Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 września 2023

Bielenda Eco Nature woda tonizująca nawilżająco kojąca

 Kolejnym produktem z ostatniego boxa Pure Beauty Vibrant Charm jaki zaczęłam testować od razu była woda tonizująca. Skusił mnie do tego jej zapach, o którym zaraz Wam napiszę.

niedziela, 25 września 2022

Bielenda Smoothie Care prebiotyczny krem multifunkcyjny regenerujący

 Do otwarcia tego kremu skusiła mnie obietnica zapachu banana 😅. Serio, lubię bananowy zapach a kosmetyków o tej nucie jest jak na lekarstwo. Krem znalazłam we wrześniowym pudełku PureBeauty Bright Harmony. 

piątek, 26 sierpnia 2022

Bielenda Minty Fresh food care

 Jak wiecie , uwielbiam peelingi. Pod każdą postacią i do każdej części ciała, więc także i do stóp. Peeling do stóp stosuje przy każdej kąpieli a raz na tydzień lub dwa robię stopom małe SPA. Wiecie, takie z moczeniem stop w sodzie i soli, peeling i maska na nawilżająca.

W ostatnim pudełku Pure Beauty wpadły mi w łapki trzy saszetki z peelingiem do stóp marki Bielenda i to właśnie o nim dziś coś chciałam Wam napisać.

piątek, 19 sierpnia 2022

Enjoy the Sunshine czyli unboxing najnowszego pudełka Pure Beauty ❤️

 Witam Was na końcówce wakacji . Dziś przychodzę do Was z prezentacją zawartości sierpniowego pudełka Pure Beauty, które to co miesiąc mnie zaskakuje. Aż dziwnie mi pisać , że co miesiąc zawartość bardzo mi się podoba. Zwykle nie zamawiałam żadnych pudełek niespodzianek, bo w środku mało co przypadało mi do gustu. Z Pure Beauty jest inaczej, mało co w nich mi się nie podoba. Pudełko kosztuje jednorazowo 109zl a w subskrybcji jeszcze taniej, uważam , że mega warto. Ale do brzegu, już Wam pokazuje co pudełko kryje w sobie tym razem . 

środa, 13 kwietnia 2022

Bielenda masło do ciała pomarańcza ujędrniąjace z witaminą C

 Rzadko możecie u mnie przeczytać o balsamie czy maśle do ciała. Jestem totalnie nie systematyczna jeśli chodzi o ten typ produktów. Nie lubię się balsamować i nie robię tego często, no chyba , że znajdę coś na tyle fajnego, że używanie tego produktu sprawia mi przyjemność. Tak właśnie się dzieje z bohaterem dzisiejszego wpisu. Masło to znalazłam w ostatnim, wiosenny pudełku Purebeauty.


wtorek, 21 grudnia 2021

Bielenda Professional Supremelab Energy Boost

Jakiś czas temu wpadło w moje łapki kilka produktów od Bielenda Professional, możecie rzucić na nie okiem na zdjęciu poniżej. Dwa z nich już testuje i napisze Wam o nich dziś kilka słów.



piątek, 20 sierpnia 2021

Bielenda masło do ciała konopie i figa

 Nie lubię balsamować ciała, kto mnie dłużej czyta , ten wie. Najwięcej u mnie zapachów,bo na ich punkcie mam fioła, kosmetyków do włosów,twarzy czy peelingów do ciała. O produktach typu mleczka czy balsamy rzadko u mnie przeczytacie, bo zużywam ich bardzo mało. Nie mam czasu na smarowanie się, czekanie aż to wchłonie. Najczęściej kiedy otwieram jakiś balsam z zamiarem zużycia go do ciała, kończy się i tak na kremowaniu nim włosów , byleby zdążyć przed końcem daty ważności 😝.

Tym razem było troszkę inaczej.

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Moja pielęgnacja twarzy w ostatnich tygodniach

Hej słonka, witam Was serdecznie. W końcu była ładna pogoda w weekend i udało mi się porobić jako takie zdjęcia, przy okazji zrobiłam sobie na tarasie kącik do ich robienia. Może jak już wszystko do zdjęć będzie w jednym miejscu będzie mi łatwiej się za nie wziąć.  Przychodzę dziś do Was z kilkoma słowami o kosmetykach ,które towarzyszą mi w pielegnacji od kilku tygodni. 


 

wtorek, 24 grudnia 2019

Bielenda Multi Essence 4 w 1

Szczerze mówiąc, nieprzepadam za produktami x w 1. Często okazywało się, że jak coś ma mieć więcej niż jedną funkcję, nie miał ich w cale. Choć nie powiem, zdarzają się perełki.
Oczyszczanie i tonizowanie skóry to podstawa,  a esencja  ma kompleksowo pielęgnować cerę jak mleczko, tonik , maska i krem.
Czy tak się dzieje?

piątek, 6 października 2017

Bielenda Carbo Detox Węglowa Pasta do mycia twarzy 3 w 1

Hej Miśki :)
Jak zdążyłyście zapewne zauważyć ostatnio jest moda na kosmetyki z węglem. Tak to zwykle bywa, od dawna są pewnie robione ale jak jest na coś nagle szał to wszystkie kosmetyki seriami wypuszczają. Tak jak teraz na tapecie wszystko co węglowe. 
Węgiel aktywny górą !
Węglowe kremy, maseczki, żele do twarzy i mydła. Sama używałam maseczki, niedawno skończyłam żel i jestem w połowie pasty, węglowej oczywiście, od Bielendy.
Żel wpadł mi w łapki bodajże na Meet Beauty, na tyle dobrze mi się z nim współpracowało , że sama kupiłam pastę. To właśnie o niej dziś Wam co nie co napiszę.

czwartek, 13 lipca 2017

Bielenda Carbo detox żel węglowy oczyszczający

Lubię mocno oczyszczające produkty do twarzy. Mam skórę mieszaną, strefa T jest tłusta. Mam trochę rozszerzonych porów, wągrów , chociaż wypryski dotyczą mnie tylko wtedy kiedy bez kija nie podchodź :D
Jak już wspomniałam lubię dobre oczyszczacze. Czarne mydło od kiedy odkryłam używam non stop zmieniając tylko firmy. Pastę ziaja liście manuka , jako dość mocny peeling do buzi używam 2 razy w tygodniu.
Kiedy więc, w moje łapki wpadł  carbo detox bardzo się ucieszyłam.
Co o nim sądzę i czy się spisał przeczytacie w dalszej części postu.

wtorek, 31 marca 2015

Bielenda olejki do twarzy i ciała jako pomocnicy w walce z przesuszoną skórą

Ostatnio byłam chora, 2 tygodnie na l4 z powodu uczulenia 
wyobrażacie sobie?
W życiu nie miałam na nic uczulenia a tu nagle takie, że wstyd wyjść z domu. 
Od ud aż po powieki, no masakra.

Czerwone,suche , swędzące - mega swędzące placki, myślałam że zjem ściany.
Ja to w ogóle jestem udana jeśli chodzi o choroby. 
Albo cały czas zdrowa a jak już się coś przyplącze to jakiś dziwny dziwoląg :)


piątek, 7 listopada 2014

Twarzowe odkrycie :)

Październik upłynął u mnie bez zakupów kosmetycznych,dotrzymałam słowa :) 
Dosłownie kupiłam tylko 2 kule do kąpieli po 1,49zł w Biedronce :)

Za to listopad się dopiero zaczął a ja już puściłam 2 zamówienia z Yves Rocher - są fajne limitowanki już z okazji świąt - spoko, podzielę się .

Jestem także w trakcie zbierania swojego zamówienia  z USA.
 Staram się jednak by było mało kosmetyczne, znów jakieś kawy z Walmartu i samplery z Yankee Candle.
No nic,leczyć tego nie będę bo najwyraźniej się nie da. Jeden miesiąc bez zakupów obfituje w kolejny bardzo zakupowy..Skoro w październiku wygrała silna wola to teraz zdjęłam kłódkę z portfela a raczej konta ,wiecie taka nagroda.
Idę kończyć produkcję domowego dżemu pomarańczowego a Was zostawiam z recenzją Twarzowego Odkrycia.

Na dziś zaplanowałam podwójną recenzje, podwójną bo używam tych kosmetyków w duecie i nie wiem czy i jak działają solo :)


BIELENDA 
Skin Clinic Professional
*Super Power Mezo Serum aktywne serum korygujące dzien/noc
*Argan Face Oil Uszlachetniony olejek arganowy + kontrola sebum noc



Oba produkty przeznaczone są do skóry mieszanej,z niedoskonałościami czyli w zasadzie takiej jak moja. 

Zadania , które ma spełniać Serum wg producenta:
-Redukcja porów i błyszczenia skóry
-Rozjaśnienie przebarwień
-Dodanie blasku i korekta jakości skóry



Zadania Olejku :
-Zmniejszenie widoczności porów i niedoskonałości skóry
-Regulacja wydzielania sebum
-Wyrównanie poziomu kwasów omega 3-6 odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie skóry
-Zapewnienie skórze optymalnego poziomu nawilżenia
-Poprawienie ogólnego wyglądu i kondycji skóry






































Jak sprawdziły się u mnie?

Serum stosuję codziennie rano a olejek codziennie wieczorem. 
Przyznam szczerze, że olejku troszkę się obawiałam , że mnie zapcha ale na szczęście nic takiego się nie stało.

Zacznę od końca,mianowicie przy regularnym stosowaniu dzień w dzień od ponad miesiąca ubytki są naprawdę nie wielkie, więc produkty te uznaje za mega wydajne.

Jak już wspomniałam stosuję je w duecie, jeden rano a drugi wieczorem, więc oba wspólnie naprawdę poprawiły stan mojej cery.
Po pierwsze i najważniejsze wyraźnie zmniejszyła mi się ilość bądź widoczność porów.
Po drugie i równie ważne - od czasu kiedy je stosuję zaprzestałam nakładać tapetę do pracy, wystarczą wytuszowane rzęsy i nic się nie świeci :) Kiedy jednak wieczorem na jakieś wyjście nakładam makijaż wciąż nic się nie świeci nawet po kilku godzinach.

Serio produkty porządnie ograniczyły w moim przypadku wydzielanie sebum.
Buzia jest bardzo dobrze nawilżona ale nie świecąca. Napięta, wygładzona 
no po prostu w lepszej kondycji.

Jak dla mnie , obietnice producenta spełnione.
Moje oczekiwania również, chyba znalazłam swoje ideały do pielęgnacji twarzy.

Dodam jeszcze kilka słów o opakowaniach , które mimo swej prostoty bardzo mi się podobają i ładnie wyglądają w łazience.
Mianowicie są to szklane buteleczki 




































z pipetkami ułatwiającymi higieniczną aplikację.



Olejek jak nazwa wskazuje ma oleistą konsystencję a serum płynną.
Oba kosmetyki pachną  przyjemnie i nie drażniąco.

Ceny tych kosmetyków w stosunku do jakości idącej w parze z wydajnością 
też nie są wygórowane mianowicie każdy z nich kosztuje ok 25zł.
Serum ma pojemność 30g a olejek 15ml.

Szczerze polecam jeśli macie skórę mieszaną , z tłustą strefą T oraz z niedoskonałościami.
Przede wszystkim z paskudnymi rozszerzonymi porami :)


sobota, 18 października 2014

Zmysłowo i owocowo od Bielendy?

Owocowo na pewno.
 I słodko.
 Zmysłowo nie koniecznie, ale nie jest źle.

Dziś chciałam napisać kilka słów o peelingu, który u mnie już dobija dna i pomimo parafiny w składzie nawet się polubiliśmy.
Po prostu w przypadku peelingów do ciała z parafiną, po użyciu myję się jeszcze żelem pod prysznic i problem parafiny z głowy. 

Na tapecie więc mamy dziś

Bielenda
Peeling Cukrowy do ciała
Zmysłowa Wiśnia


Peeling zamknięty jest w 200g plastykowym słoiku o ładnej , wiśniowej szacie graficznej.

Zawartość słoika ma głęboki,soczysty i wiśniowy kolor.
Konsystencja jest dość zbita a drobiny odpowiednio ostre.




Bardzo lubię cukrowe peelingi właśnie dzięki dużym i mocnym drobinom, które odpowiednio peelingują ciało a później nie osiadają na brzegach wanny tylko się rozpuszczają.



Zapach...cóż kwestia gustu ja czuję bardzo słodką wiśnię, ładną ale nie zmysłową :)
Po prostu dojrzałe wiśnie zasypane cukrem.

Konsystencja jak już pisałam dość zbita ale dobrze rozprowadza się na ciele, przez parafinę zostawia lekki film , którego nie lubię, ale zmywam go później żelem.


Ogólnie peeling jest fajny, ale nie urywa :)
Mam jeszcze brzoskwinię, którą otworzę jak wywalę to pudełko  czyli niebawem ponieważ drugim minusem po tłustej warstwie na ciele jest jego wydajność.
A raczej jej brak, peeling starczył mi na jakieś 4-5 razy.

Oj mało :)
Ale chętnie przejdę przez wszystkie jego owocowe wariacje czyli
została mi jeszcze
*Troskliwa Brzoskwinia - czekająca zresztą w kolejce
i
*Soczysta Malina.

Używałyście owocowej serii Bielenda?
Przypadły Wam do gustu?
Mam jeszcze masła, ale obecnie jestem wierna lotionom Bath Body Works, więc masła Bielendy muszą zaczekać :)



środa, 25 grudnia 2013

Z parafiną w tle...

A raczej na pierwszym planie :(
Dziś będzie o peelingu, zużywam intensywnie to co mam w domu zanim kupię coś nowego.

Peeling o którym dzisiaj napiszę dostałam do testów od portalu depilacja.edu.pl, 
więc zrecenzować nadszedł czas.

Bielenda
wyszczuplający peeling solny do ciała
nawilżenie i wyszczuplenie




Zacznę od opakowania które lubię, pomimo że nie jest zbyt higieniczne to lubię peelingi w słoiczkach.
Zawsze wtedy wygrzebię wszystko do końca,
opakowanie zabezpieczone folią / sreberkiem oznacza , że nikt przed nami w nim nie macał :)



I jak dla mnie, niestety to by było na tyle z plusów tego produktu.

Zacznę od parafiny , której nie cierpię , na drugim miejscu w składzie.
Po użyciu peelingu skóra jest niesamowicie tłusta, masakra nie cierpię tego uczucia, po "wypilingowaniu" się muszę się jeszcze potraktować żelem pod prysznic i rękawicą peelingującą ażeby zmyć to cholerstwo z ciała...

To dla mnie pierwszy i największy minus.

Kolejny minus to ścieranie, a raczej jak dla mnie jego brak.



Pomimo sporej ilości zawartych w sobie drobin, peeling wg mnie bardzo słabo ściera.
Drobinki są okrągłymi kuleczkami, jeśli już to bardzo delikatnie masującymi nasze ciało, na pewno nie ścierają martwego naskórka tak jak ja to lubię.
Drobinki oczywiście osadzają się na wannie ,plecach i w ogóle wszędzie :)

Wydajność, bardzo słaba chociaż w przypadku kolegi bardzo się cieszę , że dobił dna po 3 razach 'peelingowania' całego ciała :)

Zapach niby świeży, ale jakiś taki nijaki, również nie przypadł mi do gustu.

Jeśli lubicie parafinę w peelingach, wszechobecne i nic nie robiące drobinki oraz ogólne uczucie tłustej skóry to polecam.
Jeśli nie to nie ;-)
Brak dobrego złuszczania, natłuszczenie parafiną, nieciekawy zapach moim zdaniem nie zasługują na miano dobrego peelingu.

Może któraś z Was go miała i ma odmienne zdanie??



Tak w ogóle to Wesołych Świąt :)

piątek, 15 marca 2013

bielenda aloes cera wrażliwa

Hej :) to będzie post troszkę gościnny, ponieważ oddałam żel kuzynce bo nie nadaje się do mojej twarzy.

Bielenda Aloes Cera wrażliwa i alergiczna
Delikatny żel do mycia twarzy


Opis producenta:


Skład:


Konsystencja:

Opinia Justyny:

Mam skórę wrażliwą,lekko przesuszoną i nie każdy kosmetyk mi pasuje.
Żel jest zamknięty w poręcznej tubie.
Bardzo fajnie się go użytkuje.Ma przezroczysty kolor i zatopione w nim zielone drobinki, na początku się bałam , że będą one pełniły jakąś złuszczającą funkcję, ale to One chyba tak fajnie nawilżają.
Większość żeli które używałam wcześniej wysuszało moją skórę, ten tego nie robi, ba nawet wyraźnie ją nawilża.
Żel fajnie ale nie drażniąco pachnie.
Używam go dwa razy dziennie , rano i wieczorem od ponad miesiąca i jeszcze jest a więc jest wydajny.
Po nałożeniu na twarz staje się bardziej kremowy i się pieni:)
Nie wiem jak radzi sobie z makijażem bo bardzo rzadko się maluję i nie miał jeszcze okazji zmyć ze mnie "tapety" :)

Generalnie oceniam go na plus. Spełnia moje wymagania którymi są:
-brak podrażnień
-brak wysuszenia skóry
-Nie drażniący zapach
Cena też nie jest wygórowana bo ok 12-15zł

Czuję się skuszona, więc pewnie go kupię jak w końcu się skończy :)

Pozdrawiam, Justyna

Dla mnie jest nie odpowiedni, ale ja mam skórę mieszaną.
Polecam więc dla osób o skórze takiej jak ma Justyna,czyli właśnie wrażliwej,przesuszonej.

Próbowałyście?
Pozdrawiam , Nika_87



sobota, 20 października 2012

Miesiąc maseczek: Bielenda Oczyszczająca Maseczka Błotno-Algowa

Dziś w tym Październikowym Miesiącu Maseczek przybywam do was z recenzją drugiej maseczki
Tym razem jest to
Bielenda Ideal Skin Oczyszczająca Maseczka Błotno-Algowa


SKŁADNIKI AKTYWNE


                                                                     BŁOTKO:



Jak już zdążyłyście zauważyć, prym wśród moich maseczek wiodą właśnie maski błotne. Nie wiem jakoś tak po prostu mam wrażenie , że działają lepiej niż zwykłe kremowe czy żelowe. Chociaż mam w zapasie 2 kremowe które czekają na testy :) Może nie bawem...

Wracając do maski Bielendy.
Generalnie jest to maska algowo-błotna, przeznaczona dla skóry szorstkiej,przesuszonej,pozbawionej jędrności lub wymagającej szczególnego oczyszczenia SKÓRY PALACZY - Czyli do pewnego stopnia mojej :)
Właśnie ze względu na to ,że nadaje się do SKÓRY PALACZY wylądowała w mojej łazience.

Moja opinia:

Po nałożeniu maski na twarz, może wystąpić (u mnie raz występuje a raz nie) lekkie uczucie mrowienia - producent o tym uprzedza, często zdarza się to w przypadku masek błotnych.
Maskę nakładam na twarz i szyję na ok 20minut, po upływie tego czasu maska zastyga tworząc ze mnie zastygnietego błotnego potwora. Maska bardzo dobrze oczyszcza i wygładza skórę a także wyraźnie ją rozjaśnia.
Jest wydajna. Kosztuje jednak ok 40zł za 175ml
więc za tą cenę jednak wolę maseczkę o której pisałam kilka dni temu a mianowicie Bingo Spa Redual+ działanie i efekty bardzo podobne.

Buziaki :*

sobota, 4 sierpnia 2012

Moja peelingowa miłość - czy ma swoich następców?

UWIELBIAM tym słowem mogę określić to co "czuję" :D do peelingów do ciała.


Jednak nie wszystkie, nie rozumiem dlaczego niektóre firmy określają tym mianem żel pod prysznic z drobinkami. 
Ja osobiście najbardziej lubię mocne peelingi gruboziarniste. Najlepiej żeby były cukrowe ewentualnie solne.
Lubię jak oprócz tego,że porządnie złuszczą mój martwy naskórek to żeby jeszcze trochę nawilżały. 
Wiadomo,że sam peeling nawet nie wiem jak nawilżający, na dłuższą metę nie zastąpi nam balsamów do ciała.Jednak nie zawsze po prysznicu czy kąpieli mam jeszcze czas na smarowanie się balsamami - wtedy taki peeling jest jak znalazł :)
Lubię, żeby peeling rozpuszczał się później w wodzie , a nie osiadał na bokach wanny.


Dlatego chyba zawsze już moimi ulubieńcami zostaną peelingi cukrowe z zawartością jakiegoś olejku. Kiedyś kupiłam sobie peeling cukrowy ze starej mydlarni - czekoladowy jego cena to ok 30zł za 500ml czy gr.
Nie mam swojego zdjęcia więc wrzucę coś z internetu 



I jak na razie, nie podważalnie jest to dla mnie najlepszy peeling jaki miałam. Miał idealną konsystencję, super spore cukrowe drobiny.Cudowny , otulający czekoladowy zapach. Mocno zdzierał martwy naskórek. Po wypeelingowaniu ciała, rozpuszczał się i nie osiadał na brzegach wanny. Nawilżał ciało.
No cud, miód i orzeszki dosłownie.

Co się stało ,że już go nie używam tylko marudzę nad innymi peelingami?

 A no , wcale nic takiego. Jest dostępny w naturze - chociaż czekoladowy dość rzadko a już inne zapachy nie są tak fajne (próbowałam białą czekoladę i to już nie to:( ). Cena też jest przystępna - inne peelingi zwykle o pojemności 200-250ml kupujemy w cenie od 12 do 20zł. Po prostu lubię zmieniać kosmetyki, a jak już chcę go kupić to go nie ma. I tak sobie zmieniam, szukając jego następcy. Może się uda :)

Aktualnie używam trzech peelingów do ciała

-Peeling Perfecta Extra Slim
- Peeling Bielenda Pomarańczowa Skórka 
-Peeling Oliwkowy Greckie Skarby



Najbliżej mojego ideału jest peeling Bielendy

+ duże drobiny cukru - to co lubię
+ dobrze wygładza skórę, złuszcza martwy naskórek
+ zawartość olejków roślinnych nawilża skórę
+ cudny zapach świeżo wyciśniętego soku mandarynkowo-pomarańczowego ;)
+ opakowanie - plastykowy , zakręcany słoik 
+ cena : ok 12-15zł za 200g
- należy uważać żeby nie nalać do środka wody - jak we wszystkich cukrowcach, właśnie ze względu na to że się rozpuszczają.
- bardzo mało wydajny - jego największa i niemal jedyna wada

więc daje mu 5/6 pkt


Kolejnym produktem jest moje miejsce drugie
 ( zaznaczam,że chodzi o peelingi , które obecnie używam)
Perfecta Extra Slim :

+ Obłędny waniliowo-pomarańczowy zapach
+ Mocno zdziera, choć posiada drobne drobinki
+  Fajnie złuszcza, wygładza
+ Bardzo wydajny ! 
+ Cena! ok 12zł za 200ml
+ Wygodna aplikacja - nie dostaje się woda - ponieważ jest w tubie, a nawet jakby się dostała to nie jest cukrowy więc nic się nie rozpuści :)
- Drobiny się nie rozpuszczają, a osiadają na wannie :(
-Nie nawilża :(:( / Ale nie jest napisane ,że powinien 
- Drobnoziarnisty - no ale przecież  wiadomo, jest napisane na opakowaniu !

Generalnie jak na NIEcukrowca jestem bardzo zadowolona
Moja ocena to tak jak u kolegi wyżej 5/6


I ostatni  "peeling" to Peeling Witaminowo-Oliwkowy z dodatkiem aloesu Greckie Skarby.




+ SKŁAD / Produkt wolny od parabenów i syntetycznych składników
+/- dziwny średni zapach, który po jakimś czasie zaczął mi przeszkadzać
+/- ŻELOWA konsystencja
-NIE ździera martwego naskórka
-nie czuję się po nim jak po peelingu, ale jak po żelu z lekkimi drobinkami
- Nie nawilża - a wg opisu producenta POWINIEN
-Cena to 32zł za 200ml jak na ŻEL z drobinkami - a nawet perełkami! to stanowczo za dużo

Powiem tak, jeśli byłby to żel pod prysznic z drobinkami/perełkami, to spoko - ocena byłaby inna. Ale jeśli TO ma być peeling, to ja podziękuje.
Moja ocena to 1/5
1 za skład

Oczywiście to moje subiektywne odczucia. Każda z nas lubi różny rodzaj peelingów, i nikomu nic nie narzucam :) Wszystko jak wiadomo zależy od waszych preferencji,rodzaju skóry... etc



Więc ciągle szukam czegoś na pełne 6  :)

Przebrnęłyście jakoś przez ten post? Chyba się troszkę rozpisałam :):*

Jaki jest WASZ ulubiony peeling ?
Używałyście któryś z wyżej wymienionych?












niedziela, 29 lipca 2012

Ostatni dzień wolności ...

Czyli uwaga wracają rodzice :)
Tzn wracają dzisiaj i właśnie skończyliśmy sprzątać ale o tym później.
Wczoraj jeszcze nie sprzątaliśmy, wpadła do mnie Kasia ze swoim chłopakiem, na kawę mrożoną i na "małe spa" :)
Zrobiłyśmy sobie peeling kawitacyjny, a następnie nakładałyśmy maski.
Namówiłyśmy - nie obyło się bez jęków- też naszych facetów , na maseczki :D
Będą fotki, ale ciii :)
Miałyśmy do dyspozycji takie o to:

Ja i Kasia , nałożyłyśmy sobie maskę z bielendy - bo my wstrętne palaczki :(


Mój M. dostał najpierw solidną porcję nawilżenia czyli

jego skóra, niemal wypiła maseczkę.
Póżniej jako rodowity palacz dostał pół twarzy bielendy- tej co my
a pół maseczki z zieloną glinką :)


Nie skorzystałyśmy tym razem z
Maski błotnej do twarzy z bingo spa - aczkolwiek lubię ją , pomimo tego ,że pachnie miętowo-jakoś mi to na twarz nie pasuje, ale fajnie chłodzi i oczyszcza skórę

oraz maska do cery normalnej z kompleksem algowym oczyszczanie i nawilżanie
-też jest fajna - naprawdę czuć nawilżenie



Tak pięknie wyglądam z moim M w maseczkach :)


A tak cała nasza maseczkowa czwórka :)
Ło jezu a ileż było z nimi jojczenia w trakcie trzymania maseczek na twarzy
-a że swędzi
-zastyga
-boli
-piecze
-śmierdzi
i inne takie heh
chcesz być piękny? CIERP ! :)


Kaśśś, Oni nas zabiją za te zdjęcia :)

Czy udało się wam kiedyś namówić swoich facetów na maseczki?:P





piątek, 27 lipca 2012

Mniamniuśny peeling i "mały śmierdziel"

Czyli co testowałam ostatnio.

Peeling, otrzymany na spotkaniu blogerek :)
Jest to Bielenda Pomarańczowa Skórka Cukrowy Peeling do ciała Antycellulit wyszczuplający/ujędrniający.
Po pierwsze nie wierzę we właściwości kosmetyków wyszczuplających, wiadomo że podstawa to odżywianie i dieta. Ale nie o tym dziś chciałam pisać. Jak wiecie zapewne już, jestem wielką fanką peelingów do ciała. Najbardziej lubię oczywiście cukrowe, pięknie pachnące i najlepiej żeby jeszcze nawilżały skórę. TEN peeling taki właśnie jest.
Jest cukrowy , drobinki po porządnym masażu się rozpuszczają,zawartość olejków super nawilża skórę a do tego bosko pachnie świeżym sokiem z pomarańczy WOW :)
Skóra po tym peelingu jest nawilżona, wygładzona i ślicznie pachnie :)
Nie mam fotki składu niestety,ponieważ ten peeling miał jeszcze takie jakby kartonikowe opakowanie, które bezmyślnie wyrzuciłam jak go odpakowywałam :)
Z tego co się orientuję kosztuje ok 12-17zł za 200g.
Bardzo go lubię, chociaż ma jedną wadę - jest mało wydajny. Jak widać na zdjęciu zostało ok połowy a użyłam cholerstwa ze 3 razy - fakt,że na całe ciało. Jeśli uda się złapać go na promocji za ok 12zł myślę,że warto.



Drugim produktem o którym chciałam dziś wspomnieć jest olejek pod prysznić ISANA o którym pisałam tutaj.
Kupiłam go w środę , na promocji za całe 3,99zł i strasznie byłam go ciekawa. Lubię kosmetyki o ładnych zapachach i dobrych właściwościach.Ten olejek wg producenta właściwości miał fajne, a zapach "wąchany" z opakowania , neutralny.
No i tak, użyłam śmierdziela 3 raz dzisiaj i jaka jest moja opinia na teraz?
A no taka , że:
-Konsystencja - prawdziwie oleista, nie żel z olejkiem czy olejek w żelu ale po prostu olejek,do puki nie rozmasujemy go  na nawilżonym ciele, wtedy zmienia konsystencję na kremowe mleczko

-właściwości - Ano nawilża, nawilża i zmiękcza skórę,nadaje się do depilacji maszynką - daje jej nie zły poślizg, jest dosyć wydajny
Ale... 
-Zapach - zapach? chyba smród - nie dam rady po nałożeniu na ciało śmierdzi rybami - to jest nie do zniesienia! Aczkolwiek moja bratowa powiedziała,że pachnie ślicznie!No ale ona nie lubi kosmetyków.. Zastanawiam się czy jakbym wkropiła do niego kilka kropel jakiegoś olejku zapachowego, czy by to coś dało.Przez ten zapach mnie odrzuca, podchodziłam 3 razy i puki czegoś nie wymyślę,będzie zajmował miejsce w łazience ...
Fotka ta sama co ostatnio bo bateryjki padły..

EDYCJA 28.07
Wg mnie pachnie rybami
Wg Kasi jak tanie szare mydło
Wg chłopaka Kasi, jak domestos ew podłoga w McDonaldzie
Wg mojego Marcina jak proszek do prania
.... hm :)



I znów coś słodkiego... wczorajsze muffinki tak wszystkim smakowały ,że musiałam dziś zrobić z podwójnej porcji-właśnie skończyłam :) Na drugi dzień są smaczniejsze niż zaraz po upieczeniu.
dziś w kilku wersjach smakowych:
-z czekoladą
-kawowe
-kawowe z czekoladą
-cynamonowe
-z serkiem danio
Nawet kotek Maciuś chciał się poczęstować ..



Łączna liczba wyświetleń