Definicję
Walentynek zna chyba każdy , tak samo jak każdy wie , że wypadają 14 lutego.
W sklepach szaleństwo Walentynkowe jak i na każde inne święto zaczyna się oczywiście wcześniej.
Wszędzie mnóstwo całusków i serduszek, aż się nie dobrze robi czasem od tej wszechogarniającej miłości.
Szał na to, by ludzie tego dnia mówili sobie jak bardzo się kochają, jakby potrzebne było do tego specjalne święto, nie do końca do mnie przemawia.
Ja od zawsze mówiłam mojemu obecnemu mężowi , że nie obchodzę Walentynek.
Żebyśmy nie kupowali sobie prezentów, bo kochać się i dbać o miłość
należy cały rok a nie tylko tego jednego dnia.
Ale z drugiej strony
Walentynki są kolejną okazją do sprawienia sobie jakiejś małej przyjemności.
Także niby nie obchodzę, ale zawsze jakiś miły akcent się pojawia.
Co
najlepiej kupić swojej drugiej połówce , żeby się przydało, spodobało a do tego zbytnio nie obciążało naszego portfela?
Cóż, u nas najlepiej sprawdzają się
kosmetyki.
Mój mąż raczej sam sobie ich nie kupuje, większość rzeczy które ma, sprawiła mu jego wspaniała żona zakupoholiczka :)
Zwykłe kosmetyki kupuję mu raczej bez okazji, wyjątkiem są
perfumy, bo tu już trzeba wyłożyć ze skąpego portfela trochę więcej.