Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tso Moriri. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tso Moriri. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 lutego 2013

Kawior na ustach..

Hej dziewczynki :*
ostatnio czasu co raz mniej, na głowie mnóstwo załatwień bo Wielki Dzień coraz bliżej, to też troszkę mniej czasu na blogowanie. W tym miesiącu wyznaczyłam sobie cel : żadnych zakupów kosmetycznych a zamiast nich zakupy ciuszkowe ;) Jak na razie się udaje :-) bo chyba nie potrzebuję nic.. no może kusi mnie troszkę nowe masełko do ust nivea karmelkowe, ale to w marcu :-)

A pro po masełek do ust, dziś przychodzę do Was z recenzją
 Pomadki do ust z Kawiorem firmy Tso Moriri.

CAVIAR NATURAL LIPSTICK
POMADKA DO UST Z KAWIOREM



Pomadka mieści się w sporym bo aż 15ml słoiczku !
Kolor pomadki w opakowaniu jest jasno niebieski jednak nie barwi nam ust.


Konsystencja:
W słoiczku stała i zbita, pod wpływem ciepła paluszków robi się "płynna" łatwa do rozsmarowania,maślana.
Wg mnie określenie tego produktu Balsamem do ust było by bardziej trafione, niż Pomadka do ust,
ale okej :-)

Zapach
Jak dla mnie pachnie dość świeżo, jak cukierki Ice Fresh :-) 

Działanie i stosowanie:

Minus na pierwszy rzut oka to opakowanie. Pomimo,że duże to niestety mało higieniczne - to ciągłe wkładanie paluszków do  środka, plus na mrozie ściąganie rękawiczek żeby nałożyć go na usta :-( a przecież można zrobić pomadkę/balsam w sztyfcie lub tubce !
Jednak wiele firm robi balsamy właśnie w słoiczkach, więc kwestia przyzwyczajenia.

Kosmetyk dobrze nawilża i natłuszcza usta nadając im fajny połysk,świetnie wygląda nałożony samodzielnie ale też jako błyszczyk na kolorową szminkę.
Balsam posiada w sobie dziwne drobinki jakby cukrowe,które mogą czasem przeszkadzać,ale jak się dobrze wmasuje go w usta to znikają. 
Jest bardzo wydajny, używam go już 3 miesiąc a ciągle mam go sporo.
Bardzo go lubię za ten błysk,wydajność i nawilżenie.
A "kawior" w nazwie brzmi tak luksusowo ..

Kosztuje 30zł ale za 15ml, więc wydaje mi się , że nie jest to wygórowana cena jak za tak wydajny i dość dobry kosmetyk do pielęgnacji ust.

Nie wiem,czy kupie ponownie bo jak już wspomniałam następny w kolejce do zakupów będzie balsam z Nivea, za Carmexem nie przepadam ...


Hm możecie polecić mi jakiś dobry balsam do ust?
Używałyście może tego z Tso Moriri?
 Jest jeszcze wersja z 24 karatowym złotem


Pozdrawiam :*

piątek, 19 października 2012

Jak ja lubię długie kąpiele...

W soli , kulach czy płynie do kąpieli.
Lubię jak pachnie, zmienia kolor wody lub daje pianę.
Słowo daję! Jak dziecko! :)

Ostatnio trafiła w moje łapki kula do kąpieli firmy Tso Moriri. Bardzo byłam jej ciekawa, ponieważ kule własnej roboty już się skończyły a i mój przepis muszę udoskonalić :)
Moja kula miała w sobie ekstrakt z pomelo i grejpfruta, dzięki czemu miała cudowny odświeżający zapach.

Pogoda za oknem paskudna ; zimno, ciemno i pada brrr wracając z pracy marzę tylko o gorącym i aromatycznym wylegiwaniu się w wannie.

Tak wyglądała moja kuuuula


 A taki miała skład:

 Tak pięknie się pieniła....

 A taki .. tylko 10 razy bardziej intensywny - mocno pomarańczowy- kolor zostawiła w wannie i do tego obłędnyyyy zapach



Moja opinia:


Pierwsze co się rzuca w oczy to fajny kolorek mapka żółci z pomarańczą, po drugie cudowny świeży i bardzo intensywny zapach grapefruita. To tak na "sucho".
Po zatopieniu kuli w wannie, kula unosi się i super musuje. Zmienia kolor wody w intensywny pomarańcz, a zapach kuli czuć w całej łazience nawet następnego dnia.
Dzięki zawartości olejku , po wyjściu z wanny mamy ślicznie pachnącą i nawilżoną skórę bez potrzeby używania balsamu do ciała.
Jedynym minusem produktu jest dla mnie cena.

Kula ta kosztuje ok 10zł co wydaje mi się troszkę wygórowaną sumką jak na kosmetyk na jeden raz. Postaram się wytworzyć sama coś na jej podobieństwo a więc dziękuję za inspirację :)



czwartek, 13 września 2012

Miłości do peelingów ciąg dalszy

O czym będzie dzisiejsza notka? Jak wskazuje nazwa, znów powieje nudą.
Czyli o kolejnym peelingu do ciała :)

Nie będę się powtarzać bo wiecie już ,że peelingi do ciała uwielbiam (a jednak się powtórzyłaś!:))

Od kilku dni testuję kolejne cukrowe cudo jakim jest Cukrowy Peeling ze skórką pomarańczy firmy Tso Moriri.


Opis producenta i skład:



Moja opinia:

SUPER
-Idealna konsystencja - nie wiem jak to określić - lekko piankowa, napakowana cukrem i trochę pomarańczową skórką - REWELACJA


-ZAPACH obłędny soczyście pomarańczowy z nutką cynamonu, naturalny bez chemicznych doznań węchowych
-Duże drobinki cukru idealnie ścierają martwy naskórek pozostawiając skórę gładką
-Zawartość olejków w peelingu również da się odczuć - skóra po jego zastosowaniu jest super nawilżona, stosuję go także do stóp, jeśli chodzi o ciało nie muszę go później balsamować

Jedyna jego wada to cena w stosunku do pojemności
bo za 180ml płacimy ok 38zł
 średnio wydajny bo używałam go 3 razy na całe ciało i zostało ciut mniej niż pół.

Jednak serdecznie go polecam bo "działa jak ma działać"
czyli idealnie myje, złuszcza i nawilża naszą skórę a przy tym obłędnie pachnie. 

A na koniec specjalnie dla Iwonki:* 
Smakuś :P








Łączna liczba wyświetleń