sobota, 30 sierpnia 2014

Yves Rocher Sebo Vegetal przeciw niedoskonałościom

Dziś o kremie do którego podchodziłam dość sceptycznie.
Owszem ostatnimi czasu polubiłam się z kosmetykami firmy Yves Rocher,tyczy się to jednak głównie perfum i żeli pod prysznic. 
Kiedy jednak w ramach prezentu za zamówienie złożone drogą internetową dostałam ten kremo-żel postanowiłam spróbować.


Yves Rocher , Sebo Vegetal
Żel-Krem przeciw niedoskonałościom 


Szklany słoiczek z zielona nakrętką mieszczący 50ml kremo-żelu.
Zapakowany był w kartonik i folię.

Pachnie delikatnie i świeżo,jak dla mnie troszkę świeżym ogórkiem.
Konsystencję produktu ciężko było uchwycić na zdjęciu jest kremowo-żelowa, delikatna dzięki czemu produkt na prawdę szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu.
Używam go rano i wieczorem, nadaje się pod makijaż , nie roluje się i nie waży.
Dobrze nawilża ale jednocześnie matowi skórę a to dla mnie ważne.
Nie zapchał mnie ani nie uczulił.

Dlatego mogę stwierdzić z czystym sumieniem,że spełnia moje wymagania.
Czy do niego wrócę?
 Nie wiem, bo mam jeszcze sporo kremów na oku, a ten jest tak wydajny że nie wiem kiedy go wykończę. Jednak jeśli któraś z Was się nad nim zastanawia, to warto spróbować na własnej skórze :)






czwartek, 28 sierpnia 2014

Po prostu szampon - Loreal Elseve

Ha! 
Normalnie ostatnio wracam trochę kosmetycznie do starych,przed blogowych czasów.
Kiedy to nie przejmowałam się ani troszkę składami kosmetyków, nie szukałam nigdzie opinii przed zakupem,kupowałam po prostu to co wpadło w oko lub było na promocji.

Teraz czasem jak na półkach widzę coś,z czym mam dobre wspomnienia ląduje to u mnie w koszyku żeby sprawdzić czy aż tak bardzo zmieniły się moje preferencje.

Pamiętam,że jak byłam młodsza bardzo lubiłam szampony Elseve, nie pamiętam za co ale lubiłam.

Przy okazji ostatnich wyprzedaży w Biedronce w moje łapki wpadło kilka szamponów Loreal Elseve - kosztowały 5zł za 400ml więc nie wielka cena za garść wspomnień.


L'oreal Elseve
Arginine Resist x3
Szampon Wzmacniający


Pachnie tak jak pachniały chyba zawsze szampony Elseve,czyli przyjemnie.
Jest dość gęsty w przezroczystym kolorze.
Dzięki temu , że jest gęsty jest też bardzo wydajny - używam go od ok 6 tygodni a jeszcze jest niecała połowa.
Dobrze się pieni, dobrze też zmywa oleje.
Nie podrażnił mi skalpu, nie wywołał łupieżu.
Generalnie spodobał mi się, a za 5zł to już w ogóle :)

Spełnia moje szamponowe wymagania czyli:
-Nie podrażnia skalpu
-Nie wywołuje łupieżu
-Dobrze się pieni i spłukuje
-Dobrze oczyszcza

Nic więcej szampon mi dać nie może,więc nic więcej od niego nie oczekuję.

Na razie nie kupię ponownie bo mam jeszcze chyba 3 - w tym dwa innego rodzaju.

A wy?
Używacie szamponów Loreal Elseve?


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Mała wielka pielęgnacja czyli regenerujący peeling od Tołpy

"Kiedy mówimy *mała wielka pielęgnacja* mamy na myśli codzienne,
drobne ale przemyślane czynności,bo uważamy,
że to suma małych rzeczy daje duży efekt"


Uwielbiam peelingi.
Solne i cukrowe są moimi zdecydowanymi faworytami, nie mogłam się więc doczekać aż zacznę używać peeling z Tołpy bo czytałam o nim wiele dobrego.
Czy sprawdził się u mnie i co o nim sądzę?
Przeczytajcie..




Opakowanie mieszczące 180ml produktu - mało, powinno być co najmniej 2 razy większe, najlepiej oczywiście za tą samą cenę tj ok 35zł wtedy na 100% kupiłabym ponownie :)
Oczywiście zabezpieczeniem jest "antymacacz" czyli sreberko - nikt przed nami tam paluchów nie włoży.
Jak we wszystkich produktach Tołpa bardzo fajne opakowanie z ciekawostkami o produkcie.



Zapach ciężko mi określić, słodki, otulający i pobudzający zmysły. No rewelacja, chyba najlepszy zapach kosmetyku do pielęgnacji z jakim miałam do tej pory do czynienia. Aż mam ochotę na jakiś balsam czy masło z tej serii.

Konsystencja bardzo przyjemna


dosyć zwarta dzięki bardzo dużej ilości solnych drobin peelingujących , lekko oleista co zawdzięcza oczywiście olejowi macadamia.


Najlepszy efekt ścierający uzyskałam nakładając peeling na suchą skórę i robiąc masaż kulistymi ruchami.
Cudowny słodki zapach unoszący się w całej łazience podczas tak banalnej czynności jak masowanie własnego ciała - bezcenny.

Peeling bardzo dobrze ściera martwy naskórek nałożony na suchą skórę, na wilgotną robi to dużo delikatniej,więc wszystko zależy jakiej siły tarcia oczekujecie od peelingu.

Dzięki zawartości olejków poza ścieraniem zapewnia skórze nawilżenie.
I nie jest to jakiś mega tłuszcz osiadający później na wannie , ale delikatnie nawilżona skóra po zabiegu peelingowania.
Jak dla mnie super.

Pięknie pachnie, bardzo dobrze ściera i pozostawia skórę miękką ,gładką i nawilżoną.
Ideał z małym minusikiem:)

Dla mnie jedynym minusem jest cena ok 35zł za te 180ml.

Fakt produkt jest super, ale mógłby być trochę większy te 180ml starczyło mi na 5 razy.
Na pewno jednak zdarzają się promocję, jak to w sklepie Tołpa bywa. 
Za 25zł już bym kupiła,bo jest na prawdę fajny.

Używałyście peelingu Czarna Róża?




niedziela, 24 sierpnia 2014

Zakupy ze Stanów

Unikam kosmetycznych zakupów, jak ognia :)
 no , przynajmniej staram się :P




Ale nie mogłam uniknąć kolejnych zakupów organizowanych przez Anie.
Zakupy prosto ze Stanów poczyniłam w Bath Body Works a także minimalnie z Yankee Candle bo wosków na razie mi wystarczy :)

Właśnie pisząc zakupowe posty , cieszę się że mój mąż nie zagląda ma mojego bloga :)

Okazja była nie ziemska wręcz :) Produkty BBW po ok 3$ a woski i samplery YC po 0,50$
i jak tu być na odwyku kosmetycznym? No jak?


Oczywiście lotiony do ciała, cóż dam im kolejną szansę :)




Żele pod prysznic, tyle dobrego o nich słyszałam , więc kilka na próbę zamówiłam ze zdjęcia uciekł exotic :)





I na koniec kremy do ciała, lekka mgiełka i Yankee Candle





























Może i nie jestem do końca normalna, ale
za wszystkie te rzeczy , z kosztami wysyłki ze Stanów do Ani i od Ani do mnie zapłaciłam 180zł uważam , że mega mało jak na 14 produktów z Body Worksa i 5 z Yankee Candle.


Płaciłam półtora miesiąca temu, więc już wgl tak bardzo tego nie odczuwam :)


A tymczasem Ania organizuje kolejne zamówienie KLIK

piątek, 22 sierpnia 2014

Shefoot Naturalny Peeling do stóp

Nie przywiązuję wielkiej wagi do składów kosmetyków.
 A już na pewno nie do składów kosmetyków do stóp. 
Z prostej przyczyny, nie zawsze uważałam na chemii kosmetycznej i nie końca orientuję się w składach. 
Jasne , wiem co zapycha mi pory, czego nie toleruję w kosmetykach do twarzy czy ciała.
Ale żebym się jakoś specjalnie składami przejmowała , to bym nie powiedziała:)

Sam więc opis peelingu do stóp , że jest naturalny 
jakoś super mnie do jego otwarcia nie zachęcił.
Ot, po prostu skończył mi się mój Roszerkowy ulubieniec i padło 
na Shefoot.
Czy mnie zadowolił? 
Przeczytajcie dalej :)




























Cały design opakowania bardzo fajny.
 Fiolet + biel super się komponuje, przejrzyste opisy - spora ulotka z opisem pielęgnacji i kosmetyków wchodzących w skład całej serii tylko mam wrażenie,że dopłacamy za ulotkę i opakowanie. 


Konsystencja peelingu na pierwszy rzut oka bardzo mi się spodobała, brązowy żel ze sporą ilością drobin,które powinny dobrze ścierać martwy naskórek do tego przyjemny zapach, chociaż już się przyzwyczaiłam do odświeżającej lawendy w kosmetykach do stóp.


Co do samych właściwości...

Szczerze? 
Spodziewałam się czegoś lepszego.
Do stóp potrzebuję na prawdę dość mocnego peelingu, ma dobrze ścierać , zmiękczać nie musi bo od zmiękczania i nawilżania mam kremy.
Ale peeling jak sama nazwa wskazuje ma dobrze zetrzeć martwy naskórek i przygotować go na porcję nawilżenia jaką zaaplikuję kremem.
Tymczasem, ten peeling jest dla mnie za słaby.
Pieni się i nawilża ale słabo ściera, próbowałam na wilgotną skórę-po wymoczeniu nóg, nie ściera nie mal wcale, na suchej radzi sobie lepiej ale i tak wolę moją Lawendę z Yves Rocher.

Właściwościami pielęgnującymi / ścierającymi nie podbił mojego serca.
Z wydajnością w stosunku do ceny też jest kiepsko, kosztuje on bowiem ok 20zł za 100ml
Lawenda z Yves Rocher na promocji jest do kupienia za 9.90zł za 50ml 
więc wychodzi na to samo a lawenda dla mnie o wiele lepsza.
Shefoot muszę nakładać na stopy o wiele większą ilość a tym samym pomimo większej pojemności na krócej starczy a i nie zetrze tak jak powinien.

No niestety, ja jestem na nie :(

A Wy próbowałyście?
Czytałam różne recenzje, w tym sporo pozytywnych, cóż jak wiadomo ile ludzi tyle opinii :)






wtorek, 19 sierpnia 2014

Już nie liczę po raz który, czarne mydło na blogu :)

Taaak znów o czarnym mydle :) 
Jako , że jest to jedyny produkt w tym momencie (nie licząc ostatnio delikatnej pianki Alverde) którym myję twarz od prawie roku.
Zmieniam tylko warianty i producentów sprawdzając jakie ciekawe czarne mydła mamy dostępne na rynku :) bo wiem,że nic mi tak dokładnie i wyraźnie nie oczyści twarzy jak Savon Noir.

Tym razem, więc na tapecie 


Po różanym mydle z mydlarni Franciszka, postanowiłam poszukać innego Savon Noir o różanym zapachu a tych samych oczyszczających właściwościach.
Akurat w tym czasie w moje łapki wpadło to oto mydełko.

Cena dość konkurencyjna gdyż 100g Różanego od Franciszka kosztuje ok 28zł a 100g tego o tu kosztuje 19zł.

Cena nie wielka , a mydło bardzo wydajne jak to na czarne mydło przystało.


Konsystencja dla osób mających wcześniej do czynienia z czarnymi mydłami - idealna. Dla świeżaków no cóż musicie nauczyć się nim bawić,zwłaszcza że nie wielka ilość wystarczy do dogłębnego oczyszczenia twarzy.

Wg producenta nie trzeba mydła stosować codziennie wystarczy raz na 3 dni gdyż bardzo dogłębnie oczyszcza ono skórę i przy zbyt częstym stosowaniu może ją wysuszyć.
Mi nie wysusza, stosuję raz dziennie no chyba , że zapomnę.
Jestem posiadaczką cery mieszanej - tłusta w strefie T i lekko sucha na policzkach.

Skóra po użyciu tego mydła jest wyraźnie i dogłębnie oczyszczona , pory mniej widoczne - ten efekt z mniej widocznymi porami jest u mnie od kiedy zaczęłam regularnie stosować czarne mydła.
Mydło skrzypi podczas spłukiwania, co bardzo lubię i tylko czarne mydła dają u mnie to uczucie :)

Nie występuje uczucie  ściągnięcia skóry czy wysuszenia,co dla mnie ważne.
Mydło pachnie różą, co zdecydowanie mi się podoba i dzięki temu walorowi będę używała tylko różanych czarnych mydeł :)

Z czystym sumieniem mogę Wam polecić to mydełko :)



Łączna liczba wyświetleń