Przyznaję się bez bicia , że na co dzień się nie maluję. Sama nie wiem , jak do tego doszło, ale mam wrażenie, że moja pielęgnacja twarzy wyszła na wyższy level i naprawdę jestem zadowolona z kondycji mojej skóry. Jak jest dobrze , nie ma co psuć 😊.
Jednak weekendy, wieczorne wyjścia,randki (tak, tak po ślubie też się zdarzają 😀) czy imprezy bez makijażu nie istnieją. Wciąż lubię to robić i dobrze się czuję w mocniejszym makijażu, pomimo że na co dzień odpuściłam.
Makijaż jest wtedy moją drugą skórą , tylko musi być tak utrwalony, żebym była pewna , że nic z nim się nie podzieje .






