Przeglądając i sprzątając moje woskowe zapasy, wzięłam się pomału za ich wypalanie.
Nie przepadam za tym, zdecydowanie bardziej wole świece.
Jednak od jakiegoś czasu kupuję na próbę woski,żeby tylko sprawdzić czy dany zapach w formie świecy chcę.
Niestety pomysł ten jest tylko w połowie dobry, raz że później nie mam co robić z woskami i męczę się z ich wypaleniem a dwa często zapach w wosku trochę się różni od zapachu świecy.
W każdym razie podczas woskowego sprzątania, znalazłam jeszcze z zeszłego roku dwa, wciąż dostępne zapachy dedykowane nadchodzącym świętom i postanowiłam czym prędzej utopić je w kominku.
Dziś o jednym z nich.






