Jak już kilkukrotnie Wam wspomniałam, od listopada chodzę na laserową depilację. Efekty już są zauważalne i jestem mega zadowolona, minus jest tylko jeden. Musiałam odstawić ziołowe suplementy wzmacniające włosy takie jak np ulubiony Vitapil z biotyną i bambusem. Po pierwsze dużo ziół jest światło uczulających i mogą pojawić się plamy podczas depilacji laserem, a po drugie taki suplement działa na wszystkie włosy , nie tylko te na głowie , więc mogłoby się okazać , że wzmacnia też te, których chcę się dzięki laserowi pozbyć.
Odstawiłam więc suplementy i z podkulonym ogonem wróciłam do olejowania włosów.
To moje drugie podejście, kiedyś już próbowałam i skończyłam szybciej niż zaczęłam.
Teraz zabawa z olejami spodobała mi się na tyle, że mam kilka różnych rodzai i używam na przemiennie kilka razy w tygodniu.
Dziś chciałam Wam napisać o jednym z olei , który często gości na moich włosach.