czwartek, 22 sierpnia 2013

To jest fajne ! czyli peeling do ciała melon & arbuz

Hej słoneczka :*
Jakiś czas temu pisałam Wam o peelingu do ciała , który miał pachnieć jak jeżyna z maliną (klik) a pachniał jak guma do żucia. Ponieważ same jego właściwości pielęgnacyjne, poza zapachem, były spoko skusiłam się na inną wersję zapachową.

Tutti Frutti, Melon i Arbuz , Peeling do ciała



Peeling, ten jak jego poprzednik znajduje się w 120ml buteleczce - idealny na wyjazdy, ja swój zużywałam właśnie będąc 4 dni poza Krakowem .

Soczysty zielony kolor, zachęca do używania.

Zapach ... nic dodać , nic ująć. 
Świeże połączenie arbuza z melonem, lekko słodkie i soczyste.
 Przez jakiś czas po umyciu utrzymuje się na skórze.
Dobre i dość duże drobinki peelingujące fajnie ścierają martwy naskórek.
NIE MA parafiny, nie zostawia tłustej warstwy. Nie jest cukrowcem a mimo to bardzo mi pasuje :)
Mam ochotę na więcej :)
W promocji zakupiłam za 3zł z kawałkiem, więc nie wiele, warto spróbować jeśli jeszcze nie miałyście :)

środa, 21 sierpnia 2013

żyję :)

Na blogu cisza, bo wraz z jedną z blogowych koleżanek ( :*) odpoczywałyśmy poza Krakowem.
Był las,dużo słońca,basen,grill i nawet spacer po lesie :D
Wyjazd zakończyłyśmy "wiejskimi" zakupami, w postaci jajek prosto z kurzego tyłeczka, miodu prosto ze spadzi iglastej,serka białego, korbaczy i świeżego masełka...mhmmm :)

Zdjęć nie ma :D bo jakoś tak nie pomyśleliśmy :D



Wieczorkiem się spożywało :) jeszcze z zapasów prezentów weselnych..


Jutro, albo jeszcze dzisiejszej nocy, wracam do Was. 
Wypoczęta, choć ciągle mi miało :)
Pozdrawiam !

piątek, 9 sierpnia 2013

Pasteczka do zębiczków po raz pierwszy :)

Pierwszy raz na moim blogu możecie przeczytać o paście do zębów. 
Niby do kosmetyk codziennej pielęgnacji, ale jakoś tak jeszcze się nie złożyło.
Nie ma za wiele co pisać na temat pasty,a post jest w sumie tylko dlatego,że jest to pasta z serii rosyjskich kosmetyków na które większość z nas ostatnio ma "parcie".

Organiczna pasta do zębów Babuszki Agafii Propolisowa - bezpieczne wybielanie

Ciekawe opakowanie, karbowana szara tekturka  na którą nałożony jest kartonik z opisem produktu. Rosyjskim opisem produktu.
Po otwarciu opakowania oczkom naszym ukazuje się klasyczna raczej tubka mieszcząca pastę do zębów zabezpieczoną przed niepożądanym otwarciem sreberkiem, oraz ulotka. 
Również rosyjska :D 
Ja nic nie rozumiejem :)


Pasta ta ma "dziwny" taki nie-pastowy kolor, coś pomiędzy kawą rozbieloną mlekiem a kremem budyniowym.
Nie ma miętowego smaku, raczej taki mocno świeży eukaliptusowy - bardzo mi się podoba teraz,chociaż musiałam się do tego smaku przyzwyczaić.
Wystarczy nie wielka ilość pasty do porządnego wyszczotkowania całej jamy ustnej.
Posiada w sobie jakieś delikatne drobinki, które dają uczucie idealnie wyszorowanych ząbków :)

Generalnie jestem na tak i myślę , że warto spróbować.
Chociaż ja chyba pozostanę przy tej jednej tubce.
18zł za 75ml fajnie smakującej pasty to chyba trochę dużo  nie uważacie?


wtorek, 6 sierpnia 2013

Ej... co jest? Kolejny niewypał!

Kurcze, chciałabym Wam w końcu napisać o jakimś super , hiper fajnym kosmetyku a jak na razie same średniaki albo nie wypały. Sorki :( Ale chyba o bublach też chcecie wiedzieć ? ;-)

Półtorej miesiąca temu (wow! jak ten czas leci! ) kiedy wprowadzałam się do mojego męża i na raty zwoziłam swoje ciuchy i kosmetyki a początkowej fazie przeprowadzki zabrakło mi żelu do higieny intymnej.
Tzn. miałam u rodziców zapas a u męża ani sztuki! Przy okazji zakupów w Biedroneczce do koszyka wpadł więc ichniejszy żel. Pomyślałam,że skoro micel z B. jest dobry to żel najgorszy również nie  będzie. 
I co?

Intimea, żel do higieny intymnej
o właściwościach regenerujących




Zacznę może od ceny, która mnie zachęciła by spróbować - 2,99zł - stwierdziłam, a co mi tam, to tylko 3zł.
Opakowanie, cóż nie jest złe chociaż przy żelach tego typu wolę opakowania z pompką.
Kolor i konsystencja - kolor pomarańczowy hm może być , kupując wiedziałam jaki ma kolor ale i tak wolę kremowe :P
Konsystencja, no właśnie TRAGICZNA żel przelewa się przez palce, bez znaczenia ile naleję sobie na dłoń, dużo się marnuje a więc jest mało wydajny.


Żel się nie pieni - no ale akurat nie musi, i nie odpowiada mi jego zapach.
Poza tym po umyciu się nim nie czuję się tak komfortowo jak np emulsji Lactacyd.
Mam wrażenie , że mnie podrażnia. Wytrzymałam z nim 2 tygodnie i poszedł w kosz.
Nie polecam.

Stosowałyście?
Może u Was się sprawdził, a ja dziwna jakaś ? :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

A mogło być tak pięknie..

Zaczynają mnie już denerwować ogólnodostępne w drogeriach peelingi do ciała.
Bardzo lubię cukrowe, ale po diabła wsadza się do nich parafinę? Nie lepiej same dobroczynne olejki? Pewnie,że lepiej ale i drożej, jak widać czasem jednak lepiej dołożyć kilkanaście złotych...

Dzisiaj chciałam podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na temat peelingu do ciała Green Pharmacy.

Green Pharmacy, Cukrowy peeling do ciała,
Miód i Rooibos


Opakowanie na plus, jak większość cukrowych peelingu , mocny plastykowy słoiczek.
Środek zabezpieczony folią.

Opis i skład:


Po otwarciu ukazuje się


całkiem przyjemna zawartość.
Soczysty, mocno żółty kolorek. Zapach również ciekawy, kojarzy mi się z mocną herbatką z miodem i cytrynką <3
Spore drobiny cukru fajnie zdzierają naskórek.
Tyle dobrego.
Obecność parafiny w peelingu przekreśla go u mnie po pierwszym użyciu, skóra pozostaje tłusta, nie nawilżona a tłusta, a do tego parafinowy obślizgły osad na wannie.
Dziękuję, zostawie go sobie ale do peelingowania stóp.

Jak na razie moim najlepszym peelingiem do ciała
jest cukrowy ze starej mydlarni
o którym pisałam TU

kupowałam go w D.Natura za nie całe 30zł 
i chyba muszę do niego wrócić..

Miałyście któryś z peelingów?
Możecie mi polecić jakiś dobry cukrowy zdzierak BEZ PARAFINY?


niedziela, 4 sierpnia 2013

Coś mi tu podjeżdża gumą do żucia..

Hejo :*
Dziś przychodzę do Was z recenzją peelingu do ciała, który to miałam okazję zużyć na kilkudniowym wyjeździe z mężem. Czasem takie nie wielkie buteleczki się przydają :)

Farmona, Tutti Frutti
Peeling do ciała malinowo jeżynowy


Peeling znajduje się w wygodnej 120ml buteleczce, nie za dużej i nie za małej, idealnej na kilku-dniowy wypad za miasto.


Konsystencja produktu jest dość ciekawa,  taka żelowa z drobinkami , lecz drobinki te to nie jakiś pic na wodę jak można by pomyśleć na pierwszy rzut oka.
Granulki zawarte w tym peelingu faktycznie ścierają martwy naskórek i to dość dobrze.


Peeling dobrze oczyszcza i wygładza ciało.
Nie pozostawia nie przyjemnej, tłustej warstwy.
Nie  czuję w nim jednak malin czy jeżyn a jakąś ogólnie pojętą, owocową gumę do żucia.
Oceniam go na 4+/6
 Punkty odejmuję za zapach, mógłby być bardziej malinowy czy jeżynowy, no i mógłby być jeszcze mocniejszym zdzierakiem,ale nie jest źle.
Chętnie wypróbuję inne wersje zapachowe.

Ach, no i cena ok 5zł za te 120ml, myślę że to nie wiele i warto spróbować :)

Łączna liczba wyświetleń