Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 czerwca 2025

Oriflame The One Glow up Kit

 Jak dobrze wiecie, kolorowki u mnie na blogu w ostatnich latach jest mało. Maluję się od kilku lat okazjonalnie, kilka razy do roku lub w czasie letniego urlopu, dla jeszcze większej poprawy samopoczucia. Lubię jednak, by kosmetyki , które używam były błyszczące, łatwe w obsłudze i trwałe. Co ciekawe, właśnie takie otrzymałam w ostatnim pudełku od @oriflamepoland , które powstało we współpracy z moim ukochanym @purebeauty . 

Oriflame The One Twój glow up Kit 

środa, 6 grudnia 2017

The Balm Apettit

Jestem maniaczką.
 Między innymi kosmetykomaniaczką.
Mam bardzo dużo kosmetyków wszelkiej maści, osobny pokój przeznaczony właśnie na nie. Szafa na pielęgnację i sporych rozmiarów toaletka na kolorówkę. Z kosmetyków kolorowych najbardziej lubię cienie do powiek, mam ich sporo wszelkiej maści. Najbardziej lubię palety chociaż często zdarza się , że nie wszystkie cienie z danej palety trafiają w mój gust i nie każdy używam. Sądzę  jednak , że nie tylko ja tak mam.
Kolorówkę kupuję głównie na własny użytek, chociaż nie tylko. Zdarza mi się malować okazjonalnie znajome i znajome znajomych na większe wyjścia. Kiedyś tam, w zamierzchłych czasach robiłam to zdecydowanie częściej, ale było to zaraz po ukończeniu studium wizażu. 
Zabawa z kolorówką jednak nadal sprawia mi przyjemność .
Dzisiaj chciałam Wam pokazać jedną z moich palet marki The Balm, którą zakupiłam jakiś czas temu na iperfumy.

wtorek, 7 lutego 2017

Wish lista kosmetyczna

Prowadzenie bloga motywuje mnie do wielu rzeczy. 
Uczy systematyczności, chociażby w pisaniu notek. Motywuje ostatnimi czasy do zużywania kosmetyków, bo im więcej produktów w co miesięcznym poście z denkiem tym fajniej przecież 😜.
Każdorazowo jak coś około kosmetycznego kupuję, robię temu zdjęcia by pokazać Wam w nowościach a tym samym w miesięcznym podsumowaniu uprawiać samobiczowanie, że znów za wiele wydałam. 
Kiedy robię sobie wish listy i publikuję je na blogu, jakoś tak lepiej mi je realizować. Bo w końcu to taka jakby lista zakupów, a wiadomo że z listą lepiej się je robi.

środa, 1 lutego 2017

The Balm Smoke Balm 1

Zakochałam się w produktach marki The Balm. 
Szczególnie jeśli chodzi o palety z cieniami.
Cienie są dosłownie nie do zdarcia. Skóra na moich powiekach jest tłusta, zawsze ale to zawsze odkąd pamiętam musiałam używać bazy pod cienie żeby  godzine po aplikacji cień się na nich trzymał.
Bez bazy już po chwili na powiekach nie miałam nic :(

Do czasu poznania cieni do powiek marki The Balm.

Pisałam już Wam o Nude Tude, Nude Dude oraz Voyage II czas na kolejną.

wtorek, 3 stycznia 2017

Ulubieńcy Roku 2016

Cześć Miśki 😘
Dziś przychodzę do Was z listą moich ulubieńców minionego roku.
Cóż nie może tak być , że Was o hity roku wypytuję / w konkursie / a sama swoich nie podam.
Starałam się zmniejszyć ulubieńców do minimum i udało mi się zredukować liczbę ulubionych kosmetyków do 11. 
Przedstawiam Wam więc, moją ulubioną JEDENASTKĘ roku 2016 😊




































środa, 6 lipca 2016

TheBalm Nude Tude & Nude Dude

Lubię cienie do powiek, chociaż w ostatnim czasie ograniczałam się tylko do szampańskiego cienia Loreal Color Infallible w odcieniu Houglass Beige 002 i czarnej kreski eyelinerem.
Kiedy cień dobił dna, strasznie rozpaczałam bo kolor ten jest już nie do dostania :(

środa, 7 stycznia 2015

Moje kosmetyczne odkrycia minionego roku :) + coś dla Was

Uff, ale mnie nie było :)
Najpierw brak czasu, potem święta i przygotowania a co za tym idzie jeszcze mniej czasu. Potem sylwester , który spędziłam mega rodzinnie - z rodzicami i mężem  -  górach, w naszym domku wysoko na polanie w lesie. Z dala od cywilizacji i zasięgu. Było super , biało, biało i biało :)
Ekipa sylwestrowa mała, bo nikt się nie odważył jechać do naszej bacówki zimą.
Brak prądu - ewentualnie troszkę agregata, oświetlanie świeczkami, ocieplanie piecem i brak bieżącej wody zimą odstraszają , cóż.

Żałujcie :)

Jako, że pierwszy tydzień Nowego Roku już minął, składam Wam spóźnione życzenia aby był jeszcze lepszy od poprzedniego :)

Jak już znalazłam trochę czasu okazało się , że mój telefon ( no nie mam znów aparatu) nie podoła robieniem zdjęć wieczorem - dopiero o 18 jestem w domu po pracy :(
a po 18 to już takie zdjęcia mi wychodzą , że na bloga nie nadają się kompletnie.

Dziś wyszły trochę lepsze, to lecę z ulubieńcami.
Z kosmetykami i kosmetycznymi produktami z którymi na dobre zaprzyjaźniłam się w minionym roku.

Zacznę od kolorówki




Revlon Colorstay , wszyscy go chyba znają ja też już dawno o nim słyszałam ale pierwsze buteleczki
trafiły do mnie w tym roku. Skusiłam się na dwa kolory 150 i 180, używam na większe wyjścia. Fenomenalne krycie bez efektu maski bardzo się u mnie spisał.

BB Cream Missha mój pierwszy azjatycki BB Cream, idealny do stosowania na co dzień. To już moje kolejne opakowanie, uwielbiam <3

Baza Artdeco.. ah baza wypróbowałam większość baz pod cienie dostępnych na rynku, baza Artdeco sprawdziła się u mnie najlepiej.
Cienie tej samej firmy, dostałam i się zakochałam :) fajna , satynowa konsystencja i dobre krycie, bardzo się polubiliśmy.
Kolejne cienie jakie odkryłam w tym roku i już Wam o nich pisałam to Maybelline Color Tatto, piękne i intensywne kolory,kremowa konsystencja i zaskoczenie , że cienie w kremie mogą tak długo wytrzymać na powiece w nie naruszonym stanie.
Znów cienie tym razem L'oreal Infallible, o ciekawej konsystencji, również o nich pisałam
kolekcja cieni MCT i LI od tamtej notki powiększyła mi się o kilka kolorów a w planach mam następne.
I ostatnim hitem 2014 z kolorówki jest pierwszy kosmetyk MakeUp Revolution jaki miałam przyjemność zakupić - paletka róży Sugar&Spice. Pierwszy ale raczej nie ostatni, gdyż te róże są super. Za nie wielką cenę - 30zł dostajemy paletkę zawierającą 8 róży. Bardzo dobra trwałość,pigmentacja i śliczne kolory. Jak doczekam dnia kiedy wracając z pracy będzie dobre oświetlenie zrobię o niej osobny post  bo na to zasługuje.

Kolej na pielęgnacje


O tych kosmetykach już Wam pisałam, są to
Mydła w piance Bath Body Works, absolutny HICIOR jak dla mnie jestem im wierna od kiedy je poznałam :) w zapasie mam chyba z 10 różnych zapachów i co zamówienie , zamawiam kolejne. Nawet zaraziła miłością do nich moją mamę :) Pierwszą przygodę z mydłem w piance miałam już w 2013 roku , ale to w 2014 zaczęłam poznawać więcej kosmetyków tej firmy i się w nich kompletnie zakochiwać. Żele też bardzo przypadły mi do gustu, są bardzo gęste co za tym idzie cholernie wydajne, cudnie pachną i dobrze się pienią.
Bardzo je lubię za świetne zapachy, które utrzymują się w czasie aplikacji i kilkadziesiąt minut po niej .Pisałam o nich np tu czy tu.

Kolejnym produktem pielęgnacyjnym , którego wiernie się trzymam jest oczyszczająca pasta firmy Ziaja, nie będę się rozpisywała, pełna recenzja jest tutaj.
Dalej mamy coś do włosów czyli Unikatowy Olejek Odżywczy  Loreal Professionel, który stosuję na końcówki, to moja druga buteleczka i 2 w zapasie. Jedna starczyła mi na ponad pół roku ;)

Ze zdjęcia uciekli i wpadli do następnego

























Czarne mydło, nawet nie to konkretne a nie mal każde :) nie wyobrażam sobie już teraz oczyszczania twarzy bez czarnego mydła. Testuje każde , które mi wpadnie w oko podczas innych zakupów. Na zdjęciu czarne mydło firmy Najel, które ostatnio używam. Spodziewajcie się niebawem recenzji.
I już nie do końca kosmetyk a raczej akcesorium , słynna szczotka Tangle Teezer.
Kiedyś kupiłam na ebay podróbkę , która całkiem nieźle się u mnie sprawdziła, postanowiłam więc jakieś pół roku temu zainwestować w oryginał. Nie żałuję ani złotówki, nie wiem już co znaczy mieć problem z rozczesywaniem włosów.

Skoro już przeszliśmy do nie do końca kosmetyków czas na Yankee Candle.


Któż ich nie zna :)
Uwielbiam te woski <3 cudnie pachną , każdy znajdzie jakiś zapach dla siebie. Ostatnio nawet bardziej od wosków pokochałam te małe świeczuszki - samplery , i tak sobie chomikuję... żeby nie było , że mam same kosmetyczne zapasy :) nie dawno zamówiłam kilka małych świec w szkle, na próbę jak przyjdą to zobaczymy czy też fajne :)

I na koniec zapachy, które w minionym roku podbiły mój nos.

Pierwszy z lewej to woda toaletowa od Bath Body Works Midnight Pomegranate... trwałość w porównaniu z mgiełkami tej firmy bardzo dobra... przez ten zapach mam ochotę na więcej :)
Kolejne to wielkie zaskoczenie dla mnie wody perfumowane od Yves Rocher. Sama byłam zdziwiona, że aż tak mi się spodobały , że zaczęłam robić "zapasy", gdyż na stałe jestem wierna raczej perfumom z tzw "wyższej półki". Ale jak widać Yves Rocher też ma coś fajnego z zapachów do zaproponowania. Mój nos , więc polubił się z Vanille Noire oraz pokochał (mąż również) So Elixir w wersji edp.

Kosmetyki i akcesoria kosmetyczne pokazane w tym poście podbiły moje serducho w roku 2014, zanosi się na to , że będę im wierna również w nowym roku. 
Nie znaczy to , że nie będę szukać kolejnych ulubieńców :)

A Wy ? Macie jakiś szczególnych ulubieńców minionego roku?


Grudzień był miesiącem prezentów, był Mikołaj później moje urodziny, następnie Wigilia i prezenty pod choinką.
Styczeń w prezenty nie obfituje ale mam coś dla jednej z Was. 
Moje najulubieńsze perfumy z Yves Rocher , mianowicie 
So Elixir edp 50ml

Co zrobić żeby je zdobyć?
Wystarczy być obserwatorem bloga i poza zwykłym komentarzem zostawić swojego meila.
Mozna też zamieścić u siebie na blogu banerek :)

Zapraszam












środa, 14 maja 2014

Kolorowo..czyli o ulubionych cieniach słów kilka

Ania z bloga kosmetykoholizm, kusiła u siebie już parę razy cieniami L'oreal Infailible. 
Pierwszym cieniem z tej serii jaki spróbowałam był odcień 02 Hourglass Beige. Śliczny, błyszczący i uniwersalny kremowo-waniliowy kolorek.
Uniwersalny, idealny do dziennego makijażu z kreską lub bez i wytuszowanymi rzęsami.
Idąc za ciosem nabyłam jeszcze 3 również dla mnie uniwersalne kolory.
16 Coconut Shake czyli matowa wanilia super pod łuk brwiowy
20 Pebble Grey , matowy szary idealny do smoky eyes
06 All Night Blue cudny , iskrzący granat





Cienie mieszczą się w plastykowych słoiczkach, mają świetną konsystencję jakby połączenie cienia sypkiego z tym w kamieniu. Bardzo dobrą pigmentację i super trwałość, o zgrozo na moich tłustych powiekach bez bazy 8h dają radę - sprawdzałam w pracy :)
na bazie dzień i noc im nie straszne :)
Zdecydowanie mam ochotę na więcej o ile nie wszystkie kolory !

W drogeriach kosztują ok 40zł bez promocji, na tych wszystkich akcjach -40% odpowiednio taniej
w drogeriach internetowych można je złapać ok ok 9zł ale nie wszystkie kolory są dostępne, chociaż dostępne przez internet są też takie których nie ma u nas stacjonarnie :)

Kolejnymi cieniami na jakie ostatnio mam "fazę" są cienie Maybelline Color Tatto.
Cienie są również w słoiczkach ale tym razem szklanych.
Konsystencja Color Tatto jest delikatna , kremowo-żelowa.
Zawsze miałam uraz do cieni w kremie , które zbierały mi się w załamaniach powiek już po pierwszej godzinie. Mybelline Color Tatto mnie bardzo pozytywnie zaskoczyły o żadnym zbieraniu czy ścieraniu nie ma mowy!
Również próbowałam bez bazy, 8h - tyle ile spędzam w pracy - bez bazy wytrzymują spokojnie, z bazą dzień i noc.
Mają śliczne i nasycone kolory każdy z nich nadaje się do nałożenia samodzielnie na całą powiekę w ramach szybkiego makijażu, intensywność koloru można ładnie stopniować.

Od czegoś trzeba zacząć a więc zaczęłam od dość uniwersalnego koloru 
40 Permanent Taupe.
Dla mnie to taki "brudny" szarawy brąz, dobrze się u mnie sprawdza jako baza pod inne cienie a także cień do brwi.
Następnie nabyłam 3 kolejne kolory

35 on and on bronze - piękny, brązowo złoty

25 Everlasting Navy - cudny granat mieniący się drobinkami, czego zdjęcie oczywiście nie uchwyciło

50 Eternal Silver - czyste jasne srebro, nałożony grubą warstwą daje efekt mokrej srebrnej, metalicznej powieki. Piękny i jakże uniwersalny przy innych makijażach




























Cienie Maybelline są tańsze, ich cena w drogeriach stacjonarnych to ok 25zł .
W necie również znajdziemy je za ok 10zł.

Lubię też łączyć je ze sobą, np na całą powiekę nałożyć 50 Maybelline Tatto a w kącikach 20 L'oreal <3
Z czystym sumieniem polecam Wam jedne i drugie cienie, chociaż spróbujcie :)





























Chyba , że już próbowałyście?
Co o nich myślicie?

czwartek, 3 stycznia 2013

Technic Electric Beauty Ultra Violet - paletka we fioletach

Hello :*

Dziś przychodzę z dużą ilością zdjęć paletki Technic Electric Beauty Ultra Violet.
To moja pierwsza paletka firmy Technic ale na pewno nie ostatnia.
Kupiona na allegro wraz z innymi kosmetykami za cenę nie przekraczającą 12zł..

Cienie zamknięte są w czarnej plastykowej paletce łudząco podobnej do paletek Sleek




Poza tym,że paletki Technic mają z przodu grafikę ukazującą jakie cienie są w środku - co jest dużym plusem , np w przypadku sleeka muszę otwierać każdą paletę żeby przypomnieć sobie jakie kolory kryje, tutaj to odpada ponieważ na wieczku jest zdjęcie kolorów ze środka.

Wnętrze paletki, tak jak w przypadku Sleek kryje w sobie 12 cieni , pacynkę do ich nakładania oraz duże lusterko.

Moja paletka to 12 odcieni fioletopochodnych od bardzo jasnego różu, przez lilę po ciemny fiolet.
Uwielbiam fioletowe cienie , więc ta paletka była oczywiście strzałem w 10 !

Mój aparat strasznie nie lubi oddawać kolorów, ale się starał


Cienie są o lekko perłowym wykończeniu. Ich konsystencja jest lekka,satynowa. Są zupełnie inne niż perły Sleeka - na plus!

Bardzo ładne i mocno napigmentowane, nie wszystkie są jednolite ale nie uchwycę tego na zdjęciach.

U góry paletki znajdują się chłodne fioletowe odcienie, na dole zaś ciepłe różowe różyki :)

Ja jestem na tak.
Paletki Technic są ewidentnie wzorowane na Sleeku ale o wiele tańsze.
Na razie są dostępne oprócz tej dwie wersje kolorystyczne:

1



2



Mam chrapkę na obie :)
Pomimo innych cieni , które mam
ale o nich być może pojawi się osobny post.

Używałyście cieni Technic?
Która z paletek Wam się najbardziej podoba?



środa, 19 grudnia 2012

Zakupowo part I

Postanowiłam sama sobie zrobić przyjemność, a właściwie kilka. Poruszyłam konto oszczędnościowe i znalazłam pieniążki na przyjemności :D znowu... ale to z okazji urodzin było, a więc wybaczone :)

Pierwsze zakupy poczyniłam na allegro - oczywiście nie w ciemno! szukałam opinii na różnych blogach,jak zawsze.


"Napaliłam" się na paletki cieni Technic Electric - mają 3 wzory puki co do wyboru;  neutralne beżo-brązy ze srebrem, odblaskowe niebieskości z różami oraz fiolety. Wszystkie perłowe. Szkoda,że brak matów.
Ja oczywiście na pierwszy ogień skusiłam się na fiolety :)





Na pierwszy rzut oka bardzo mi się podobają, podobne trochę do paletek sleek - opakowanie , ilość cieni.
Jednak są tańsze bo kosztują ok 10-12zł za jedną paletkę. Uwielbiam fiolety, więc jeśli się sprawdzą u mnie na pewno kupię pozostałe 2 paletki. :)

Nie lubię kupować jednej rzeczy na allegro, bo wtedy szkoda mi wydać te 8zł na koszt przesyłki,więc jak widać na pierwszym zdjęciu poza paletką cieni skusiłam się jeszcze na 2 rzeczy od tego sprzedającego.

Pierwsza z nich to High Lights również firmy Technic - jest to rozświetlacz w płynie wzorowany na benefitowym High Beam'ie. High Beam'a nie miałam więc nie będę mogła ich porównać, jednak bardzo lubię efekt tafli na kościach policzkowych więc jestem ciekawa tego High Lightsa.

Kolejną rzeczą , którą kupiłam jest miętowa maseczka firmy Queen Helen.
Wg opisu producenta ma być idealna do skór z problemem trądziku i rozszerzonymi porami.
Trądziku nie mam na szczęście ale moją zmorą są rozszerzone pory. 

Jeszcze czekam na 3 paczki z zakupami :) Nie mogę się już doczekać :)

Łączna liczba wyświetleń