Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bath & Body Works. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bath & Body Works. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lutego 2020

Moja *zimowa* pielęgnacja dłoni

Zimowa w cudzysłowiu bo co to za zima, gdy mieszkasz prawie w górach a do połowy lutego trzeba odśnieżać tylko 2 razy...
Nie żebym jakoś specjalnie nad tym ubolewała, po prostu boje się , że w kwietniu kiedy to wiosna już powinna być pełną parą ktoś nam sypnie śniegiem. 
Dzisiaj pokaże Wam moich ulubieńców do pielegnacji dłoni ostatnich miesięcy.  

niedziela, 19 czerwca 2016

Mydło w piance kontra ... mydło w piance ☺

Powtarzając się chyba po raz tysięczny na blogu,napiszę raz jeszcze że UWIELBIAM♥ mydła w piance firmy Bath Body Works. Poskarżę się również i poużalam po raz enty , że marka ta nie ma sklepu internetowego a stacjonarnie dostępna jest tylko w  2 galeriach w Warszawie.
Plus jest taki,że podczas ostatniego pobytu w stolycy dowiedziałam się ,że sklep w Galerii Mokotów prowadzi wysyłkę realizując zamówienia telefoniczne. Od 200zł wysłają za free, a 200zł w BBW to jak wiadomo nie problem włożyć do koszyka :)


poniedziałek, 2 lutego 2015

Się zakochałam !

Nie no, nie chodzi o faceta :) 
Od półtora roku mam męża i jestem szczęśliwa, ale w kosmetykach też można się zakochać , nie?

Pisałam Wam we wrześniu o moim nowym żelowym odkryciu jakim był żel z BBW Wanilia z Jeżyną.
Był na prawdę cudny , ale tak wydajny że po połowie oddałam go koleżance :)
A zakochałam się właśnie w żelach BBW.



Kurcze niby zwykły żel pod prysznic ale taki nie zwykły :-)

Te żele są bardzo gęste, przez co są super wydajne. Wiadomo,  nie używałam go samego a na przemiennie z innymi chociaż kolejnego BBW otwarłam dopiero jak posłałam wanilię z jeżyną dalej i zniknęła z mojej wanny.
Są tak wydajne , że prędzej mi się znudzi dany zapach niż dobije dna.

Teraz używam żelu o zapachu Paris Amour



Nie jest to recenzja, ale post zachęcający abyście jeśli macie okazje a jeszcze nie próbowałyście
spróbowały tych żeli pod prysznic.
Super się pienią i pięknie i długo pachną.
Zapachów do wyboru całe mnóstwo.
Nie wysuszają skóry.
No po prostu są super :)
Czasem lepiej trochę dołożyć i kupić jakiś fajny żel niż mieć tysiące przeciętnych :)

Sama mam zapasy tych przeciętnych no ale muszę po zużywać :)
Niby to tylko żel, no ale jaki...
problem jest jeden i będę go powtarzała w każdym poście w którym wspomnę o Bath Body Works.
D-O-S-T-Ę-P-N-O-Ś-Ć
A raczej jej brak.
2 sklepy, oba w Warszawie.
Brak sklepu internetowego i brak perspektyw na jego otwarcie.
Masakra.
Dobrze że co jakiś czas zamawiam z Anią.
Świeże towarki w dość niskich cenach prosto ze Stanów heh :)







środa, 7 stycznia 2015

Moje kosmetyczne odkrycia minionego roku :) + coś dla Was

Uff, ale mnie nie było :)
Najpierw brak czasu, potem święta i przygotowania a co za tym idzie jeszcze mniej czasu. Potem sylwester , który spędziłam mega rodzinnie - z rodzicami i mężem  -  górach, w naszym domku wysoko na polanie w lesie. Z dala od cywilizacji i zasięgu. Było super , biało, biało i biało :)
Ekipa sylwestrowa mała, bo nikt się nie odważył jechać do naszej bacówki zimą.
Brak prądu - ewentualnie troszkę agregata, oświetlanie świeczkami, ocieplanie piecem i brak bieżącej wody zimą odstraszają , cóż.

Żałujcie :)

Jako, że pierwszy tydzień Nowego Roku już minął, składam Wam spóźnione życzenia aby był jeszcze lepszy od poprzedniego :)

Jak już znalazłam trochę czasu okazało się , że mój telefon ( no nie mam znów aparatu) nie podoła robieniem zdjęć wieczorem - dopiero o 18 jestem w domu po pracy :(
a po 18 to już takie zdjęcia mi wychodzą , że na bloga nie nadają się kompletnie.

Dziś wyszły trochę lepsze, to lecę z ulubieńcami.
Z kosmetykami i kosmetycznymi produktami z którymi na dobre zaprzyjaźniłam się w minionym roku.

Zacznę od kolorówki




Revlon Colorstay , wszyscy go chyba znają ja też już dawno o nim słyszałam ale pierwsze buteleczki
trafiły do mnie w tym roku. Skusiłam się na dwa kolory 150 i 180, używam na większe wyjścia. Fenomenalne krycie bez efektu maski bardzo się u mnie spisał.

BB Cream Missha mój pierwszy azjatycki BB Cream, idealny do stosowania na co dzień. To już moje kolejne opakowanie, uwielbiam <3

Baza Artdeco.. ah baza wypróbowałam większość baz pod cienie dostępnych na rynku, baza Artdeco sprawdziła się u mnie najlepiej.
Cienie tej samej firmy, dostałam i się zakochałam :) fajna , satynowa konsystencja i dobre krycie, bardzo się polubiliśmy.
Kolejne cienie jakie odkryłam w tym roku i już Wam o nich pisałam to Maybelline Color Tatto, piękne i intensywne kolory,kremowa konsystencja i zaskoczenie , że cienie w kremie mogą tak długo wytrzymać na powiece w nie naruszonym stanie.
Znów cienie tym razem L'oreal Infallible, o ciekawej konsystencji, również o nich pisałam
kolekcja cieni MCT i LI od tamtej notki powiększyła mi się o kilka kolorów a w planach mam następne.
I ostatnim hitem 2014 z kolorówki jest pierwszy kosmetyk MakeUp Revolution jaki miałam przyjemność zakupić - paletka róży Sugar&Spice. Pierwszy ale raczej nie ostatni, gdyż te róże są super. Za nie wielką cenę - 30zł dostajemy paletkę zawierającą 8 róży. Bardzo dobra trwałość,pigmentacja i śliczne kolory. Jak doczekam dnia kiedy wracając z pracy będzie dobre oświetlenie zrobię o niej osobny post  bo na to zasługuje.

Kolej na pielęgnacje


O tych kosmetykach już Wam pisałam, są to
Mydła w piance Bath Body Works, absolutny HICIOR jak dla mnie jestem im wierna od kiedy je poznałam :) w zapasie mam chyba z 10 różnych zapachów i co zamówienie , zamawiam kolejne. Nawet zaraziła miłością do nich moją mamę :) Pierwszą przygodę z mydłem w piance miałam już w 2013 roku , ale to w 2014 zaczęłam poznawać więcej kosmetyków tej firmy i się w nich kompletnie zakochiwać. Żele też bardzo przypadły mi do gustu, są bardzo gęste co za tym idzie cholernie wydajne, cudnie pachną i dobrze się pienią.
Bardzo je lubię za świetne zapachy, które utrzymują się w czasie aplikacji i kilkadziesiąt minut po niej .Pisałam o nich np tu czy tu.

Kolejnym produktem pielęgnacyjnym , którego wiernie się trzymam jest oczyszczająca pasta firmy Ziaja, nie będę się rozpisywała, pełna recenzja jest tutaj.
Dalej mamy coś do włosów czyli Unikatowy Olejek Odżywczy  Loreal Professionel, który stosuję na końcówki, to moja druga buteleczka i 2 w zapasie. Jedna starczyła mi na ponad pół roku ;)

Ze zdjęcia uciekli i wpadli do następnego

























Czarne mydło, nawet nie to konkretne a nie mal każde :) nie wyobrażam sobie już teraz oczyszczania twarzy bez czarnego mydła. Testuje każde , które mi wpadnie w oko podczas innych zakupów. Na zdjęciu czarne mydło firmy Najel, które ostatnio używam. Spodziewajcie się niebawem recenzji.
I już nie do końca kosmetyk a raczej akcesorium , słynna szczotka Tangle Teezer.
Kiedyś kupiłam na ebay podróbkę , która całkiem nieźle się u mnie sprawdziła, postanowiłam więc jakieś pół roku temu zainwestować w oryginał. Nie żałuję ani złotówki, nie wiem już co znaczy mieć problem z rozczesywaniem włosów.

Skoro już przeszliśmy do nie do końca kosmetyków czas na Yankee Candle.


Któż ich nie zna :)
Uwielbiam te woski <3 cudnie pachną , każdy znajdzie jakiś zapach dla siebie. Ostatnio nawet bardziej od wosków pokochałam te małe świeczuszki - samplery , i tak sobie chomikuję... żeby nie było , że mam same kosmetyczne zapasy :) nie dawno zamówiłam kilka małych świec w szkle, na próbę jak przyjdą to zobaczymy czy też fajne :)

I na koniec zapachy, które w minionym roku podbiły mój nos.

Pierwszy z lewej to woda toaletowa od Bath Body Works Midnight Pomegranate... trwałość w porównaniu z mgiełkami tej firmy bardzo dobra... przez ten zapach mam ochotę na więcej :)
Kolejne to wielkie zaskoczenie dla mnie wody perfumowane od Yves Rocher. Sama byłam zdziwiona, że aż tak mi się spodobały , że zaczęłam robić "zapasy", gdyż na stałe jestem wierna raczej perfumom z tzw "wyższej półki". Ale jak widać Yves Rocher też ma coś fajnego z zapachów do zaproponowania. Mój nos , więc polubił się z Vanille Noire oraz pokochał (mąż również) So Elixir w wersji edp.

Kosmetyki i akcesoria kosmetyczne pokazane w tym poście podbiły moje serducho w roku 2014, zanosi się na to , że będę im wierna również w nowym roku. 
Nie znaczy to , że nie będę szukać kolejnych ulubieńców :)

A Wy ? Macie jakiś szczególnych ulubieńców minionego roku?


Grudzień był miesiącem prezentów, był Mikołaj później moje urodziny, następnie Wigilia i prezenty pod choinką.
Styczeń w prezenty nie obfituje ale mam coś dla jednej z Was
Moje najulubieńsze perfumy z Yves Rocher , mianowicie 
So Elixir edp 50ml

Co zrobić żeby je zdobyć?
Wystarczy być obserwatorem bloga i poza zwykłym komentarzem zostawić swojego meila.
Mozna też zamieścić u siebie na blogu banerek :)

Zapraszam












środa, 24 września 2014

Żel pod prysznic Bath Body Works Jeżyna z Wanilią

Ten post będzie pozytywny, a nawet bardzo.
Z tego miejsca przyznaję racje dziewczynom (np.Ewelince:)) , które od dawna zachwalały żele pod prysznic BBW a ja zapatrzona w pianki kupowałam tylko je.

Na zakup żeli skusiła mnie jak zawsze promocja.
W Stanach (zamówienie z Anią) mnóstwo żeli było na wyprzedaży po ok 3$ , no przecież przy okazji innych zamówień żal było nie skorzystać i w końcu ich nie wypróbować  :)

W moje łapki wpadło 5 żeli

- Wild Citrus Sunflower
- Coconut Signature Vanilla
-Paris Amour
-Exotic Coconut
-Black Raspberry Vanilla



Na pierwszy ogień poszedł zapach znany mi już z mydła w piance,który zresztą bardzo lubię
mianowicie Jeżyna z Wanilią.


Żel mieści się w poręcznej butelce o pojemności 295ml.


Ma cudowny fioletowy kolor i jest bardzo gęsty.


Przepięknie pachnie, słodko dzięki wanilii a jednocześnie orzeźwiająco za sprawą jeżyny.
Zapach towarzyszy nam od otwarcia butelki,przez całą kąpiel a nawet do kilkudziesięciu minut po niej.
O ile oczywiście nie zagłuszymy go jakimś inaczej pachnącym balsamem.

Co ważne , żel jest mega wydajny.
Na prawdę pierwszy raz się spotykam z tak wydajnym a do tego rewelacyjnie pachnącym i fajnie pieniącym kosmetykiem.
Moja do tej pory ulubiona wśród żeli pod prysznic Balea się nie umywa nawet, i wolę zapłać te 3-4 razy więcej i mieć kolejny żelik z BBW.
Zwłaszcza, że jeden żel BBW ma spokojnie wydajność jak ze 3 żele Balea.

Jeśli jeszcze kiedyś rzuci mi się w oczy promocja za 3$ na pewno wezmę ich o wiele,wiele więcej :)
Coś czuję że żele BBW to będzie kolejna moja miłość wśród produktów tej firmy.

Minusem tego żelu, jak i wszystkich produktów z Bath Body Works jest oczywiście TRAGICZNA dostępność, to znaczy jej brak.
Znów więc powtórzę , że Ania i jej zamówienia ze Stanów spadła mi z nieba.
Polskie ceny regularne też nie zachęcają do zakupów jeśli już ktoś ma to szczęście i bywa w Warszawie,gdzie BBW jest dostępny stacjonarnie.
Jeśli jednak macie możliwość zakupu tych produktów - stacjonarnie(dość często są promocje czy wyprzedaże), na allegro czy prosto z USA to gorąco Was do tego zachęcam :)


edit.2 godziny po napisaniu posta, widzę że Ania organizuje kolejne zamówienie.
Portfelu, drżyj! 

niedziela, 24 sierpnia 2014

Zakupy ze Stanów

Unikam kosmetycznych zakupów, jak ognia :)
 no , przynajmniej staram się :P




Ale nie mogłam uniknąć kolejnych zakupów organizowanych przez Anie.
Zakupy prosto ze Stanów poczyniłam w Bath Body Works a także minimalnie z Yankee Candle bo wosków na razie mi wystarczy :)

Właśnie pisząc zakupowe posty , cieszę się że mój mąż nie zagląda ma mojego bloga :)

Okazja była nie ziemska wręcz :) Produkty BBW po ok 3$ a woski i samplery YC po 0,50$
i jak tu być na odwyku kosmetycznym? No jak?


Oczywiście lotiony do ciała, cóż dam im kolejną szansę :)




Żele pod prysznic, tyle dobrego o nich słyszałam , więc kilka na próbę zamówiłam ze zdjęcia uciekł exotic :)





I na koniec kremy do ciała, lekka mgiełka i Yankee Candle





























Może i nie jestem do końca normalna, ale
za wszystkie te rzeczy , z kosztami wysyłki ze Stanów do Ani i od Ani do mnie zapłaciłam 180zł uważam , że mega mało jak na 14 produktów z Body Worksa i 5 z Yankee Candle.


Płaciłam półtora miesiąca temu, więc już wgl tak bardzo tego nie odczuwam :)


A tymczasem Ania organizuje kolejne zamówienie KLIK

poniedziałek, 7 lipca 2014

Jakby to było gdyby BBW miało lepszą dostępność w Polsce?

Dla mnie byłoby super. 
Uzależniłam się. 
Uwielbiam ichniejsze kosmetyki do pielęgnacji.
Mydła w piance do rąk, mgiełki, żele antybakteryjne , balsamy do ciała. Kremy do ciała nie koniecznie a świeczek jeszcze nie próbowałam. Gorzej zdecydowanie byłoby dla mojego portfela chociaż znając siebie kupowałabym tylko w PROMOCJI :D

Bath & Body Works posiadają w swojej ofercie mega dużą ilość pięknie pachnących kosmetyków do  pielęgnacji ciała.
Ceny regularne może nie zachęcają ale na promocji można dołapać je za przysłowiowe grosze.
Zwłaszcza na promocjach zagranicznych ale o tym za chwilę.

Jak można być taką fajną firmą, z takim rewelacyjnie pachnącym asortymentem a w Polsce posiadać tylko 2 sklepy stacjonarne i to oba w Warszawie?
Żeby tego było mało jak w tych czasach można nie posiadać sklepu internetowego w Polsce wiedząc jakim powodzeniem cieszą się te kosmetyki?
Przecież to taki strzał w stopę !

Co z tego że większość kosmetyków ma grono wielbicielek jak jest taki problem z dostępnością?

Tu z pomocą przychodzi ANIA :)
Jasne , że to nie to samo co iść do sklepu , wywąchać i wymacać testery zanim kupi się produkt , no ale! Ceny wynagradzają chociaż część..
Naumiało się dziewcze robić zamówienia ze sklepów w Stanach i przez pośrednika dochodzą do nas, do Polski.
Zamówienia Ania składa jak zbierze się trochę chętnych i jak są dobre oferty na zagranicznych sklepach.
Piszę sklepach bo nie zamawia tylko z BBW ale też z Yankee Candle , Walmartu czy innych.

Kiedy trafimy na dobrą promocję koszt produktów z podatkami, opłatami wysyłek i wszystkimi innymi jest i tak niższy niż w Polsce na promocji :)

Np ostatnio zamawiałam tylko Yankee Candle i za 17 wosków i 4 samplery z wszystkimi kosztami zapłaciłam 100zł.


Co daje 5zł za sztukę i część zapachów nie dostępnych w Polsce :)

Teraz czekam na zamówienie z BBW i YC poszalałam i prawie 200zł poszłooo 
ale czekam na mgiełke,7 balsamów,5 żeli z BBW oraz 2 woski i 3 samplery.
Cicho.
Dobrze , że mój mąż nie czyta raczej mojego bloga bo by się chyba rozwiódł :)

Się rozpisałam a miała być mała recenzja jednego z posiadanych przeze mnie balsamów z Bath Body Works właśnie. To za to długaśny wstęp powstał :)

Bath & Body Works
Body Lotion
Warm Vanilla Sugar


Klasyczne dla balsamów z BBW opakowanie dobrze leżące w dłoni , różnią się od siebie tylko etykietkami z nazwą i kolorystyką zależnie od zapachu.

Pojemność 236ml 

Lotiony do ciała BBW bardzo lubię. W przeciwieństwie do kremów - pisałam o Paris Amour - czuję że nawilżają skórę.

Tak naprawdę czego oczekuję od takiego balsamu-lotionu?
Kupując w BBW przede wszystkim zapachu, na drugim miejscu nawilżenia no i może jeszcze wydajności.
Zapach Warm Vanilla Sugar nie do końca wpadł mi w nos, słodki i właściwie tyle.
Natomiast jest wydajny , ma fajną mleczkowatą  konsystencję i nawilża skórę.


Po tym lotionie stwierdziłam że wolę je od kremów do ciała w tubce z BBW. 
Bo nawilżają , jednak zapach nie do końca mi podszedł.
Zamówiłam więc inne i właśnie na nie czekam :)

Jeśli lubicie PIĘKNIE pachnące - w większości - kosmetyki do pielęgnacji ciała polecam Wam kosmetyki BBW. Jeśli balsam oprócz zapachu ma nawilżać polecam te lotiony zamiast kremów w tubie.
Jeśli jesteście z Warszawy to macie super :D
Jeśli nie i nie strasznie Wam czekanie na zamówienie ok 1,5miesiąca polecam Wam zamówienia z Anią ze strony Bath & Body Works ze Stanów.

Czy Wy tak jak ja uwielbiacie zapachy Bath Body Works i ubolewacie nad tą mega słabą dostępnością?





sobota, 28 grudnia 2013

Bath Body Works czyli moje małe miłostki :)


Są dwa typy produktów Bath Body Works , które skradły moje serce :) no może dwa i pół.

Pierwsze to mydła w piance do których mam pewną słabość, jedno już Wam recenzowałam o  tutaj.

Tak bardzo mi się spodobały, że zrobiłam ich mały zapas :)




































Cena regularna tych cudeniek to 29zł a pojemność 259ml.
Byłabym w stanie zapłacić za takie mydełko tyle, bo bardzo je lubię.
Często też w sklepie BBW mają promocje typu kup 2 a 1 gratis itp.
W stanach można je kupić o wiele taniej.

Mydełka są świetne, obecnie w użyciu mam dwa 
Jabłko z Mango



które trzymam w łazience do mycia łapek

a także 
Kitchen Lemon


typowo kuchenny niwelujący zapachy kuchni, który stoi rzecz jasna w kuchni.

Konsystencja od ostatniej recenzji nie uległa zmianie a mianowicie jest to lekka pianka, która pachnie, w zależności od danej linii zapachowej.
Zapach na dłoniach utrzymuje się przez jakiś czas.
Bardzo przyjemne w użyciu i wydajne.




Ot, takie ładnie wyglądające cudeńko bez którego ostatnio nie mogę się obejść :)

Kolejną serią produktów , z którymi się polubiłam
są małe żele antybakteryjne do rąk.
Pierwszy, którego już nie mam a o którym pisałam Wam tutaj dostałam na jednym ze spotkań blogerskich w którym miałam przyjemność uczestniczyć.

Kolejne nabyłam sama, i też tworzy się ich mały zapasik



























Żele znajdują się w małych plastykowych buteleczkach o pojemności 29ml i w cenie regularnej kosztują 7,99.
Jak większość produktów BBW mają szalenie duży wybór zapachów.
Mimo niewielkiej pojemności,żeliki są bardzo wydajne.
W końcu wystarczy tylko kropelka żeby odświeżyć i zdezynfekować nasze dłonie a przy okazji otulić je zapachem na jakiś czas.


Obecnie w użyciu mam 
Vineyard Berries 
czyli ciemne winogrona


konsystencja jak w poprzednim czyli płynno-żelowa 
kolor fioletowy z szafirowymi drobinkami



Mój malutki torebkowy niezbędnik :)

Ostatnim produktem , któremu warto poświęcić uwagę moim zdaniem są mgiełki zapachowe do ciała.
Ich cena to 59zł
duża bo aż 236ml pojemność 
W swojej kolekcji posiadam obecnie 3 sztuki , każda brana w "ciemno" stąd nie do końca odpowiadają mi zapachy.


Zapach który najbardziej wpadł mi w nos to
Coconut lime breeze



Bardzo fajne połączenie słodkiego kokosa i odświeżającej limonki.
Jak na mgiełkę do ciała ma zaskakująco dobrą trwałość co za tym idzie jest wydajna.
Jakbym miała BBW pod ręką na pewno znalazłabym jakiś zapach w 100% mi odpowiadający a wtedy była by na pewno trzecia wielka miłość do produktów BBW.

Niestety balsamy i kremy do ciała tej firmy kompletnie do mnie nie trafiają, poza zapachem nie robią kompletnie nic. A w balsamach do ciała mam większe wymagania niż sam zapach.

Bardzo żałuję że sklepy firmowe Bath Body Works są tylko w Warszawie, że nie mają choćby polskiego sklepu internetowego a sklep w USA nie wysyła bezpośrednio do polski.

Na pewno byłabym wtedy stałą klientką, zwłaszcza że obserwując fb BBW widzę że promocje typu  3 w cenie 2 czy 2+2 często u nich występują.
Do tego ta gama zapachowa!!!
Sklep w Stanach to już jest w ogóle szał, zapachów o wiele więcej, ceny szalenie niskie i całe mnóstwo P-R-O-M-O-C-J-I czyli to co lubię najbardziej, niestety nie na wyciągnięcie ręki.
Może ktoś , coś jakieś zamówienie w Stanach? Wtedy piszę się na 100% :)


Co wy sądzicie o produktach firmy Bath Body Works?




sobota, 5 października 2013

Torebkowy niezbędnik

Dziś kilka słów o kolejnych produkcie firmy Bath&Body Works, który swoim zapachem skradł moje serce.
Z BBW sprawa jest dziwna, właściwości moim zdaniem - przynajmniej jeśli chodzi o produkty z którymi do tej pory miałam styczność Mydło do rąk i Balsam do Ciała - są dosyć przeciętne. Niczym nie wyróżniające się . Natomiast zapachy - bez wyjątku cudowne, długo utrzymujące się na ciele , wyjątkowe i nie powtarzalne.

Bath & Body Works
Fresh Picked
APPLES POMMES
Fraiches

Anti-Bacterial hand gel




Czyli po prostu jabłuszkowy żel antybakteryjny do rąk.
Lubię i używam wszelakich żeli antybakteryjnych do rąk.
Zawsze choć jeden mam w torebce i w zapasach kosmetycznych.
Przydaje się jak wiadomo w ekstramalnych sytuacjach a także w codziennych kiedy nie mamy możliwości umyć sobie rąk lub po prostu chcemy je odświeżyć.

Co ma za zadanie taki żel? Ano zdezynfekować i odświeżyć dłonie.

Te zadania ten żel spełnia.
Dodatkowo bardzo umila dezynfekcję swoim soczyście jabłkowym zapachem, który pojawia się po kilku sekundach od aplikacji i utrzymuje kilkanaście - kilkadziesiąt minut na dłoniach.

Konsystencja jak sama nazwa wskazuje - żelowa, dodatkowo z zatopionymi niebieskimi kuleczkami,nie pytajcie po co bo nie wiem.



Cena żelu to 7,99 (regularna) za 29ml.
Czyli nie jakoś specjalnie drogo,bo produkty tego typu są bardzo wydajne a ceny zbliżone. Ten dodatkowo fajnie pachnie.

Używacie żeli antybakteryjnych?
Co myślicie o takich zapachowych?

niedziela, 29 września 2013

Jesień...

Niestety ale jesień nie nastraja mnie pozytywnie, ostatnio nie czuję się najlepiej. 
Strasznie boli mnie kręgosłup, grypa / przeziębienie trzyma mnie już trzeci tydzień. 
Remont wlecze się trzeci miesiąc , ponad 3 miesiące temu był ślub, jesień jest trzecią porą roku jeśli liczymy od wiosny, coś trójka za mną chodzi,byle by mnie trojaczki bo zwariowałabym... Ahh i ósemka, bo dzisiaj ósmy dzień bez papierosa także bez kija nie podchodzić ;-)

Chcę już skończyć te wszystkie remonty, bo nie mam na nic czasu! Chcę wejść do swojej nowej pięknej kuchni,ale najpierw muszę się pozbyć starej ... ehh.

Za oknem z każdej strony szaro i buro. Iście jesienna temperatura,deszcz i mało słonka. Nie lubię :(
Zaopatruje się w jesienno-zimowe niezbędniki, jak woski zapachowe z poprzedniego postu, cięższe perfumy, mocno pachnące balsamy do ciała, aromatyczne przyprawy i dużo witaminy C :) 

Dziś będzie o takim jednym pachnącym cudaku do ciała. Który trochę mnie zaskoczył ale też i zawiódł.
Jesteście ciekawe?

Bath & Body Works
Triple Moisture Body Cream
czyli po prostu krem do ciała 
o zapachu
PARIS AMOUR



Jest to moja druga recenzja kosmetyku firmy BBW , pierwsza to było mydło w piance o TAKIE w którym się zakochałam <3 .


Balsam mieści się w dużej tubie po pojemności 226g, wygodna aplikacja.
Kolor balsamu jest biały, konsystencja dosyć zwarta lecz lżejsza od masła. Bardzo fajnie się go aplikuje ,
 szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu na skórze.
Najważniejsze i najlepsze w tym balsamie to zapach.
Jest to zapach słodki, owocowo-kwiatowy jednocześnie delikatny,romantyczny jak i mocny i intensywny, sama nie mogę się zdecydować.
Wyraźnie czuć ciepło wanilii z kokosem wymiksowanej z mieszanką owoców i  delikatnych kwiatów.
Nie umiem określić konkretnych nut, bo się na tym nie znam, ale pachnie nieziemsko!
Zapach utrzymuję się na skórze jak na balsam do ciała bardzo długo bo kilka godzin!
Minusem dla mnie jest brak właściwości nawilżających.
Nie mam dużych problemów z suchą skórą,więc mogę go używać na przemiennie z innym dobrym nawilżaczem i mi to wystarczy.
Jeśli chcecie coś super pachnącego to polecam :) Chętnie bym wypróbowała innych wersji zapachowych .
No i mam ochotę na wodę toaletową Paris Amour...
Żałuję , że nie mam dostępu do kosmetyków BBW - w Krakowie nie ma sklepu, on line nie ma sklepu...
Bo mają kilka kosmetyków na które bym chętnie się skusiła.

A wy miałyście już jakieś cudaki z BBW?
Coś konkretnego Wam przypadło do gustu?



czwartek, 18 lipca 2013

Pachnące cudo do rąk od Bath&Body Works

Mój pierwszy kosmetyk Bath&Body Works doczekał się recenzji, i to nie byle jakiej bo pozytywnej :)

Do mycia rąk używam zwykle mydła w kostce, jakoś tak nie przekonałam się do końca do mydeł w płynie,nie wiem czemu mam wrażenie , że bardziej wysuszają dłonie. Do mydła BBW też podchodziłam sceptycznie.


Spore plastykowe opakowanie mieszczące 259ml płynu.
Kosztuje 29zł. Dużo? 
Zależy.
Płyn po wyciśnięciu  zmienia się w piankę ! Mój mydlany hit, jest zarąbisty :)
Bardzo wydajny , jedna pompka wystarczy na umycie dłoni. Za to ogromny plus.


Kolejny i największy plus za zapach. Pachnie cudownie, jak perfumy, mało tego zapach utrzymuje się na moich dłoniach ok 2 godzin.

Duża pojemność a przy tym wydajność, super konsystencja i wspaniały zapach.
Do tego nie zauważyłam wysuszenia skóry dłoni po zastosowaniu tego mydełka.
Problemem może być dostępność, ale jak kiedyś wykończę to opakowanie, będę się martwić i polować :)

Ze swojej strony Polecam :)
Stosowałyście?
Może polecicie mi jakieś inne mydełko w takiej formie? 
Ta pianka szalenie mi się podoba :D

Łączna liczba wyświetleń