Jak wiecie uwielbiam kosmetyki do oczyszczania twarzy węglowe. Wszelakie pianki,żele , peelingi czy mydła z węglem są u mnie mile widziane, bo fantastycznie oczyszczają a mam skórę mieszana w kierunku tłustej . Także węglowe mydełko z ostatniego boxa jest już od kilkunastu dni w mojej łazience.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarne mydło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarne mydło. Pokaż wszystkie posty
sobota, 25 października 2025
niedziela, 18 sierpnia 2019
Beaute Marrakech Savon Noir Rose & Lavender
Uwielbiam czarne mydło, miałam kilka rodzai i niemal każde spisywało się u mnie super. Minus klasycznego czarnego mydła, był zawsze dla mnie taki, że znajdowało się ono w słoiczku. Miało konsystencję gęstej galarety i trzeba było uważać by nie skapnąć do niego wodą. Kiedy więc w Naturze moim oczom ukazało się czarne mydło w płynie w dodatku zapachowe, nie wiele myśląc wrzuciłam do koszyka .
wtorek, 12 czerwca 2018
BEAUTE MARRAKECH - CZARNE MYDŁO NATURALNE SAVON NOIR ARGANOWE 100g
Kiedy 4 lata temu po raz pierwszy poznałam się z czarnym mydłem , wiedziałam że będzie to mój stały punkt pielęgnacji. Zmieniam tylko marki, próbując kolejnych rodzai , wersji, choć dla mnie w zasadzie im krótszy skład w tym przypadku tym lepiej.
Tym razem opowiem Wam co nie co o mydle , które kiedyś dostałam na jakimś spotkaniu od sklepu Maroko .
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Czarne, eukaliptusowe oczyszczanie :)
Jak czarne to wiadomo co :D Ano , że mydło :) Korzystając z dnia darmowej dostawy pokupowałam różne rzeczy, w tym czarne mydło Najel w sklepie Grota Bryza.Poprzedniego czarnuszka porwała mi mama, zarażona ode mnie miłością do tych specyfików :)
Jak wiecie już, czarne mydło jest moją podstawą przy oczyszczaniu twarzy, stosowałam już różne o większości z nich możecie poczytać na moim blogu. Mydło Najel kupiłam tylko dlatego, że jest czarne i że go jeszcze nie miałam.
No to lecimy :)
Najel
Savon Noir D'alep
Black Aleppo Soap
Najel
Savon Noir D'alep
Black Aleppo Soap
Klasyczne dla czarnuszków opakowanie,plastykowy zakręcany słoik mieszczący 180g mydełka.
Konsystencja idealna - jak dla czarnego mydła oczywiście.
Wystarczy jak w przypadku innych czarnych mydeł, nie wielka ilość do dogłębnego oczyszczenia twarzy. Pamiętać należy też o tym , by nie wkładać do słoika mokrych,wilgotnych rąk.
Zapach eukaliptusa, dość mocny co mi zupełnie nie przeszkadza, czuć zaraz po otwarciu wieczka a także podczas używania i chwilę po spłukaniu.
Dodam , że mam skórę mieszaną. Tłustą w strefie T i suchą na policzkach :)
Mydło sprawuje się u mnie wyśmienicie. To znaczy po pierwsze jest super wydajne. Tak wygląda po miesiącu używania. Używam tylko na twarz,czasem na plecy co dziennie lub co drugi dzień.
Cudownie oczyszcza skórę, jest mój ulubiony efekt "skrzypienia".
Wyraźnie oczyszcza pory, wygładza buzie.
Pozostawia ją lekko napiętą,czystą i wygładzoną.A do tego przyjemnie odświeżoną dzięki zapachowi eukaliptusa.
Kosztuje nie wiele bo 25zł za te 180g.
Polecam :)
środa, 7 stycznia 2015
Moje kosmetyczne odkrycia minionego roku :) + coś dla Was
Uff, ale mnie nie było :)
Najpierw brak czasu, potem święta i przygotowania a co za tym idzie jeszcze mniej czasu. Potem sylwester , który spędziłam mega rodzinnie - z rodzicami i mężem - górach, w naszym domku wysoko na polanie w lesie. Z dala od cywilizacji i zasięgu. Było super , biało, biało i biało :)
Najpierw brak czasu, potem święta i przygotowania a co za tym idzie jeszcze mniej czasu. Potem sylwester , który spędziłam mega rodzinnie - z rodzicami i mężem - górach, w naszym domku wysoko na polanie w lesie. Z dala od cywilizacji i zasięgu. Było super , biało, biało i biało :)
Ekipa sylwestrowa mała, bo nikt się nie odważył jechać do naszej bacówki zimą.
Brak prądu - ewentualnie troszkę agregata, oświetlanie świeczkami, ocieplanie piecem i brak bieżącej wody zimą odstraszają , cóż.
Żałujcie :)
Jako, że pierwszy tydzień Nowego Roku już minął, składam Wam spóźnione życzenia aby był jeszcze lepszy od poprzedniego :)
Jak już znalazłam trochę czasu okazało się , że mój telefon ( no nie mam znów aparatu) nie podoła robieniem zdjęć wieczorem - dopiero o 18 jestem w domu po pracy :(
a po 18 to już takie zdjęcia mi wychodzą , że na bloga nie nadają się kompletnie.
Dziś wyszły trochę lepsze, to lecę z ulubieńcami.
Z kosmetykami i kosmetycznymi produktami z którymi na dobre zaprzyjaźniłam się w minionym roku.
Zacznę od kolorówki
Revlon Colorstay , wszyscy go chyba znają ja też już dawno o nim słyszałam ale pierwsze buteleczki
trafiły do mnie w tym roku. Skusiłam się na dwa kolory 150 i 180, używam na większe wyjścia. Fenomenalne krycie bez efektu maski bardzo się u mnie spisał.
BB Cream Missha mój pierwszy azjatycki BB Cream, idealny do stosowania na co dzień. To już moje kolejne opakowanie, uwielbiam <3
Baza Artdeco.. ah baza wypróbowałam większość baz pod cienie dostępnych na rynku, baza Artdeco sprawdziła się u mnie najlepiej.
Cienie tej samej firmy, dostałam i się zakochałam :) fajna , satynowa konsystencja i dobre krycie, bardzo się polubiliśmy.
Kolejne cienie jakie odkryłam w tym roku i już Wam o nich pisałam to Maybelline Color Tatto, piękne i intensywne kolory,kremowa konsystencja i zaskoczenie , że cienie w kremie mogą tak długo wytrzymać na powiece w nie naruszonym stanie.
Znów cienie tym razem L'oreal Infallible, o ciekawej konsystencji, również o nich pisałam
kolekcja cieni MCT i LI od tamtej notki powiększyła mi się o kilka kolorów a w planach mam następne.
I ostatnim hitem 2014 z kolorówki jest pierwszy kosmetyk MakeUp Revolution jaki miałam przyjemność zakupić - paletka róży Sugar&Spice. Pierwszy ale raczej nie ostatni, gdyż te róże są super. Za nie wielką cenę - 30zł dostajemy paletkę zawierającą 8 róży. Bardzo dobra trwałość,pigmentacja i śliczne kolory. Jak doczekam dnia kiedy wracając z pracy będzie dobre oświetlenie zrobię o niej osobny post bo na to zasługuje.
Kolej na pielęgnacje
O tych kosmetykach już Wam pisałam, są to
Mydła w piance Bath Body Works, absolutny HICIOR jak dla mnie jestem im wierna od kiedy je poznałam :) w zapasie mam chyba z 10 różnych zapachów i co zamówienie , zamawiam kolejne. Nawet zaraziła miłością do nich moją mamę :) Pierwszą przygodę z mydłem w piance miałam już w 2013 roku , ale to w 2014 zaczęłam poznawać więcej kosmetyków tej firmy i się w nich kompletnie zakochiwać. Żele też bardzo przypadły mi do gustu, są bardzo gęste co za tym idzie cholernie wydajne, cudnie pachną i dobrze się pienią.
Bardzo je lubię za świetne zapachy, które utrzymują się w czasie aplikacji i kilkadziesiąt minut po niej .Pisałam o nich np tu czy tu.
Kolejnym produktem pielęgnacyjnym , którego wiernie się trzymam jest oczyszczająca pasta firmy Ziaja, nie będę się rozpisywała, pełna recenzja jest tutaj.
Dalej mamy coś do włosów czyli Unikatowy Olejek Odżywczy Loreal Professionel, który stosuję na końcówki, to moja druga buteleczka i 2 w zapasie. Jedna starczyła mi na ponad pół roku ;)
Ze zdjęcia uciekli i wpadli do następnego
Czarne mydło, nawet nie to konkretne a nie mal każde :) nie wyobrażam sobie już teraz oczyszczania twarzy bez czarnego mydła. Testuje każde , które mi wpadnie w oko podczas innych zakupów. Na zdjęciu czarne mydło firmy Najel, które ostatnio używam. Spodziewajcie się niebawem recenzji.
I już nie do końca kosmetyk a raczej akcesorium , słynna szczotka Tangle Teezer.
Kiedyś kupiłam na ebay podróbkę , która całkiem nieźle się u mnie sprawdziła, postanowiłam więc jakieś pół roku temu zainwestować w oryginał. Nie żałuję ani złotówki, nie wiem już co znaczy mieć problem z rozczesywaniem włosów.
Skoro już przeszliśmy do nie do końca kosmetyków czas na Yankee Candle.
Zacznę od kolorówki
Revlon Colorstay , wszyscy go chyba znają ja też już dawno o nim słyszałam ale pierwsze buteleczki
trafiły do mnie w tym roku. Skusiłam się na dwa kolory 150 i 180, używam na większe wyjścia. Fenomenalne krycie bez efektu maski bardzo się u mnie spisał.
BB Cream Missha mój pierwszy azjatycki BB Cream, idealny do stosowania na co dzień. To już moje kolejne opakowanie, uwielbiam <3
Baza Artdeco.. ah baza wypróbowałam większość baz pod cienie dostępnych na rynku, baza Artdeco sprawdziła się u mnie najlepiej.
Cienie tej samej firmy, dostałam i się zakochałam :) fajna , satynowa konsystencja i dobre krycie, bardzo się polubiliśmy.
Kolejne cienie jakie odkryłam w tym roku i już Wam o nich pisałam to Maybelline Color Tatto, piękne i intensywne kolory,kremowa konsystencja i zaskoczenie , że cienie w kremie mogą tak długo wytrzymać na powiece w nie naruszonym stanie.
Znów cienie tym razem L'oreal Infallible, o ciekawej konsystencji, również o nich pisałam
kolekcja cieni MCT i LI od tamtej notki powiększyła mi się o kilka kolorów a w planach mam następne.
I ostatnim hitem 2014 z kolorówki jest pierwszy kosmetyk MakeUp Revolution jaki miałam przyjemność zakupić - paletka róży Sugar&Spice. Pierwszy ale raczej nie ostatni, gdyż te róże są super. Za nie wielką cenę - 30zł dostajemy paletkę zawierającą 8 róży. Bardzo dobra trwałość,pigmentacja i śliczne kolory. Jak doczekam dnia kiedy wracając z pracy będzie dobre oświetlenie zrobię o niej osobny post bo na to zasługuje.
Kolej na pielęgnacje
O tych kosmetykach już Wam pisałam, są to
Mydła w piance Bath Body Works, absolutny HICIOR jak dla mnie jestem im wierna od kiedy je poznałam :) w zapasie mam chyba z 10 różnych zapachów i co zamówienie , zamawiam kolejne. Nawet zaraziła miłością do nich moją mamę :) Pierwszą przygodę z mydłem w piance miałam już w 2013 roku , ale to w 2014 zaczęłam poznawać więcej kosmetyków tej firmy i się w nich kompletnie zakochiwać. Żele też bardzo przypadły mi do gustu, są bardzo gęste co za tym idzie cholernie wydajne, cudnie pachną i dobrze się pienią.
Bardzo je lubię za świetne zapachy, które utrzymują się w czasie aplikacji i kilkadziesiąt minut po niej .Pisałam o nich np tu czy tu.
Kolejnym produktem pielęgnacyjnym , którego wiernie się trzymam jest oczyszczająca pasta firmy Ziaja, nie będę się rozpisywała, pełna recenzja jest tutaj.
Dalej mamy coś do włosów czyli Unikatowy Olejek Odżywczy Loreal Professionel, który stosuję na końcówki, to moja druga buteleczka i 2 w zapasie. Jedna starczyła mi na ponad pół roku ;)
Ze zdjęcia uciekli i wpadli do następnego
Czarne mydło, nawet nie to konkretne a nie mal każde :) nie wyobrażam sobie już teraz oczyszczania twarzy bez czarnego mydła. Testuje każde , które mi wpadnie w oko podczas innych zakupów. Na zdjęciu czarne mydło firmy Najel, które ostatnio używam. Spodziewajcie się niebawem recenzji.
I już nie do końca kosmetyk a raczej akcesorium , słynna szczotka Tangle Teezer.
Kiedyś kupiłam na ebay podróbkę , która całkiem nieźle się u mnie sprawdziła, postanowiłam więc jakieś pół roku temu zainwestować w oryginał. Nie żałuję ani złotówki, nie wiem już co znaczy mieć problem z rozczesywaniem włosów.
Skoro już przeszliśmy do nie do końca kosmetyków czas na Yankee Candle.
Któż ich nie zna :)
Uwielbiam te woski <3 cudnie pachną , każdy znajdzie jakiś zapach dla siebie. Ostatnio nawet bardziej od wosków pokochałam te małe świeczuszki - samplery , i tak sobie chomikuję... żeby nie było , że mam same kosmetyczne zapasy :) nie dawno zamówiłam kilka małych świec w szkle, na próbę jak przyjdą to zobaczymy czy też fajne :)
I na koniec zapachy, które w minionym roku podbiły mój nos.
Pierwszy z lewej to woda toaletowa od Bath Body Works Midnight Pomegranate... trwałość w porównaniu z mgiełkami tej firmy bardzo dobra... przez ten zapach mam ochotę na więcej :)
Kolejne to wielkie zaskoczenie dla mnie wody perfumowane od Yves Rocher. Sama byłam zdziwiona, że aż tak mi się spodobały , że zaczęłam robić "zapasy", gdyż na stałe jestem wierna raczej perfumom z tzw "wyższej półki". Ale jak widać Yves Rocher też ma coś fajnego z zapachów do zaproponowania. Mój nos , więc polubił się z Vanille Noire oraz pokochał (mąż również) So Elixir w wersji edp.
Kosmetyki i akcesoria kosmetyczne pokazane w tym poście podbiły moje serducho w roku 2014, zanosi się na to , że będę im wierna również w nowym roku.
Nie znaczy to , że nie będę szukać kolejnych ulubieńców :)
A Wy ? Macie jakiś szczególnych ulubieńców minionego roku?
Grudzień był miesiącem prezentów, był Mikołaj później moje urodziny, następnie Wigilia i prezenty pod choinką.
Styczeń w prezenty nie obfituje ale mam coś dla jednej z Was.
Moje najulubieńsze perfumy z Yves Rocher , mianowicie
So Elixir edp 50ml
Co zrobić żeby je zdobyć?
Wystarczy być obserwatorem bloga i poza zwykłym komentarzem zostawić swojego meila.
Mozna też zamieścić u siebie na blogu banerek :)
Zapraszam
niedziela, 7 grudnia 2014
Kilka nowości w mojej kosmetyczce :)
Udało mi się zminimalizować do mega minimum zakupy z okazji Dnia Darmowej Dostawy..
Kupiłam tylko część rzeczy, które chciałam ale które na pewno zużyję w całości i z przyjemnością :)
Dzień Darmowej Dostawy jest tylko raz w roku,ale na szczęście na ebay'u codziennie jest darmowa wysyłka ^^ :)
Pokażę Wam tylko kosmetyki :)
Skusiłam się na zamówienie z trzech firm jeśli chodzi o kosmetyki.
U nich darmowa dostawa trwała wcześniej więc już troszkę używam tych kosmetyków :) Sama natura :)
2 saszetkowe peelingi do stóp od Agafii
Czarne Mydło <3 uwielbiam je a Najel'a jeszcze nie miałam
Pumeks wulkaniczny
Tutaj wpadła oczywiście maska jagodowa Kallos,kupiłam zaraz jak wprowadzili DDD i dobrze bo strasznie szybko ją wykupili.
i 3 kredki do oczków :)
Turkusowa Scandalleyes jest przepiękna <3
Ostatni sklep w którym robiłam zakupy i jedyny do którego nie wrócę to
Zaraz gdy rozpoczął się DDD czyli chwilę po północy kupiłam tam dwie maski Kallos. Bananową po 9.99zł i Czekoladową po 11,49.
Jakież było moje zdziwienie kiedy po kilku godzinach, kiedy chciałam dokupić jeszcze jedną bananową okazało się , że sklep podniósł ceny wszystkich Kallos'owych masek na 16zł.
Rozumiem,że miały niezłe "branie" a sklep chciał zarobić... ale nie uczciwie bo nie zmienia się zasad w trakcie gry.
Strzał w kolano i ja tam nie wrócę :(
Z nie kosmetycznych rzeczy kupiłam jeszcze trochę herbat Big Active, przypraw i podstawowych lekarstw :)
A wy kupiłyście coś podczas DDD?
Pochwalcie się :)
wtorek, 19 sierpnia 2014
Już nie liczę po raz który, czarne mydło na blogu :)
Taaak znów o czarnym mydle :)
Jako , że jest to jedyny produkt w tym momencie (nie licząc ostatnio delikatnej pianki Alverde) którym myję twarz od prawie roku.
Zmieniam tylko warianty i producentów sprawdzając jakie ciekawe czarne mydła mamy dostępne na rynku :) bo wiem,że nic mi tak dokładnie i wyraźnie nie oczyści twarzy jak Savon Noir.
Tym razem, więc na tapecie
Po różanym mydle z mydlarni Franciszka, postanowiłam poszukać innego Savon Noir o różanym zapachu a tych samych oczyszczających właściwościach.
Akurat w tym czasie w moje łapki wpadło to oto mydełko.
Cena dość konkurencyjna gdyż 100g Różanego od Franciszka kosztuje ok 28zł a 100g tego o tu kosztuje 19zł.
Cena nie wielka , a mydło bardzo wydajne jak to na czarne mydło przystało.
Konsystencja dla osób mających wcześniej do czynienia z czarnymi mydłami - idealna. Dla świeżaków no cóż musicie nauczyć się nim bawić,zwłaszcza że nie wielka ilość wystarczy do dogłębnego oczyszczenia twarzy.
Wg producenta nie trzeba mydła stosować codziennie wystarczy raz na 3 dni gdyż bardzo dogłębnie oczyszcza ono skórę i przy zbyt częstym stosowaniu może ją wysuszyć.
Mi nie wysusza, stosuję raz dziennie no chyba , że zapomnę.
Jestem posiadaczką cery mieszanej - tłusta w strefie T i lekko sucha na policzkach.
Skóra po użyciu tego mydła jest wyraźnie i dogłębnie oczyszczona , pory mniej widoczne - ten efekt z mniej widocznymi porami jest u mnie od kiedy zaczęłam regularnie stosować czarne mydła.
Mydło skrzypi podczas spłukiwania, co bardzo lubię i tylko czarne mydła dają u mnie to uczucie :)
Nie występuje uczucie ściągnięcia skóry czy wysuszenia,co dla mnie ważne.
Mydło pachnie różą, co zdecydowanie mi się podoba i dzięki temu walorowi będę używała tylko różanych czarnych mydeł :)
Z czystym sumieniem mogę Wam polecić to mydełko :)
piątek, 23 maja 2014
Czarne mydło po raz czwarty :)
Czyli ciągle zamiast wrócić do ukochanej,sprawdzonej,najlepszej Alepii szukam dalej :)
Dzięki Gosi, stałam się posiadaczką dwóch czarnych mydeł L'orient.
Na początek rozpoczęłam mniejsze, różane.
L'orient
Savon Noir a la Rose de Damas
L'orient
Savon Noir a la Rose de Damas
Słowa producenta na odwrocie obiecują wiele
Czy się sprawdza ?
O opakowaniu za wiele nie napiszę, standardowo plastykowy słoiczek,muszę pamiętać jak w przypadku innych czarnych mydeł żeby nie wpychać mokrych paluszków do środka.
Zapach, jak sama nazwa wskazuje delikatny , różany.
Konsystencja pasty i ciemno oliwkowy,brunatny kolor.
Używam go codziennie łapkami a co drugi dzień wraz ze szczoteczką z biedronki.
Pierwsze i najważniejsze , na co czekałam przy pierwszym użyciu - twarz po TYM mydle skrzypi.
Doskonale i dogłębnie czyści twarz,która jest tak oczyszczona , że aż skrzypi :)
Przy regularnym stosowaniu wyraźnie widzę zmniejszone pory i wygładzoną twarz. Jest taka milutka w dotyku.
Twarz odzyskuje zdrowy wygląd i wygląda lepiej a przy tym ładnie i delikatnie pachnie różą.
Delikatny zapach róży utrzymuje się w okół :)
Jestem bardzo zadowolona, nie tyle z samego zapachu a głównie z dogłębnego i widocznego oczyszczania skóry.
Ostatnio odwiedziła mnie mama, która na moją prośbę umyła twarz tym mydłem.
Ja: mamuś spróbuj,fajnie skrzypi i pachnie różą,dobrze Ci buzię oczyści
Mama: pachnie ładnie ale nic mi nie skrzypi (myje)
Ja: jak nie skrzypi jak ja słyszę jak Ci skrzypi :) (stałam obok)
(słuchamy)
Mama: Anooo skrzypi, fajnie ! :) kupisz mi takie skrzypiące?
Kolejna fanka skrzypiącego mydła w rodzinie, ano pewnie jej kupię jakiegoś oczyszczającego skrzypacza :)
I tak sobie próbuję różne czarne mydełka, skrzypacze oczywiście muszą być abym była w pełni usatysfakcjonowana. W
szystkie żele i peelingi do mycia buzi poszły w kąt na rzecz czarnuszków :)
A Wy?
próbowałyście już jakieś czarne mydło?
I jak? :)
EDIT: Co do wydajności, przy CODZIENNYM stosowaniu mydło wystarczyło mi na
56 dni :)
O opakowaniu za wiele nie napiszę, standardowo plastykowy słoiczek,muszę pamiętać jak w przypadku innych czarnych mydeł żeby nie wpychać mokrych paluszków do środka.
Zapach, jak sama nazwa wskazuje delikatny , różany.
Konsystencja pasty i ciemno oliwkowy,brunatny kolor.
Używam go codziennie łapkami a co drugi dzień wraz ze szczoteczką z biedronki.
Pierwsze i najważniejsze , na co czekałam przy pierwszym użyciu - twarz po TYM mydle skrzypi.
Doskonale i dogłębnie czyści twarz,która jest tak oczyszczona , że aż skrzypi :)
Przy regularnym stosowaniu wyraźnie widzę zmniejszone pory i wygładzoną twarz. Jest taka milutka w dotyku.
Twarz odzyskuje zdrowy wygląd i wygląda lepiej a przy tym ładnie i delikatnie pachnie różą.
Delikatny zapach róży utrzymuje się w okół :)
Jestem bardzo zadowolona, nie tyle z samego zapachu a głównie z dogłębnego i widocznego oczyszczania skóry.
Ostatnio odwiedziła mnie mama, która na moją prośbę umyła twarz tym mydłem.
Ja: mamuś spróbuj,fajnie skrzypi i pachnie różą,dobrze Ci buzię oczyści
Mama: pachnie ładnie ale nic mi nie skrzypi (myje)
Ja: jak nie skrzypi jak ja słyszę jak Ci skrzypi :) (stałam obok)
(słuchamy)
Mama: Anooo skrzypi, fajnie ! :) kupisz mi takie skrzypiące?
Kolejna fanka skrzypiącego mydła w rodzinie, ano pewnie jej kupię jakiegoś oczyszczającego skrzypacza :)
I tak sobie próbuję różne czarne mydełka, skrzypacze oczywiście muszą być abym była w pełni usatysfakcjonowana. W
szystkie żele i peelingi do mycia buzi poszły w kąt na rzecz czarnuszków :)
A Wy?
próbowałyście już jakieś czarne mydło?
I jak? :)
EDIT: Co do wydajności, przy CODZIENNYM stosowaniu mydło wystarczyło mi na
56 dni :)
czwartek, 3 kwietnia 2014
Zamysł miałam inny ..
Tylko dlaczego zanim kupiłam,nie szukałam opinii w necie? Nie spojrzałam na skład?
Oślepiła mnie jak zwykle promocja, tym razem darmowa wysyłka.
Oczywiście opinie nie są złe, skład również no ale, o tym za chwilę...
Naturalne Syberyjskie Czarne
Mydło Agafii
Skład ma dość ciekawy no ale jednak trochę przy długi.
Moje ulubione czarne mydło miało w swoim składzie tylko wodę,olej z oliwek,sól potasową i pastę z oliwek, to ma składników zdecydowanie więcej.
Niby dobrych, ale czasem co za dużo to nie zdrowo ia przynajmniej w celu w jakim zamierzałam je stosowac a mianowicie do twarzy.
Mydło Agafii zawiera SLS którego ani śladu w alepii..
Zapewne dzięki zawartości tych wszystkich ekstraktów i olejków mydło bardzo ładnie pachnie. Jest to zapach drzew liściastych z dużą dozą świeżości.
Po otwarciu pojemnika oczom ukazał się kolor i konsystencja podobna do Alepii, mianowicie ciemno zielona pasta do której dodatkiem był zatopiony w paście liść.
Na mojej twarzy nie specjalnie się sprawdza. Owszem nie wysusza jej , jednak nie pojawia się efekt skrzypienia, czyli coś za co pokochałam moje pierwsze czarne mydło.
Dzięki "skrzypieniu" wręcz czułam jak dogłębnie doczyszczone są moje pory.
To mydło krzywdy twarzy nie robi, na pewno delikatnie zmiękcza naskórek ale nie tego efektu oczekiwałam. Nie skrzypi i już! :)
Za to znalazłam mu dobre zastosowanie i myję nim po prostu włosy.
Naprawdę nie wielka ilość mydła (jak na zdjęciu poniżej) starcza na całe moje włosy które już są niezłej długości. Bardzo dobrze się pieni i jest mega wydajne w przypadku moich włosów muszę po nim nałożyć maskę - obecnie wykańczam mlecznego kallosa - bo kłaczków nie rozczeszę.
Dobrze jednak zmywa z włosów wszelkie oleje, dokładnie oczyszcza.
Jednak nie tego oczekiwałam więc jak kiedyś go wykończę to już do niego nie wrócę.
Kosztuje ok 45zł za 500ml więc nie jest tak źle.
Zużyję do włosów, bo cóż mam zrobić no może do ciała też trochę bo z jego wydajnością do mycia włosów używałabym go kilka miesięcy a mam przecież swoje lorearyyy profesjonalyyy do zużycia :)
Mam jeszcze chrapkę przetestować czarne mydło
czy któraś z Was je używała?
Czy ono skrzypi?
Bo jak nie to wracam już z podkulonym ogonem do Alepii....
środa, 26 lutego 2014
Czarno - czarne ..
Kolejne czarne mydło odwiedziło moją łazienkę. Kolejne, znaczy się drugie.
Pierwsze była to Alepia Savon Noir , mój ulubiony do tej pory specyfik do mycia twarzy a okazjonalnie także i ciała - szkoda mi większej ilości na ciało skoro na twarzy działa cuda :D
Zużyłam prawie dwa opakowania wyżej wymienionego mydła lecz naszła mnie ochota wypróbowania innych czarnych mydeł oraz takie małe , własne porównania.
Dziś więc będzie o takim czymś jak mydło północne
w kolorze czarnym czyli
Natura Siberica ,
Północne mydło - detox do głębokiego oczyszczania twarzy
Do produktu dołączona jest gąbeczka - moja już średnio ładna to też do sesji się nie załapała :)
Ponieważ na opakowaniu po polskiemu nic nie pisze, przeleciałam internet zanim zaczęłam go używać i wiem teraz , że:
Głównym składnikiem mydła jest węgiel aktywny odpowiedzialny za oczyszczanie porów oraz zapewne czarno-czarny kolor produktu.
Mydło posiada w swoim składzie również różne oleje i roślinne ekstrakty z Rosji i Syberii.
Mydło ma za zadanie głęboko oczyszczać , zmiękczać i nawilżać skórę naszej twarzy.
Czy to robi?
A zaraz się dowiecie..
Mydło znajduje się w ładnym czarnym plastykowym słoiku z owalną zakrętką.
Pojemność to 120ml.
Jego kolor jest czarny, na prawdę czarny i błyszczący a nie zgniło zielony jak w przypadku czarnego mydła z Alepii.
Pojemność to 120ml.
Jego kolor jest czarny, na prawdę czarny i błyszczący a nie zgniło zielony jak w przypadku czarnego mydła z Alepii.
Konsystencja mydła jest zwarta, taka "pastowa".
Po nałożeniu mydła na twarz kolor czarny trochę blednie i jest szaro. Ciemno szaro.
Kiedy spłukuję mydło z twarzy woda jest również ciemno szara :P
Mydło z Alepii nie daje koloru żadnego ani twarzy ani wodzie.
Zapach jest taki ziołowy, całkiem przyjemny dla nosa.
Dzięki swojej konsystencji jest wydajne i nie kłopotliwe w nakładaniu.
Może teraz coś o samym działaniu mydła?
Mydło dobrze oczyszcza skórę.
Nie ma jednak tego "skrzypienia" które występuje u mnie po alepii a z którym się tak polubiłam, bo dzięki niemu mam wrażenie MEGA czystej skóry.
Moja skóra po spłukaniu czarnucha jest lekko zaczerwieniona i wymaga szybkiego nawilżenia,tak że tu obietnica producenta o nawilżeniu skóry się nie sprawdza.
Generalnie mydło jest fajne ale Alepia lepsza.
No i wypada korzystniej cenowo, gdyż mydło z Natury Sibericy ma 120ml i kosztuje ok 50zł
a mydło z Alepii ma 200ml i kosztuje ok 35zł.
Wydajność mają podobną, no ale Alepii jest więcej więc starcza na dłużej.
Jest tańsza i mam wrażenie , że oczyszcza lepiej od "czarnego czarnucha".
Na razie więc dalej pozostaję wierna czarnemu-zielonemu mydle z Alepii, chcę jeszcze spróbować czarnego mydła z organique oraz innych dostępnych na all.
Może polecicie mi jeszcze jakieś czarne mydło?
nie musi być czarno-czarne byle dobrze i dogłębnie oczyszczało :)
środa, 30 października 2013
Mydło wszystko umyje ! Mój Hicior :)
O czarnym mydle czytałam na kilku blogach, widziałam na kilku stronach jednak cena ok 40zł za słoiczek 200ml wydawała mi się lekkim przegięciem.
Mydło udało mi się zdobyć dzięki wymianie internetowej, które notabene uwielbiam bo mogę się pozbyć niechcianych czy nie lubianych kosmetyków na coś co chcę spróbować,poznać lub lubię.
Tak oto w moje łapki wpadło
Alepia, Savon Noir Recette Authentique
Czarne Mydło Peelingujące
Opakowanie jak widać na zdjęciu to plastykowy zakręcany słoiczek niczym masło do ciała.
Zapach średni, mydlano jakiś , dziwny ale do zdzierżenia.
Kolor brunatno-zielony i konsystencja pasty.
ze strony producenta
INCI : POTASSIUM OLIVATE, AQUA, POTASSIUM HYDROXIDE.
Skład : zmydlona pasta z oliwek, woda, olej z oliwek, sól potasowa
Moja opinia:
Podchodziłam bardzo sceptycznie, ot taka sobie śmierdząca szarym mydłem brudna pasta. I ja mam myć nią twarz? Ano. Nakładam trochę "pasty" na dłonie i delikatnie rozcieram,pasta zamienia się wtedy w delikatną emulsję.
Mydło REWELACYJNIE oczyszcza skórę, po jego użyciu jest gładka, mega odświeżona i czysta.
Skrzypi, kurczę pierwszy kosmetyk, który zafundował mi takie oczyszczanie , że aż mi twarz z czystości skrzypiała. A co najlepsze uwielbiam to skrzypienie :-D
Szczypie w oczy! Okrutnie, więc uwaga :)
Zauważyłam lekkie zwężenie się porów oraz sporo mniej wyskakujących niespodzianek na twarzy.
Mydła używam na samą twarz, ale chyba zacznę też na plecy.
I już dziękuję za inne żele do twarzy,coś mi się wydaje że pozostanę mu wierna.
Ewentualnie będę testowała inne czarne mydła, bo jak dla mnie to strzał w 10 !
Stosowałyście jakieś czarne mydło?
Jaka jest Wasza opinia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























