Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 maja 2020

Odbudowywujący balsam do skóry bardzo suchej Yves Rocher

Nie lubię balsamować ciała. Jeśli chodzi o tą kwestię pielegnacji ,jestem totalnym leniem. Dlatego tak bardzo lubię peelingi do ciała, które mają w składzie wszelakie oleje,  dzięki temu mogę sobie balsamowanie odpuścić z czystym sumieniem. 
Czasem jednak już muszę zastosować jakiś balsam. Aktualnie jest to produkt od Yves Rocher, więc skrobnę Wam o nim dziś kilka słów .

poniedziałek, 4 marca 2019

Ulubieńcy kosmetyczni 2018 / Pielęgnacja

Zebrałam ich aż 8 ! A może raczej tylko? 8 produktów bez których nie wyobrażam sobie obecnie pielęgnacji, produkty do których kiedy je wykończę na pewno będę wracać.
Oto i one.

piątek, 1 marca 2019

Lutowe nowości kosmetyczne

Luty nie dość, że był krótki to jeszcze 1/4 miesiąca spędziłam w szpitalu. Nie powstrzymało mnie to jednak od kosmetycznych zakupów.
Biorąc pod uwagę, że w styczniu było bardzo malutko nowości to w lutym troszkę popłynęłam, choć zdarzało się gorzej.
Oto i moje nowości.

sobota, 24 listopada 2018

Kawowy żel pod prysznic Yves Rocher

Uwielbiam kawę, nawet nie ze względu na działanie pobudzające ale za smak.
Od kilku tygodni porzuciłam picie pseudo kawy czyli rozpuszczalnej na rzecz parzonej a najlepiej świeżo mielonej. Nie dorobiłam się jeszcze ekspresu, choć mi się marzy, i zrobienie pysznej kawy z pianką zajmuje mi trochę więcej czasu ale jej wygląd i smak wynagradza te kilkanaście minut przygotowań.
Jak już wspomniałam , kawę uwielbiam za jej zapach, więc od dłuższego czasu poszukuję kosmetyków , które jak najfajniej oddają jej aromat.
W Yves Rocher był cudnie pachnący żel pod prysznic, Ziarna Kawy z Brazylii , który niestety został już wycofany (jako blogowy chomik oczywiście mam zapas) , ale w jego miejsce firma wydała inny żel o podobnym zapachu.
Jeśli jesteście ciekawe czy u mnie się spisał , zapraszam do dalszej części wpisu.


środa, 17 stycznia 2018

Yves Rocher Energetyzujący żel pod prysznic Morela z Rozmarynem

Żele pod prysznic to taki produkt, którego u mnie najwięcej. Zarówno najwięcej otwartych stoi na wannie jak i zamkniętych kilkadziesiąt (sic!) w szafie w pokoju kosmetycznym. Na zapas, no wiecie w razie wojny, apokalipsy czy innego cuda , będziemy mięli się czym umyć 😎.
Lubię mieć wybór ,zarówno jak już znajduję się wannie to mieć kilka produktów do wyboru , jak i gdy jakiś żel dobije dna to móc sobie wybrać , który otworzę. Taki fetysz 😆.
 

poniedziałek, 16 października 2017

Yves Rocher Relaksujący żel pod prysznic i do kąpieli Kwiat Lotosu & Szałwia

Lubię kosmetyki Yves Rocher.
 Nie są dla mnie może jakieś wybitne, ale żele pod prysznic tej marki goszczą u mnie dość często. Lubię też ich wody toaletowe i perfumowane, te pierwsze wbrew pozorom mają bardzo dobrą trwałość drugie natomiast lubię używać jako mgiełki latem.
Ceny regularne tych produktów uważam za wygórowane, ale są takie zapewne dlatego, że często udaje się dorwać fajny kod czy promocje co często obniża wyjściową cenę co najmniej o połowę. Właśnie wtedy ja robię tam zakupy. 
Dziś chciałam napisać o jednym z żeli , który przypadł mi akurat do gustu , na tyle że mam go w mniejszej i większej wersji.

piątek, 9 czerwca 2017

Energizująca woda toaletowa mandarynka, cytryna , cedr

Podczas niedawnych zakupów w Yves Rocher nabyłam 3 flaszki wód toaletowych.
Nie mogłam zdecydować się na jeden konkretny zapach, wody te były gratis przy zakupach, więc zrobiłam 3 mniejsze zamówienia. Fajne kody się pokazały i wyszło to bardzo korzystnie cenowo.
Jeśli założycie sobie konto w sklepie internetowym Yves Rocher , to kilka razy w miesiącu będą Wam wysyłać na meila fajne kody na zakupy. Wtedy kosmetyki tej  marki wychodzą w bardzo fajnych cenach. Jak mi teraz.

Wody jakie przyszły mi do zamówień to
*  Zmysłowa woda toaletowa kokos
*  Energizująca woda toaletowa mandarynka & cytryna & cedr
*  Relaksująca woda toaletowa kwiat pomaranczy & lawenda & petit grain














czwartek, 25 maja 2017

Mango i kolendra Yves Rocher - soczyście owocowy żel pod prysznic

Lubię produkty firmy Yves Rocher. 
Jasne , nie wszystkie . 
Lubię nie które wody perfumowane a także serię Les Plaisirs Nature , czyli tą z której jest żel o którym dziś Wam napiszę.
Kiedy wiosną rok temu linia LPN zmieniła się całkowicie - opakowania i  zapachy, byłam trochę wkurzona. Lubiłam tą poprzednią, znałam ją i często kupowałam.
Do nowej podchodziłam sceptycznie, w końcu nie od dzisiaj wiadomo , że jak marka coś zmienia to rzadko na lepsze. Jak perfumy przechodzą reformulacje to z reguły zapach jest gorszy niż ten z przed zmiany. 
Jednak postanowiłam dać im szansę , tak oto mam czterech ulubieńców z odnowionej linii LPN i o jednym z nich dziś Wam napiszę.











wtorek, 9 lutego 2016

Yves Rocher Jabłko w karmelu

Lubię Yves Rocher.
Nie wszystko, ale nie które wody perfumowane , żele pod prysznic oraz wody toaletowe z owocowej serii Plaisirs Nature.
Co roku na lato i na święta Bożego Narodzenia YR wypuszcza limitowane zapachy.
Na święta rok temu (2014) była Gruszka w Karmelu z którą bardzo się polubiłam.
Na ostatnie święta gruszka niestety nie wróciła pojawiło się natomiast Jabłko, również w karmelu.




piątek, 29 stycznia 2016

Yves Rocher Vanille Noire

Sceptycznie podchodziłam do zapachów Yves Rocher.
Jakoś tak nie kręcą mnie zapachy Avon czy Oriflame od kiedy skończyłam szkołę średnią i aby kupić perfumy zaczęłam na nie oszczędzać.
Generalnie lubuję się w zapachach z tzw wyższej półki, które faktycznie i długo czuć na ciele a o ubraniach nie wspomnę.
Yves Rocher kusi czasem dobrymi kodami i wtedy popełniam zamówienie przez internet kiedy ich produkty można złapać w naprawdę w dobrej cenie.
Żele po prysznic mają całkiem fajne, a i wśród wód perfumowanych znalazłam kilka perełek.
Jedną z nich jest właśnie 
Vanille Noire.



poniedziałek, 25 maja 2015

Żelowe szaleństwo Les Plaisirs Nature

Wiecie , że moimi ulubionymi żelami są żele Bath Body Works. 
Pisałam o nich tutaj czy tutaj.
Wiecie też, że najbardziej ubolewałam nad ich dostępnością - Warszawa, Allegro czy wspólne zakupy ze stanów.
Do Warszawy daleko, allegro za drogo, a wspólne zakupy od kiedy notorycznie łapie nas urząd celny również przestały się opłacać.

Postanowiłam poszukać jakiś zamienników tych fantastycznych żeli i co?
Mogę powiedzieć , że choć trochę mi się udało :)


środa, 18 marca 2015

Na ratunek spierzchniętym ustom

Siedzę sobie na L4 ale szczerze mówiąc nie bardzo mam siły pisać nawet posta.
Dlaczego zawsze jak jestem "chora" i muszę siedzieć w domu, to choroba jest na tyle "dziwna" że utrudnia mi wszystko inne.
 Chodzenie, sprzątanie,gotowanie a nawet odpoczywanie.
Spanie,leżenie,chodzenie,siedzenie..no wszystko!

Obecnie jestem chora na UCZULENIE :)
Czaicie?
 Dostałam alergii na niemiecki żel do prania...
Pomijam fakt , że nigdy ale to nigdy nie miałam na nic uczulenia , żadnej alergii 
no i moja skóra do wrażliwych również nie należy.

Tak teraz dostałam takiego uczulenia, że nie wychodzę na światło dzienne co by ludzi nie straszyć, pomijając wizyty u lekarza.
Wam również zaoszczędzę zdjęć :)
Wysypkę plamistą - bo jak to obrzydlistwo mam nazwać :) posiadam tam gdzie nosimy majtki, biustonosz, na twarzy,pod brodą i na powiekach.
Poza tym , że wygląda paskudnie to swędzi nie miłosiernie...
aaaa :(

Dodatkowo w okół ust i na ustach strasznie wysuszyła mi się skóra i intensywnie ją nawilżam. Postanowiłam ,więc stuknąć dziś posta o moich ulubieńcach , których stosuję w tym właśnie celu.

piątek, 13 lutego 2015

Jeśli liczy się tylko zapach to masz u mnie 5 !

Wykańczam żelowe zapasy :) 
Tak aby z czystym sumieniem zamawiać żele z Bath Body Works ☺
nie słuchając jednocześnie zrzędzenia męża , że mam całą szufladę innych żeli, więc po co mi kolejne ☺
Ostatnio jak mnie "wypuścił" samą do galerii zaglądnęłam tylko na firmowe stoisko Ziaji i wyszłam z 4 kosmetykami, a później musiałam mu opowiedzieć bajeczkę o tym jakie były samotne na tym stoisku i jak do mnie machały bym je przygarnęła .
Nie wiem czy to łyknął , ale się uśmiechał jak skończyłam ☺

No ale nie o wycieczce miało być a o całkiem ładnie pachnącym żelu pod prysznic ☺
Yves Rocher
Świąteczna Spiżarnia Czerwone Owoce


środa, 7 stycznia 2015

Moje kosmetyczne odkrycia minionego roku :) + coś dla Was

Uff, ale mnie nie było :)
Najpierw brak czasu, potem święta i przygotowania a co za tym idzie jeszcze mniej czasu. Potem sylwester , który spędziłam mega rodzinnie - z rodzicami i mężem  -  górach, w naszym domku wysoko na polanie w lesie. Z dala od cywilizacji i zasięgu. Było super , biało, biało i biało :)
Ekipa sylwestrowa mała, bo nikt się nie odważył jechać do naszej bacówki zimą.
Brak prądu - ewentualnie troszkę agregata, oświetlanie świeczkami, ocieplanie piecem i brak bieżącej wody zimą odstraszają , cóż.

Żałujcie :)

Jako, że pierwszy tydzień Nowego Roku już minął, składam Wam spóźnione życzenia aby był jeszcze lepszy od poprzedniego :)

Jak już znalazłam trochę czasu okazało się , że mój telefon ( no nie mam znów aparatu) nie podoła robieniem zdjęć wieczorem - dopiero o 18 jestem w domu po pracy :(
a po 18 to już takie zdjęcia mi wychodzą , że na bloga nie nadają się kompletnie.

Dziś wyszły trochę lepsze, to lecę z ulubieńcami.
Z kosmetykami i kosmetycznymi produktami z którymi na dobre zaprzyjaźniłam się w minionym roku.

Zacznę od kolorówki




Revlon Colorstay , wszyscy go chyba znają ja też już dawno o nim słyszałam ale pierwsze buteleczki
trafiły do mnie w tym roku. Skusiłam się na dwa kolory 150 i 180, używam na większe wyjścia. Fenomenalne krycie bez efektu maski bardzo się u mnie spisał.

BB Cream Missha mój pierwszy azjatycki BB Cream, idealny do stosowania na co dzień. To już moje kolejne opakowanie, uwielbiam <3

Baza Artdeco.. ah baza wypróbowałam większość baz pod cienie dostępnych na rynku, baza Artdeco sprawdziła się u mnie najlepiej.
Cienie tej samej firmy, dostałam i się zakochałam :) fajna , satynowa konsystencja i dobre krycie, bardzo się polubiliśmy.
Kolejne cienie jakie odkryłam w tym roku i już Wam o nich pisałam to Maybelline Color Tatto, piękne i intensywne kolory,kremowa konsystencja i zaskoczenie , że cienie w kremie mogą tak długo wytrzymać na powiece w nie naruszonym stanie.
Znów cienie tym razem L'oreal Infallible, o ciekawej konsystencji, również o nich pisałam
kolekcja cieni MCT i LI od tamtej notki powiększyła mi się o kilka kolorów a w planach mam następne.
I ostatnim hitem 2014 z kolorówki jest pierwszy kosmetyk MakeUp Revolution jaki miałam przyjemność zakupić - paletka róży Sugar&Spice. Pierwszy ale raczej nie ostatni, gdyż te róże są super. Za nie wielką cenę - 30zł dostajemy paletkę zawierającą 8 róży. Bardzo dobra trwałość,pigmentacja i śliczne kolory. Jak doczekam dnia kiedy wracając z pracy będzie dobre oświetlenie zrobię o niej osobny post  bo na to zasługuje.

Kolej na pielęgnacje


O tych kosmetykach już Wam pisałam, są to
Mydła w piance Bath Body Works, absolutny HICIOR jak dla mnie jestem im wierna od kiedy je poznałam :) w zapasie mam chyba z 10 różnych zapachów i co zamówienie , zamawiam kolejne. Nawet zaraziła miłością do nich moją mamę :) Pierwszą przygodę z mydłem w piance miałam już w 2013 roku , ale to w 2014 zaczęłam poznawać więcej kosmetyków tej firmy i się w nich kompletnie zakochiwać. Żele też bardzo przypadły mi do gustu, są bardzo gęste co za tym idzie cholernie wydajne, cudnie pachną i dobrze się pienią.
Bardzo je lubię za świetne zapachy, które utrzymują się w czasie aplikacji i kilkadziesiąt minut po niej .Pisałam o nich np tu czy tu.

Kolejnym produktem pielęgnacyjnym , którego wiernie się trzymam jest oczyszczająca pasta firmy Ziaja, nie będę się rozpisywała, pełna recenzja jest tutaj.
Dalej mamy coś do włosów czyli Unikatowy Olejek Odżywczy  Loreal Professionel, który stosuję na końcówki, to moja druga buteleczka i 2 w zapasie. Jedna starczyła mi na ponad pół roku ;)

Ze zdjęcia uciekli i wpadli do następnego

























Czarne mydło, nawet nie to konkretne a nie mal każde :) nie wyobrażam sobie już teraz oczyszczania twarzy bez czarnego mydła. Testuje każde , które mi wpadnie w oko podczas innych zakupów. Na zdjęciu czarne mydło firmy Najel, które ostatnio używam. Spodziewajcie się niebawem recenzji.
I już nie do końca kosmetyk a raczej akcesorium , słynna szczotka Tangle Teezer.
Kiedyś kupiłam na ebay podróbkę , która całkiem nieźle się u mnie sprawdziła, postanowiłam więc jakieś pół roku temu zainwestować w oryginał. Nie żałuję ani złotówki, nie wiem już co znaczy mieć problem z rozczesywaniem włosów.

Skoro już przeszliśmy do nie do końca kosmetyków czas na Yankee Candle.


Któż ich nie zna :)
Uwielbiam te woski <3 cudnie pachną , każdy znajdzie jakiś zapach dla siebie. Ostatnio nawet bardziej od wosków pokochałam te małe świeczuszki - samplery , i tak sobie chomikuję... żeby nie było , że mam same kosmetyczne zapasy :) nie dawno zamówiłam kilka małych świec w szkle, na próbę jak przyjdą to zobaczymy czy też fajne :)

I na koniec zapachy, które w minionym roku podbiły mój nos.

Pierwszy z lewej to woda toaletowa od Bath Body Works Midnight Pomegranate... trwałość w porównaniu z mgiełkami tej firmy bardzo dobra... przez ten zapach mam ochotę na więcej :)
Kolejne to wielkie zaskoczenie dla mnie wody perfumowane od Yves Rocher. Sama byłam zdziwiona, że aż tak mi się spodobały , że zaczęłam robić "zapasy", gdyż na stałe jestem wierna raczej perfumom z tzw "wyższej półki". Ale jak widać Yves Rocher też ma coś fajnego z zapachów do zaproponowania. Mój nos , więc polubił się z Vanille Noire oraz pokochał (mąż również) So Elixir w wersji edp.

Kosmetyki i akcesoria kosmetyczne pokazane w tym poście podbiły moje serducho w roku 2014, zanosi się na to , że będę im wierna również w nowym roku. 
Nie znaczy to , że nie będę szukać kolejnych ulubieńców :)

A Wy ? Macie jakiś szczególnych ulubieńców minionego roku?


Grudzień był miesiącem prezentów, był Mikołaj później moje urodziny, następnie Wigilia i prezenty pod choinką.
Styczeń w prezenty nie obfituje ale mam coś dla jednej z Was. 
Moje najulubieńsze perfumy z Yves Rocher , mianowicie 
So Elixir edp 50ml

Co zrobić żeby je zdobyć?
Wystarczy być obserwatorem bloga i poza zwykłym komentarzem zostawić swojego meila.
Mozna też zamieścić u siebie na blogu banerek :)

Zapraszam












niedziela, 30 listopada 2014

Gruszka w Karmelu...czyli zawsze jak jest coś fajnego to szybko znika :-(

Pisałam Wam ostatnio,że nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam sobie kilka kosmetyków z Limitowanych Edycji zimowo-świątecznych od Yves Rocher.

Prawie wszystkie mam już w użyciu, bo nie mogłam się powstrzymać i tym sposobem na wannie samych żeli pod prysznic mam chyba z 7 :P 

Chociaż ostatnio najczęściej używam właśnie 
Gruszkę w Karmelu



Kupiłam żel pod prysznic i wodę toaletową.
Woda niestety ma słabą trwałość bardziej jak mgiełka, ale zapach mi to rekompensuje. Na pewno kupię jeszcze jedną przy kolejnych zakupach, no wiecie na zapas :P.

Żel pod prysznic natomiast totalnie skradł moje serce...


Kremowy żel pod prysznic Karmelizowana Gruszka


Duża 400ml butla, klasyczna dla żeli Yves Rocher z serii  Plaisirs Nature , bez pompki którą można dokupić osobno.
W środku siedzi sobie dość gęsty, kremowy a w kolorze bardziej karmelowy niż na zdjęciu 


cudnie pachnący żel.

Zapach kojarzy mi się z dojrzałą gruszką , obraną ze skórki w połączeniu z brązowym cukrem.
Owocowy i otulający a jednocześnie rześki i świeży. Ciężki w sumie do jednoznacznego opisania, po prostu musicie go powąchać.
Pachnie tak jadalnie,słodko i pysznie :) 
Zapach podczas mycia unosi się w całej łazience!

Żel dobrze się pieni, nie podrażnia , nie wysusza i nie ściąga skóry.
Umila zarówno kąpiel jak i prysznic.

Występuje w trzech pojemnościach 
50ml - 6,90zł
400ml - 16,90zł
i 750ml (tylko stacjonarnie) - 26,90zł

Ponieważ to edycja limitowana, przypuszczam że dość szybko zniknie ze sklepów. W sumie nie wiem na jak długo Yves Rocher wypuszcza swoje limitki... ktoś wie?

Wiem, na pewno że muszę kupić co najmniej 3 żele na zapas, długą datę mają to zużyję nie?
:D
I co najmniej jedno mleczko, pewnie żel + mleczko + woda jakoś dadzą radę z trwałością na ciele.

A zapach na prawdę obłędny...
Polecam skosztować, to znaczy spróbować :)

sobota, 22 listopada 2014

Przyjemny gadżet czy bubel ?

Peelingi do ciała uwielbiam miłością wielką od dawna, więc mam ich ogrom o różnych zapachach , ziarnistości i z różnych firm.
Peelingów do stóp też mam kilka. 
Do dłoni dawno żadnego nie miałam, więc podczas zakupów w Yves Rocher do wirtualnego koszyka wpadł 

Peelingujący Olejek do dłoni
kosztował nie wiele bo 12,90zł na promocji.


Peelingujący olejek mieści się w zgrabnej przezroczystej tubce o pojemności 75ml.
Fajnie , że jest przezroczysta bo widzimy ile produktu zostało.

Koniec plusów :D

Po wycisnięciu produktu na dłoń widać to oto :


Niby spoko, tylko drobinki ścierające to tylko te większe, ciemniejsze ziarenka, te małe kuleczki nie robią nic.
Olejek peelingujący niemal w ogóle nie ściera, z olejkiem też ma nie wiele wspólnego chyba bo nic a nic moich dłoni nie nawilża.
Zapach jak dla mnie również wątpliwie przyjemny -czuję lekko kwiatowe połączenie z klejem - takim wykręcanym w sztyfcie. 
Fuj.

Czyli co?
 Jak dla mnie nic :)
Bardzo słabo ściera - większy peeling dłoni mam kiedy, zwykłym cukrowym peelingiem masuję swoje ciało.
Nic nie nawilża - olejek chyba powinien,nie?
Nie specjalnie pachnie.

Cóż jak dla mnie szkoda wywalić na niego nawet te 12,90zł

Ze swojej strony NIE polecam.




piątek, 14 listopada 2014

Zapachowo i pomału świątecznie

Cały październik byłam grzeczna, poza 2 kulami do kąpieli za grosze nie kupiłam nic kosmetycznego.
W Listopadzie nie obiecywałam jednak,że nic nie kupuję a pomimo tego Rossmanową promocję 1+1 obeszłam szerokim łukiem.
Kolorówki mam aż nad to, więcej niż zużywam i chore zapasy.
Nie mówię,że z pielęgnacją jest inaczej ale
nie mogłam się powstrzymać widząc w necie limitowane świąteczne edycje kosmetyków Yves Rocher :)

Wiem, że do świąt jeszcze kawałek no ale.






















Tym sposobem zamówiłam troszkę ...
/wybaczcie jakość zdjęć, jest już ciemno i beznadziejne światło/

Wszystkie moje limitowanki prezentują się następująco


Na pierwszy ogień 
Pomarańcza zatopiona w gorącej czekoladzie


na razie powiem Wam , że pachną przecudnie, jak pomarańczowe delicje.
Żele "kule z drobinkami" wyglądają prześlicznie jako ozdoba jak na razie a krem do rąk już poszedł w ruch.
Do tego jeszcze jeden żel pod prysznic i mydło do rąk.


Następnie 
Świąteczna spiżarnia z czarnymi owocami


jak na razie wąchane tylko prosto z butelki, zapach przypomina mi fioletowe cukierki skittelsy.
Owocowy i słodziutki.
Znów 2 kule z drobinkami , które będą zdobić łazienkę zanim je zużyję przy moich nie kończących się zapasach żeli pod prysznic.
Do tego mleczko do ciała, żel w normalnej butelce i krem do rąk.


Na koniec zostawiłam Wam
Gruszkę w Karmelu


skradła moje serce kiedy wąchałam ją stacjonarnie, oba kosmetyki są  już w użyciu i woda toaletowa i żel pod prysznic.
Na pewno kupię na zapas bo limitowanki szybko się kończą.
Pachną ślicznie, jak gruszka połączona z brązowym cukrem.

W nastrój zbliżających się świąt a właściwie całej akcji pieczenia i sprzątania poza wystrojonymi w choinki Galeriami wprowadzają mnie też chusteczki i odświeżacz z Biedronki.
Cudny zapach jabłka i cynamonu unosi się w całym mieszkaniu.




Do tego moja mama znów w tym roku wyżywa się artystycznie tworząc cudne choinki i stroiki :)





A ja mam w planach nie długo wziąć się za piernik, ten co to ze 4 tygodnie musi poleżeć zanim się go upiecze :)

Cóż, ewidentnie kolejne święta za pasem..







sobota, 30 sierpnia 2014

Yves Rocher Sebo Vegetal przeciw niedoskonałościom

Dziś o kremie do którego podchodziłam dość sceptycznie.
Owszem ostatnimi czasu polubiłam się z kosmetykami firmy Yves Rocher,tyczy się to jednak głównie perfum i żeli pod prysznic. 
Kiedy jednak w ramach prezentu za zamówienie złożone drogą internetową dostałam ten kremo-żel postanowiłam spróbować.


Yves Rocher , Sebo Vegetal
Żel-Krem przeciw niedoskonałościom 


Szklany słoiczek z zielona nakrętką mieszczący 50ml kremo-żelu.
Zapakowany był w kartonik i folię.

Pachnie delikatnie i świeżo,jak dla mnie troszkę świeżym ogórkiem.
Konsystencję produktu ciężko było uchwycić na zdjęciu jest kremowo-żelowa, delikatna dzięki czemu produkt na prawdę szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu.
Używam go rano i wieczorem, nadaje się pod makijaż , nie roluje się i nie waży.
Dobrze nawilża ale jednocześnie matowi skórę a to dla mnie ważne.
Nie zapchał mnie ani nie uczulił.

Dlatego mogę stwierdzić z czystym sumieniem,że spełnia moje wymagania.
Czy do niego wrócę?
 Nie wiem, bo mam jeszcze sporo kremów na oku, a ten jest tak wydajny że nie wiem kiedy go wykończę. Jednak jeśli któraś z Was się nad nim zastanawia, to warto spróbować na własnej skórze :)






niedziela, 11 maja 2014

Cud, Miód , Malina!

Właściwie to sama malina :) 
Bez miodu ale za to z odrobiną przyjemności....


Yves Rocher
Żel do kąpieli i pod prysznic, Malina z upraw BIO



Uwielbiam owocowe zapachy w produktach do kąpieli i pod prysznic.
Nie mogłam więc, nie skusić się na ten żel :) w planach mam jeszcze truskawkę,jeżynę i brzoskwinię ale teraz nie o planach a o malince Wam chciałam napisać.

Duża bo aż 400ml butla jest dosyć wydajna, nie jakoś mega, ale ja nie oszczędzam bo jak już wiecie lubię zmieniać zapachy a i zapas żeli nie tylko z Yves Rocher mam niezły i chcę szybko , szybko próbować następne :)
Konsystencja bardziej rzadka niż gęsta, ale jw mi to kompletnie nie przeszkadza.
Cudowny różowo-malinowy , intensywny kolorek.
No i przede wszystkim ZAPACH.
Intensywna,słodka i soczysta MALINA. Niestety na skórze po wyjściu z wanny bardzo krótko się utrzymuje :( A malinowego mleczka nie ma niestety :(

Przy ilości jaką zużywam na jedną kąpiel, dość dobrze się pieni. Nie nawilża skóry ale też nie wysusza.
Za butle 400ml musimy dać 16,90, ponieważ jest to produkt z zielonym punktem bardzo rzadko łapie się na jakieś promocje. Ja jednak się załapałam i kosztował mnie pół ceny.

Malinkowy zapach tak mi się spodobał , że czekam właśnie na przesyłkę z malinkową wodą toaletową :)

Używałyście jakiś kosmetyków z serii Plaisirs Nature Yves Rocher?
Który zapach najbardziej Wam się spodobał?



czwartek, 1 maja 2014

Lawendowy duet do stóp od Yves Rocher

Miło się złożyło ,że zaczęłam poznawać kosmetyki Yves Rocher z kodem -50% na cały koszyk. Mniej miło , że zamawiam min raz w miesiącu, jak trafię na fajny kod promocyjny to nawet dwa razy ( 2 razy w marcu i raz w kwietniu :D) a pieniążki lecą.... :P

Znalazłam już kilka swoich perełek do których na pewno będę wracać
i o których zamierzam Wam napisać.
Na pierwszy ogień,więc idzie lawendowy duecik do stóp który ostatnio towarzyszy mi podczas i po każdej kąpieli.
Bo przecież stópkom, też coś się należy , a zwłaszcza wiosną aby przygotować je do lata.


Yves Rocher , Peeling do stóp
Yves Rocher , Krem intensywnie odżywiający do suchych stóp





















Po pierwsze zapach, zarówno peeling jak i krem pachną mocną lawendą.
Ani trochę sztucznie czy chemicznie, po prostu lawenda. Bałam się trochę tego zapachu, bo nie przepadałam nigdy za lawendą, ale o dziwo do stóp mi bardzo pasuje.

Peeling zawiera bardzo drobne i ostre drobinki. Bardzo fajnie masuje i ściera martwy naskórek pozostawiając skórę miękką i odświeżoną.

Krem ma konsystencję gęstego balsamu.Dobrze się wsmarowuje i dość szybko wchłania w stopy.
Wyraźnie je nawilża i podtrzymuje uczucie miękkości jakie dał peeling.

Stopy po użyciu lawendowego duetu są przyjemnie odświeżone, zmiękczone i wygładzone.
Przy regularnym , codziennym stosowaniu efekt jest na prawdę widoczny.

Pomimo nie wielkich, 50ml opakowań kosmetyki są wydajne i warte wypróbowania, zwłaszcza jak trafimy na dobrą promocję.

Używałyście lawendowych kosmetyków do stóp tej firmy?
Jak u Was się sprawdziły?




Łączna liczba wyświetleń