wtorek, 23 grudnia 2014

Świąt Wesołych :) Cieszę się jak dziecko :D

Nie cierpię składać życzeń :D
Od dziecka już tak mam, moje składanie życzeń zwykle wygląda tak (przez telefon):

Ja: No , część. Dzwonię z życzeniami.
X: Hehe, no to słucham.
Ja: No już,zadzwoniłam z życzeniami przecież :D

Osobiście szczerzę się od ucha do ucha mówiąc " Wszystkiego najlepszego ".

Na blogu też lepiej nie będzie, ale wiecie
Życzę Wam wiadomo,że Wszystkiego Naj
Dużej ilość kosmetycznych prezentów pod choinką
Spełnienia marzeń nie tylko kosmetycznych
zdrowia , szczęścia :P
i czego tam sobie chcecie :D



A cieszę się jak dziecko bo:
-piernik upieczony w piątek dochodzi :D
-keks upieczony wczoraj - lukier sobie schnie bo nałożyłam dzisiaj
-Sernik Wiedeński się piecze
-Jutro idę do pracy ale później mam 4 dni wolnego!
-Poniedziałek i Wtorek pracuję ale później mam aż 5 dni wolnego !
-Na sylwestra jadę rodzinnie w góry na całe 5 dni!
-Za 3 dni szykuję się na kolejne "Stanowe" zakupy :D
-Przyszła do mnie dziś paczka dobroci z USA !!!

Ciastami się nie pochwalę bo poślinicie sobie monitory :P 
ale pochwalę się paczką z Usa :)

Tadaaam



Jest kosmetycznie, zapachowo i spożywczo :)
Zdjęcia koszmarne, robione z lampą, telefonem i to przed chwilą :P

Tu prezent dla Mamy i Cioci - Mama zaraziła się ode mnie miłością do mydeł w piance 
dostanie do niego kawe Folgers Waniliową a Ciocia klasyczną sypaną w fajnej puszcze Maxwell House.


Żeby nie było , że kupuję tylko dla siebie dałam się namówić na jojczenie męża , że chce (fuuuj) ser w sprayu jaki to jadają na amerykańskich filmach...



Nastawiłam się głownie na spożywkę w tym zamówieniu, kaw smakowych nie mogłam odpuścić..
Mam tu rozpuszczalne kawy Maxwell House w smakach
mocha, wanilia, wanilia z karmelem, czekolada z pomaranczą i orzech - wanilia jeszcze wylądowała w prezencie dla Mamy.
Mam też parzoną Hazelnut Cream, masło orzechowe dla męża i Eos jajo dla mnie.
Ze zdjęcia uciekły czekoladki z masłem orzechowym Reese's.
Jutro rano będzie pierwszy test którejś z kaw rozpuszczalnych, jeśli tylko wstanę odpowiednio wcześnie, żeby zdążyć przed pracą :)
































No i standardowo już mydła w piance  BBW i 3 samplery Yankee.


Dopiero co dziś doszła paczka, a ja już zacieram rączki na zbliżającą się wyprzedaż... to jest choroba, ale jaka fajna! :D

Na pewno kupię duuużo samplerków :D



niedziela, 21 grudnia 2014

Po prostu się nie sprawdził..

Po tytule już wiadomo,że u mnie się nie spisał. Mowa o zwykłym szamponie do włosów.
Cierpię na CBC czyli Chroniczny Brak Czasu i nie wiem czy to się zmieni jeszcze w tym roku :( stąd rzadka częstotliwość nowych notek, a dziś pojawia się taka krótka, żeby przypomnieć Wam , że żyję :)



PILOMAX 

Szampon codzienny
do włosów ciemnych



Czemu się nie sprawdził?
Będzie krótko.
Po pierwsze muszę go wydobyć na prawdę sporo,aby dokładnie pokrył włosy. Prawie się nie pieni. Bardzo plącze włosy, okropnie. Bez odżywki/maski już natychmiast się nie obejdzie.
Więc szybkie mycie włosów bez czasu na maske / odżywkę do spłukiwania odpada.
Włosy mam po nim poplątane a jednocześnie jakby sztywne i toporne. 
Po prostu się nie polubiliśmy.



I taka ciekawostka, kompletnie nie mająca wpływu na moją opinię ponieważ na
 składach to ja się nie znam ale
wydaje mi się , że coś tu jest nie tak - jesli jestem w błędzie poprawcie mnie

Jest napisane: 
NIE ZAWIERA PARABENÓW, SLS, SILIKONÓW 
BEZPIECZNY DLA SKÓRY GŁOWY

 

Natomiast w składzie na drugim miejscu mamy SLS .. którego przecież ma nie mieć ...

może to jakieś inne sls które jest od tego którego ma nie być :P

Tak czy tak,dla mnie okazał się nie odpowiedni.
Czy u którejś Was się jeszcze nie spisał?
Lub wręcz odwrotnie?




niedziela, 7 grudnia 2014

Kilka nowości w mojej kosmetyczce :)

Udało mi się zminimalizować do mega minimum zakupy z okazji Dnia Darmowej Dostawy..
Kupiłam tylko część rzeczy, które chciałam ale które na pewno zużyję w całości i z przyjemnością :)
Dzień Darmowej Dostawy jest tylko raz w roku,ale na szczęście na ebay'u  codziennie jest darmowa wysyłka ^^ :)

Pokażę Wam tylko kosmetyki :)


Skusiłam się na zamówienie z trzech firm jeśli chodzi o kosmetyki.


U nich darmowa dostawa trwała wcześniej więc już troszkę używam tych kosmetyków :) Sama natura :)
2 saszetkowe peelingi do stóp od Agafii
Czarne Mydło <3 uwielbiam je a Najel'a jeszcze nie miałam
Pumeks wulkaniczny



Tutaj wpadła oczywiście maska jagodowa Kallos,kupiłam zaraz jak wprowadzili DDD i dobrze bo strasznie szybko ją wykupili.


i 3 kredki do oczków :)
Turkusowa Scandalleyes jest przepiękna <3



Ostatni sklep w którym robiłam zakupy i jedyny do którego nie wrócę to

Zaraz gdy rozpoczął się DDD czyli chwilę po północy kupiłam tam dwie maski Kallos. Bananową po 9.99zł i Czekoladową po 11,49.
Jakież było moje zdziwienie kiedy po kilku godzinach, kiedy chciałam dokupić jeszcze jedną bananową okazało się , że sklep podniósł ceny wszystkich Kallos'owych masek na 16zł.
Rozumiem,że miały niezłe "branie" a sklep chciał zarobić... ale nie uczciwie bo nie zmienia się zasad w trakcie gry. 
Strzał w kolano i ja tam nie wrócę :(


































Z nie kosmetycznych rzeczy kupiłam jeszcze trochę herbat Big Active, przypraw i podstawowych lekarstw :)

A wy kupiłyście coś podczas DDD?
Pochwalcie się :)

niedziela, 30 listopada 2014

Gruszka w Karmelu...czyli zawsze jak jest coś fajnego to szybko znika :-(

Pisałam Wam ostatnio,że nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam sobie kilka kosmetyków z Limitowanych Edycji zimowo-świątecznych od Yves Rocher.

Prawie wszystkie mam już w użyciu, bo nie mogłam się powstrzymać i tym sposobem na wannie samych żeli pod prysznic mam chyba z 7 :P 

Chociaż ostatnio najczęściej używam właśnie 
Gruszkę w Karmelu



Kupiłam żel pod prysznic i wodę toaletową.
Woda niestety ma słabą trwałość bardziej jak mgiełka, ale zapach mi to rekompensuje. Na pewno kupię jeszcze jedną przy kolejnych zakupach, no wiecie na zapas :P.

Żel pod prysznic natomiast totalnie skradł moje serce...


Kremowy żel pod prysznic Karmelizowana Gruszka


Duża 400ml butla, klasyczna dla żeli Yves Rocher z serii  Plaisirs Nature , bez pompki którą można dokupić osobno.
W środku siedzi sobie dość gęsty, kremowy a w kolorze bardziej karmelowy niż na zdjęciu 


cudnie pachnący żel.

Zapach kojarzy mi się z dojrzałą gruszką , obraną ze skórki w połączeniu z brązowym cukrem.
Owocowy i otulający a jednocześnie rześki i świeży. Ciężki w sumie do jednoznacznego opisania, po prostu musicie go powąchać.
Pachnie tak jadalnie,słodko i pysznie :) 
Zapach podczas mycia unosi się w całej łazience!

Żel dobrze się pieni, nie podrażnia , nie wysusza i nie ściąga skóry.
Umila zarówno kąpiel jak i prysznic.

Występuje w trzech pojemnościach 
50ml - 6,90zł
400ml - 16,90zł
i 750ml (tylko stacjonarnie) - 26,90zł

Ponieważ to edycja limitowana, przypuszczam że dość szybko zniknie ze sklepów. W sumie nie wiem na jak długo Yves Rocher wypuszcza swoje limitki... ktoś wie?

Wiem, na pewno że muszę kupić co najmniej 3 żele na zapas, długą datę mają to zużyję nie?
:D
I co najmniej jedno mleczko, pewnie żel + mleczko + woda jakoś dadzą radę z trwałością na ciele.

A zapach na prawdę obłędny...
Polecam skosztować, to znaczy spróbować :)

czwartek, 27 listopada 2014

Dzień Darmowej Dostawy 2.12 2014

Pewnie wszystkie już wiecie,  a jak ktoś jakimś cudem pominął tą informację w internecie to obwieszczam wszem i wobec , że 2 grudnia czyli już we wtorek jest 


Czyli taki dzień kiedy wszystkie zakupoholiczki i nie tylko z uśmiechem robią zakupy w sklepach biorących udział w akcji. Z uśmiechem, bo zawsze milej robić zakupy kiedy płacimy tylko za towar a nie za wysyłkę. Zawsze to można więcej kupić :D

 Rok temu skorzystałam , kupiłam nie wiele ale to był mój pierwszy raz ;-)

W tym roku też zamierzam skorzystać i od 2 dni przeglądam stronę i sklepy biorące udział w akcji.
Mam już małe plany co sobie kupię, chociaż na pewno wyjdzie tego więcej :)
Muszę jakoś sobie odbić ten październik bez zakupów .. :)

Na tą chwilę chcę/muszę/potrzebuję/przydałoby się 
(nie potrzebne skreślić) :

* Wszystkie 3 maski Kallos , których jeszcze nie miałam
mianowicie : Jagoda, Czekolada, Banan





Bardzo lubię maski Kallos, generalnie moim faworytem jest mleczna, ze względu na zapach góruje nad innymi ale czuję że może mieć konkurencję wśród wyżej wymienionych. Te 3 maski są więc obowiązkowo na mojej liście zakupów :)

* Revlon Color Stay




Mój ulubiony kultowy już podkład , 1 tylko na zapas ... bo lepiej mieć niż nie mieć :P 

*Max Factor Creme Puff 

Zdecydowanie ulubiony puder prasowany,którego nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce a tak się składa , że mam już samą końcówkę...no sorry,muszę nabyć !


To są pewniaki, które kupię na 100 %.
Tylko jeszcze muszę pobuszować w sklepach gdzie i co najtaniej dostanę,wiadomo :)

Mam  w planach jeszcze jakiś fajny róż i  rozświetlacz myślę o tych z Make Up Revolution, nie miałam jeszcze nic z tej firmy.
Bardzo liczyłam , że i w tym roku moja ulubiona apteka Gemini też weźmie udział,jednak na razie nie ma jej na liście i podobno nie będzie :(

Pewnie skuszę się na jakieś herbaty liściaste oraz kawy smakowe a także przyprawy .
I nie wiem w sumie co jeszcze :D

A Wy macie już zakupowe plany na DDD?
pochwalcie się co chcecie kupić, może i mi wpadnie przy okazji jakiś pomysł :)
A może któraś z Was definitywnie odmawia udziału w akcji ? :D



środa, 26 listopada 2014

Wspomagacze kąpielowi od Organic Shop

Zimno i obrzydliwie.
O ile zimę lubię, kiedy jestem na stoku lub w chacie w górach. Tak w Krakowie kompletnie nie jest mi to na rękę. W sobotę na Polsacie leciał "Kevin.." co ewidentnie zwiastuje zbliżającą się zimę.
 Nie wspomnę już o paskudnej i mokrej jesieni , która jest aktualnie. 
Wychodzę do pracy ciemno, wychodzę z pracy znów ciemno, jak tu nie zwariować i nie doczekać się depresji. 
Fuj.

Jak tylko za oknem robi się zimno, przyjemnie jest zanurzyć się w wannie pełnej ciepłej i pachnącej wody! zamiast szybkiego prysznica tak wspaniałego w upalne lato.

/Puki jeszcze tą wannę mam, bo zamierzam na wiosnę przeprowadzić remont łazienki i zamiast wanny postawić w łazience kabinę prysznicową./

Dziś, więc chciałam Wam napisać o dwóch kosmetykach , które powinny umilić Nam kąpiel.
Czy umiliły?
Przeczytajcie dalej.


Zacznę od mojego faworyta w tym duecie , mianowicie od
Organic Shop Body Desserts 
Nawilżający Mleczny Puder do kąpieli
Milk&Raspberry 



od dystrybutora kilka słów, na szczęście bo na opakowaniu po polskiemu nic nie pisze :)


Mleczny puder znajduje się w plastykowym pojemniczku o pojemności 450ml.
Kryje w sobie puder w kolorze pastelowym, różowym.


O cudnym,jogurtowo-malinowym zapachu.
Zapach kojarzy mi się dosłownie z lodami malinowymi, takimi domowej roboty które goszczą u mnie co roku w sezonie malinowym. (ma się maszynę do robienia lodów :D )

Puder wsypuję do wanny "na oko" a on zabarwia wodę na mleczno-różowy kolor a w łazience unosi się cudny zapach, który towarzyszy nam przez całą kąpiel.
To lubię.


Niestety kolor wody jest taki ładny tylko na początku, potem zmienia się po prostu w mleczny.
Co już tak ładnie wizualnie nie wygląda, ale kogo tam interesuje kolor wody.
Ważne ,że super słodziutko-malinowo pachnie :)
Puder na pewno pomaga się zrelaksować i zdecydowanie umila kąpiel. Pokusiłabym się o stwierdzenie , że lekko nawilża skórę a na pewno jej nie wysusza.
Jest dość wydajny, jak ktoś lubi różne kąpielowe specyfiki powinien mu się spodobać 
kosztuje ok 18zł ale można trafić często na promocję.
Szkoda,że nie ma innych zapachów chętnie bym inne pudry popróbowała bo podoba mi się taka forma.
W przeciwieństwie do większości soli, drobinki całkowicie się rozpuszczają. Nic nie osiada na brzegach wanny.
Ja jestem na tak :) 
Raz na jakiś czas dobrze jest zmienić zwykłą sól do kąpieli czy płyn na coś innego.
Ot,taki mały prezent dla samej siebie.


I kolejny produkt od Organic Shop to
Cukier do kąpieli
Cejloński Cynamon


i znów troszkę po polskiemu


Cukier też jest w plastykowym pojemniczku,jednak dużo mniejszym bo 250ml.
A w środku malutkie cukrowe drobinki


w karmelowym kolorze.
Kiedy włożę nos do pudełka , czuję rewelacyjny zapach.
Pomieszanie brązowego cukru z anyżem i cynamonem.
No cudnie, uwielbiam korzenne aromaty i smaki.
Tu niestety kończą się plusy cynamonowego cukru.

Po pierwsze i najważniejsze, zapach.
A raczej jego brak, gdyż zapach czuję tylko gdy włożę nos do pudełka.
Dosłownie.
Kiedy wsypiemy cukier do wanny zapach znika i już się nie pojawia wcale, więc podstawowego zadania nie spełnił.
Koloru wody też nie zmienia i nie relaksuje :P bo nie pachnie i już.
Kosztuje ok 13zł , mniej niż puder ale jak dla mnie ten cukier jest bublem i za cukry z tej firmy już raczej podziękuję.


Mam natomiast ochotę na żele do kąpieli
widziałam takie:

mango,liczi,guajawa



owocowa wata cukrowa


macadamia,kakao,jedwab



Miałyście któryś?
Nie ukrywam że dzien darmowej dostawy jest blisko, i zamierzam wtedy pokupować parę rzeczy w tym któryś z żeli..

Polecicie jakiś?





sobota, 22 listopada 2014

Przyjemny gadżet czy bubel ?

Peelingi do ciała uwielbiam miłością wielką od dawna, więc mam ich ogrom o różnych zapachach , ziarnistości i z różnych firm.
Peelingów do stóp też mam kilka. 
Do dłoni dawno żadnego nie miałam, więc podczas zakupów w Yves Rocher do wirtualnego koszyka wpadł 

Peelingujący Olejek do dłoni
kosztował nie wiele bo 12,90zł na promocji.


Peelingujący olejek mieści się w zgrabnej przezroczystej tubce o pojemności 75ml.
Fajnie , że jest przezroczysta bo widzimy ile produktu zostało.

Koniec plusów :D

Po wycisnięciu produktu na dłoń widać to oto :


Niby spoko, tylko drobinki ścierające to tylko te większe, ciemniejsze ziarenka, te małe kuleczki nie robią nic.
Olejek peelingujący niemal w ogóle nie ściera, z olejkiem też ma nie wiele wspólnego chyba bo nic a nic moich dłoni nie nawilża.
Zapach jak dla mnie również wątpliwie przyjemny -czuję lekko kwiatowe połączenie z klejem - takim wykręcanym w sztyfcie. 
Fuj.

Czyli co?
 Jak dla mnie nic :)
Bardzo słabo ściera - większy peeling dłoni mam kiedy, zwykłym cukrowym peelingiem masuję swoje ciało.
Nic nie nawilża - olejek chyba powinien,nie?
Nie specjalnie pachnie.

Cóż jak dla mnie szkoda wywalić na niego nawet te 12,90zł

Ze swojej strony NIE polecam.




piątek, 14 listopada 2014

Zapachowo i pomału świątecznie

Cały październik byłam grzeczna, poza 2 kulami do kąpieli za grosze nie kupiłam nic kosmetycznego.
W Listopadzie nie obiecywałam jednak,że nic nie kupuję a pomimo tego Rossmanową promocję 1+1 obeszłam szerokim łukiem.
Kolorówki mam aż nad to, więcej niż zużywam i chore zapasy.
Nie mówię,że z pielęgnacją jest inaczej ale
nie mogłam się powstrzymać widząc w necie limitowane świąteczne edycje kosmetyków Yves Rocher :)

Wiem, że do świąt jeszcze kawałek no ale.






















Tym sposobem zamówiłam troszkę ...
/wybaczcie jakość zdjęć, jest już ciemno i beznadziejne światło/

Wszystkie moje limitowanki prezentują się następująco


Na pierwszy ogień 
Pomarańcza zatopiona w gorącej czekoladzie


na razie powiem Wam , że pachną przecudnie, jak pomarańczowe delicje.
Żele "kule z drobinkami" wyglądają prześlicznie jako ozdoba jak na razie a krem do rąk już poszedł w ruch.
Do tego jeszcze jeden żel pod prysznic i mydło do rąk.


Następnie 
Świąteczna spiżarnia z czarnymi owocami


jak na razie wąchane tylko prosto z butelki, zapach przypomina mi fioletowe cukierki skittelsy.
Owocowy i słodziutki.
Znów 2 kule z drobinkami , które będą zdobić łazienkę zanim je zużyję przy moich nie kończących się zapasach żeli pod prysznic.
Do tego mleczko do ciała, żel w normalnej butelce i krem do rąk.


Na koniec zostawiłam Wam
Gruszkę w Karmelu


skradła moje serce kiedy wąchałam ją stacjonarnie, oba kosmetyki są  już w użyciu i woda toaletowa i żel pod prysznic.
Na pewno kupię na zapas bo limitowanki szybko się kończą.
Pachną ślicznie, jak gruszka połączona z brązowym cukrem.

W nastrój zbliżających się świąt a właściwie całej akcji pieczenia i sprzątania poza wystrojonymi w choinki Galeriami wprowadzają mnie też chusteczki i odświeżacz z Biedronki.
Cudny zapach jabłka i cynamonu unosi się w całym mieszkaniu.




Do tego moja mama znów w tym roku wyżywa się artystycznie tworząc cudne choinki i stroiki :)





A ja mam w planach nie długo wziąć się za piernik, ten co to ze 4 tygodnie musi poleżeć zanim się go upiecze :)

Cóż, ewidentnie kolejne święta za pasem..







piątek, 7 listopada 2014

Twarzowe odkrycie :)

Październik upłynął u mnie bez zakupów kosmetycznych,dotrzymałam słowa :) 
Dosłownie kupiłam tylko 2 kule do kąpieli po 1,49zł w Biedronce :)

Za to listopad się dopiero zaczął a ja już puściłam 2 zamówienia z Yves Rocher - są fajne limitowanki już z okazji świąt - spoko, podzielę się .

Jestem także w trakcie zbierania swojego zamówienia  z USA.
 Staram się jednak by było mało kosmetyczne, znów jakieś kawy z Walmartu i samplery z Yankee Candle.
No nic,leczyć tego nie będę bo najwyraźniej się nie da. Jeden miesiąc bez zakupów obfituje w kolejny bardzo zakupowy..Skoro w październiku wygrała silna wola to teraz zdjęłam kłódkę z portfela a raczej konta ,wiecie taka nagroda.
Idę kończyć produkcję domowego dżemu pomarańczowego a Was zostawiam z recenzją Twarzowego Odkrycia.

Na dziś zaplanowałam podwójną recenzje, podwójną bo używam tych kosmetyków w duecie i nie wiem czy i jak działają solo :)


BIELENDA 
Skin Clinic Professional
*Super Power Mezo Serum aktywne serum korygujące dzien/noc
*Argan Face Oil Uszlachetniony olejek arganowy + kontrola sebum noc



Oba produkty przeznaczone są do skóry mieszanej,z niedoskonałościami czyli w zasadzie takiej jak moja. 

Zadania , które ma spełniać Serum wg producenta:
-Redukcja porów i błyszczenia skóry
-Rozjaśnienie przebarwień
-Dodanie blasku i korekta jakości skóry



Zadania Olejku :
-Zmniejszenie widoczności porów i niedoskonałości skóry
-Regulacja wydzielania sebum
-Wyrównanie poziomu kwasów omega 3-6 odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie skóry
-Zapewnienie skórze optymalnego poziomu nawilżenia
-Poprawienie ogólnego wyglądu i kondycji skóry






































Jak sprawdziły się u mnie?

Serum stosuję codziennie rano a olejek codziennie wieczorem. 
Przyznam szczerze, że olejku troszkę się obawiałam , że mnie zapcha ale na szczęście nic takiego się nie stało.

Zacznę od końca,mianowicie przy regularnym stosowaniu dzień w dzień od ponad miesiąca ubytki są naprawdę nie wielkie, więc produkty te uznaje za mega wydajne.

Jak już wspomniałam stosuję je w duecie, jeden rano a drugi wieczorem, więc oba wspólnie naprawdę poprawiły stan mojej cery.
Po pierwsze i najważniejsze wyraźnie zmniejszyła mi się ilość bądź widoczność porów.
Po drugie i równie ważne - od czasu kiedy je stosuję zaprzestałam nakładać tapetę do pracy, wystarczą wytuszowane rzęsy i nic się nie świeci :) Kiedy jednak wieczorem na jakieś wyjście nakładam makijaż wciąż nic się nie świeci nawet po kilku godzinach.

Serio produkty porządnie ograniczyły w moim przypadku wydzielanie sebum.
Buzia jest bardzo dobrze nawilżona ale nie świecąca. Napięta, wygładzona 
no po prostu w lepszej kondycji.

Jak dla mnie , obietnice producenta spełnione.
Moje oczekiwania również, chyba znalazłam swoje ideały do pielęgnacji twarzy.

Dodam jeszcze kilka słów o opakowaniach , które mimo swej prostoty bardzo mi się podobają i ładnie wyglądają w łazience.
Mianowicie są to szklane buteleczki 




































z pipetkami ułatwiającymi higieniczną aplikację.



Olejek jak nazwa wskazuje ma oleistą konsystencję a serum płynną.
Oba kosmetyki pachną  przyjemnie i nie drażniąco.

Ceny tych kosmetyków w stosunku do jakości idącej w parze z wydajnością 
też nie są wygórowane mianowicie każdy z nich kosztuje ok 25zł.
Serum ma pojemność 30g a olejek 15ml.

Szczerze polecam jeśli macie skórę mieszaną , z tłustą strefą T oraz z niedoskonałościami.
Przede wszystkim z paskudnymi rozszerzonymi porami :)


czwartek, 23 października 2014

Się uzależniłam :)

Od Ani, i wspólnych zakupów w USA.
Ania mniej więcej co miesiąc organizuje zakupy ze Stanów, z takich sklepów jak
Yankee Candle, Bath Body Works, Walmart i innych. Zaczęłam od BBW, przy kolejnym zamawiałam też z Yankee a przy 13 już zamówieniu skusiłam się na gorącą czekoladę z piankami Marshallows w Walmarcie :)


Dziś przyczłapało do mnie zamówienie nr 13, które składałyśmy 27.08 - to jedyny minus tych zakupów, długi czas oczekiwania :(
Ale za to jaka radość jak przychodzi paczka :)

Zwłaszcza, że październik u mnie miesiącem bez zakupów kosmetycznych (kupiłam 2 kule do kąpieli po 1,49zł w Biedronce )
a tu niespodzianka i przyszły zapłacone w sierpniu ukochane mydła w piance <3


Oczywiście z Yankee Candle też coś zamówiłam wtedy, ponieważ wosków mam już ogrom wpadły do koszyka samplery - właśnie palę Berry Licious - cudne <3



























Za całe zamówienie, z podatkiem i wszelakimi kosztami wysyłki zapłaciłam 150zł.
Uważam , że nie zły deal :)
Biorąc pod uwagę ,że Bath Body Works u mnie jest wgl nie dostępny, jeden sampler Yankee Candle kosztuje 10zł chyba że jest zapachem miesiąca to 7,50zł.


To zamówienie 13, 
czekam jeszcze na 14 które poszło końcem września - również mydła w piance z BBW , 6 innych zapachów oraz coś ze spożywki z Walmarta.
Dziś/jutro Ania składa następne - 15 - w tym nie zamówiłam ani jednego kosmetyku w koncu w październiku mi nie wolno :) postawiłam na niedostępną u nas spożywkę w Walmarcie, coś dla mnie, dla męża i dla mamy pod choinkę już :)

Taaak, zdecydowanie uzależniłam się od zakupów z USA :)




Łączna liczba wyświetleń

KATALOG BLOGROLLE - LISTA BLOGÓW KOSMETYCZNYCH I MODOWYCH