :)

Jako, że pierwszy tydzień Nowego Roku już minął, składam Wam spóźnione życzenia aby był jeszcze lepszy od poprzedniego :)

Jak już znalazłam trochę czasu okazało się , że mój telefon ( no nie mam znów aparatu) nie podoła robieniem zdjęć wieczorem - dopiero o 18 jestem w domu po pracy :(
a po 18 to już takie zdjęcia mi wychodzą , że na bloga nie nadają się kompletnie.

Dziś wyszły trochę lepsze, to lecę z ulubieńcami.
Z kosmetykami i kosmetycznymi produktami z którymi na dobre zaprzyjaźniłam się w minionym roku.

Zacznę od kolorówki




Revlon Colorstay , wszyscy go chyba znają ja też już dawno o nim słyszałam ale pierwsze buteleczki
trafiły do mnie w tym roku. Skusiłam się na dwa kolory 150 i 180, używam na większe wyjścia. Fenomenalne krycie bez efektu maski bardzo się u mnie spisał.

BB Cream Missha mój pierwszy azjatycki BB Cream, idealny do stosowania na co dzień. To już moje kolejne opakowanie, uwielbiam <3

Baza Artdeco.. ah baza wypróbowałam większość baz pod cienie dostępnych na rynku, baza Artdeco sprawdziła się u mnie najlepiej.
Cienie tej samej firmy, dostałam i się zakochałam :) fajna , satynowa konsystencja i dobre krycie, bardzo się polubiliśmy.
Kolejne cienie jakie odkryłam w tym roku i już Wam o nich pisałam to Maybelline Color Tatto, piękne i intensywne kolory,kremowa konsystencja i zaskoczenie , że cienie w kremie mogą tak długo wytrzymać na powiece w nie naruszonym stanie.
Znów cienie tym razem L'oreal Infallible, o ciekawej konsystencji, również o nich pisałam
kolekcja cieni MCT i LI od tamtej notki powiększyła mi się o kilka kolorów a w planach mam następne.
I ostatnim hitem 2014 z kolorówki jest pierwszy kosmetyk MakeUp Revolution jaki miałam przyjemność zakupić - paletka róży Sugar&Spice. Pierwszy ale raczej nie ostatni, gdyż te róże są super. Za nie wielką cenę - 30zł dostajemy paletkę zawierającą 8 róży. Bardzo dobra trwałość,pigmentacja i śliczne kolory. Jak doczekam dnia kiedy wracając z pracy będzie dobre oświetlenie zrobię o niej osobny post  bo na to zasługuje.

Kolej na pielęgnacje


O tych kosmetykach już Wam pisałam, są to
Mydła w piance Bath Body Works, absolutny HICIOR jak dla mnie jestem im wierna od kiedy je poznałam :) w zapasie mam chyba z 10 różnych zapachów i co zamówienie , zamawiam kolejne. Nawet zaraziła miłością do nich moją mamę :) Pierwszą przygodę z mydłem w piance miałam już w 2013 roku , ale to w 2014 zaczęłam poznawać więcej kosmetyków tej firmy i się w nich kompletnie zakochiwać. Żele też bardzo przypadły mi do gustu, są bardzo gęste co za tym idzie cholernie wydajne, cudnie pachną i dobrze się pienią.
Bardzo je lubię za świetne zapachy, które utrzymują się w czasie aplikacji i kilkadziesiąt minut po niej .Pisałam o nich np tu czy tu.

Kolejnym produktem pielęgnacyjnym , którego wiernie się trzymam jest oczyszczająca pasta firmy Ziaja, nie będę się rozpisywała, pełna recenzja jest tutaj.
Dalej mamy coś do włosów czyli Unikatowy Olejek Odżywczy  Loreal Professionel, który stosuję na końcówki, to moja druga buteleczka i 2 w zapasie. Jedna starczyła mi na ponad pół roku ;)

Ze zdjęcia uciekli i wpadli do następnego

























Czarne mydło, nawet nie to konkretne a nie mal każde :) nie wyobrażam sobie już teraz oczyszczania twarzy bez czarnego mydła. Testuje każde , które mi wpadnie w oko podczas innych zakupów. Na zdjęciu czarne mydło firmy Najel, które ostatnio używam. Spodziewajcie się niebawem recenzji.
I już nie do końca kosmetyk a raczej akcesorium , słynna szczotka Tangle Teezer.
Kiedyś kupiłam na ebay podróbkę , która całkiem nieźle się u mnie sprawdziła, postanowiłam więc jakieś pół roku temu zainwestować w oryginał. Nie żałuję ani złotówki, nie wiem już co znaczy mieć problem z rozczesywaniem włosów.

Skoro już przeszliśmy do nie do końca kosmetyków czas na Yankee Candle.


Któż ich nie zna :)
Uwielbiam te woski <3 cudnie pachną , każdy znajdzie jakiś zapach dla siebie. Ostatnio nawet bardziej od wosków pokochałam te małe świeczuszki - samplery , i tak sobie chomikuję... żeby nie było , że mam same kosmetyczne zapasy :) nie dawno zamówiłam kilka małych świec w szkle, na próbę jak przyjdą to zobaczymy czy też fajne :)

I na koniec zapachy, które w minionym roku podbiły mój nos.

Pierwszy z lewej to woda toaletowa od Bath Body Works Midnight Pomegranate... trwałość w porównaniu z mgiełkami tej firmy bardzo dobra... przez ten zapach mam ochotę na więcej :)
Kolejne to wielkie zaskoczenie dla mnie wody perfumowane od Yves Rocher. Sama byłam zdziwiona, że aż tak mi się spodobały , że zaczęłam robić "zapasy", gdyż na stałe jestem wierna raczej perfumom z tzw "wyższej półki". Ale jak widać Yves Rocher też ma coś fajnego z zapachów do zaproponowania. Mój nos , więc polubił się z Vanille Noire oraz pokochał (mąż również) So Elixir w wersji edp.

Kosmetyki i akcesoria kosmetyczne pokazane w tym poście podbiły moje serducho w roku 2014, zanosi się na to , że będę im wierna również w nowym roku. 
Nie znaczy to , że nie będę szukać kolejnych ulubieńców :)

A Wy ? Macie jakiś szczególnych ulubieńców minionego roku?


Grudzień był miesiącem prezentów, był Mikołaj później moje urodziny, następnie Wigilia i prezenty pod choinką.
Styczeń w prezenty nie obfituje ale mam coś dla jednej z Was. 
Moje najulubieńsze perfumy z Yves Rocher , mianowicie 
So Elixir edp 50ml

Co zrobić żeby je zdobyć?
Wystarczy być obserwatorem bloga i poza zwykłym komentarzem zostawić swojego meila.
Mozna też zamieścić u siebie na blogu banerek :)

Zapraszam












środa, 2 stycznia 2013

Działo się ... recenzja bazy pod cienie Paese

Hej dziewczynki:* 
Witam Was serdecznie w nowym, 2013 roku!!


Jak minął Wam sylwester? 


U mnie bardzo imprezowo, lekko % i co najważniejsze z przyjaciółmi :)

Korzystając z sylwestrowej imprezy, z tego że makijaż tej nocy musi długo trwać w idealnym stanie
porządne testy przeszła baza pod cienie Paese.
Bazę Paese używam od jakiś 10 dni, ale co innego cały dzień mieć ją na oczach a co innego dzień i noc :)
Zdjęcia makijażu sylwestrowego zaginęły w akcji.

Ale baza pod cienie jest ze mną...

Oto i Ona:

Baza pod cienie Paese










Opis producenta:
Baza wygładza skórę powiek i ułatwia aplikacje cieni. Przedłuża trwałość makijażu oraz intensyfikuje kolory nałożonych 
cieni do powiek.
Baza Paese jest bardzo wydajna, wystarczy cieniutka warstewka produktu, aby uzyskac pożadany efekt. 

Cena 15.90 za 5ml
Ja swoją kupiłam za ok 9zł na allegro

Moja opinia:

Baza mieści się w plastykowym , czarnym słoiczku - dokładnie jak 3 razy droższa koleżanka firmy ArtDeco.
Ma kremową,zbitą i różową konsystencję.




Baza jest łatwa w aplikacji, fajnie się rozsmarowuje i nie zbija w załamaniach powiek.
Pobija kolor cieni, nie jakoś spektakularnie ale delikatnie zwiększa ich intensywność.
Przedłuża trwałość makijażu -
Sylwestrowy makijaż oczu w nie naruszonym stanie od godziny 16 do 5 rano! Moje oczy nad ranem wyglądały dokładnie tak samo jak zaraz po pomalowaniu się!
Mi osobiscie baza ArtDeco nie przypadła do gustu natomiast Paese jest rewelacyjna a za tą cene to już wgl jak za darmo..
Minusem jest dostępność bazy - tylko na wyspach w centrach handlowych, u konsultantek czy na allegro.
Nie którym może też przeszkadzać to,że baza jest w pojemniczku - w przypadku długich paznokci może być problem z jej wydobyciem.
Jestem mega zadowolona i serdecznie polecam. 

Do sylwestrowego makijażu użyłam cieni z paletki zaznaczonych poniżej

bez lampy

 z lampą



Po lewej cienie bez bazy a po prawej cienie na bazie



Miałyście już do czynienia z tą bazą?
Jak sprawdziła się u Was?

niedziela, 19 sierpnia 2012

Goniąc za cieniem..

Czyli w poszukiwaniu idealnej bazy pod cienie :)

Przechodziłam już chyba przez wszystkie bazy pod cienie,no prawie wszystkie, ciągle szukając idealnego ideału.
Była baza inglot, mac, paint pot'y, art deco, virtual, essence, mary kay, elf, inglot duraline,kobo...

Z tych wyżej wymienionych uwielbiam duraline i kobo uzywam ich nie tylko pod pigmenty ale też pod zwykłe prasowańce i spisują się naprawdę super. Bardzo lubię też paint pot'y aczkolwiek moja miłość do nich słabnie. Najgorsze bazy natomiast z jakimi miałam do czynienia to baza pod cienie inglot i baza pod cienie mac. Obie nie robiły z cieniami dosłownie nic! ani nie podbijały ich kolorów ani nie przedłużały trwałości.

Nie dawno podczas szału zakupowego na allegro skusiłam się na bazę pod cienie Hean, kosztowała grosze więc stwierdziłam ,że spróbuję.

A oto i ona:




Baza znajduje się w sporym bo aż 14g słoiczku z grubszego plastyku.
Ma jasno różowy odcień z lekkim połyskiem, coś w stylu bazy art deco.
Konsystencję lekkiego żelowego czegoś ;)
Bardzo dobrze się nakłada, nie roluje na powiekach.
Wolałabym jednak gdyby była w tubce, bo jest to bardziej higieniczne.
Jest nie droga bo kosztuje ok 12zł co jak na bazę pod cienie to  naprawdę tanio.

Baza ładnie podbija kolor cieni i przedłuża ich trwałość.
Ja mam dość tłuste powieki więc nie ma szans ,żebym  pomalowała oczka cieniem i nie nałożyła bazy bo nawet godzinki nie wytrzymają bez zbijania się w załamaniach powiek :(

Dzięki niej cienie na moich powiekach spokojnie utrzymują się cały dzień 
od godziny 7 rano do 20 
tak więc po powrocie z pracy, po całym dniu makijaż wygląda tak samo jak rano
a więc jestem zadowolona.

Myślę,że za tą cenę warto spróbować, ponieważ ta baza robi to co powinna:
-przedłuża trwałość cieni
-podbija ich kolor
-cienie łatwo się na nią nakłada i łatwo sie je blenduje
Na zdjęciach nie widzę aż takiego efektu podbijania kolorów cieni jak na żywo 
ale pokaże wam to co udało mi się uchwycić

Te cienie używam ostatnio na zmianę - zielenie lub fiolety, dlatego przełożyłam je z dużej magnetycznej do dwóch poręcznych czwóreczek ( kobo, mac) żeby zmieściły mi się do podręcznej kosmetyczki.


fiolety bez bazy oraz z bazą



Zielenie w wersji bez bazy i z bazą :)



Używałyście kiedyś bazy hean?
Jaka jest wasza ulubiona baza pod cienie?




Łączna liczba wyświetleń