Problem z wypadającymi włosami zaczął się u mnie pod koniec wakacji 2015 roku. Sama nie mogłam sobie z nim poradzić, więc we wrześniu skróciłam swoje długie za łopatki włosy mniej więcej do połowy ucha.
Krótsze były lżejsze, super się układały i dużo mniej wypadały.
Zmieniłam też wtedy całkowicie swoją pielęgnację na taką pobudzającą wzrost włosów i walczącą z ich nadmiernym wypadaniem.
Przez długi czas nie farbowałam się w ogóle , później polecono mi farbę Loreal Inoa jako delikatną wersję farb opartą na olejkach. To nią farbuję się teraz, kolorem zbliżonym do mojego naturalnego mniej więcej raz na dwa-trzy miesiące.
Minął ponad rok od mojego największego problemu z utrzymaniem optymalnej ilości włosów na głowie. Ja tylko zmieniam marki produktów do ich pielęgnacji, chociaż całkiem nie dawno bo pod koniec października podczas jakiejś dużej promocji w jednym ze sklepów z naturalnymi kosmetykami wpadły do koszyka dwa produkty o których chcę Wam dziś napisać.

