Bardzo lubię używać wszelakich odżywek czy masek do włosów.
Za wielu wymagań nie mam poza tym,że nie chciałabym aby obciążały mi włosy czy wywoływały łupież. Fajnie jest też jak ładnie pachną , a przede wszystkim muszą ułatwiać rozczesywanie. Tylko po lorea'l-owym szamponie nie muszę się martwić o rozczesanie kłaków.
Z masek Kallosa używałam na razie tylko tej mlecznej, to moje kolejne opakowanie więc myślę,że zasługuje w końcu na recenzję.
Kallos , Crema al Latte
Mleczna, kremowa odżywka do włosów
Odżywka/maska jak zwał tak zwał znajduje się w dużym bo aż litrowym plastykowym słoju.
Ma budyniową konsystencję i taki też mleczno-budyniowy zapach.
Ilość nie pełnej garści wystarcza na porządne wmasowanie w całe włosy od skóry aż po same końce włosów do łopatek.
Dobrze trzyma się włosów i nie spływa z nich.
Jak już wspomniałam pachnie bardzo fajnie, tak waniliowo-budyniowo a zapach ten utrzymuje się na włosach po wyschnięciu :)
Wyraźnie nawilża włosy, po jej użyciu są miękkie, błyszczące i super się rozczesują.
Nie obciąża włosów i nie miałam po niej łupieżu.
Jest śmiesznie tania bo kosztuje ok 12zł za litr do tego dość wydajna, nic tylko kto nie zna niech spróbuje.
A nóż u Was też się sprawdzi wielka maska za grosze.
Ja osobiście jestem jeszcze ciekawa innych masek z tej firmy np
Maski do włosów z kreatyną
Kremu do włosów z wyciągiem z łożysk
Używałyście jakiś masek Kallosa?
Która wg Was jest najlepsza?