Skoro latem miałam przerwę od świec i wosków, to czas to nadrobić.
Przez te kilka miesięcy pachnące recenzje pojawiały się bardzo rzadko, bo słońce za oknem nie zachęcało do palenia świec w domu.
Teraz jednak pogoda płata nam figle, chociaż kalendarzowa jesień zaczęła się dopiero wczoraj.
Zapach o którym dzisiaj napiszę, kojarzy mi się troszkę z jesienią, bo właśnie wtedy na jej przełomie z końcem lata na naszej działce pojawiają się w pełni dojrzałe ciemne winogrona. Tak duże i ciężkie, że prawie same spadają z winorośli.