Moje świecomaniactwo nie do końca idzie w dobrą stronę, owszem świece palę codziennie ale żebym jakąś zdenkowała mija naprawdę sporo czasu. Ciągle natomiast kupuję nowe, a to limitowane edycje, a to nowości czy zapachy miesiąca. Promocje też w przypadku świec kuszą niesamowicie.
Świece moje mieszkają w różnych zakątkach mieszkania, na wierzchu stoi ich tylko 8 plus jedna aktualnie palona w latarni. Oprócz tego w salonie mają swoją szafkę, dwa pudła w regaliku z ikei w pokoju kosmetycznym i jeszcze jedną szafkę w sypialni. Nie wiem, ile ich mam ale nie chcę liczyć.
Oczywiście, gdzieś tam mi się marzy, że jak już kupimy dom to pokój świecowo kosmetyczny będzie co najmniej dwa razy większy niż obecny i powstanie tam osobny regał na świece.
Tymczasem zapraszam Was na recenzję, pierwszej typowo perfumeryjnej świecy,która niesamowicie wpadła mi w nos.