Pokazywanie postów oznaczonych etykietą loreal professional. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą loreal professional. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 października 2016

L'oreal Pro-Keratin Refill

Od kiedy we wrześniu wzięłam się za swoje włosy, i ściełam dobre 40cm wzięłam się za nie porządnie.
Wcześniej owszem, były długie i jak wyprostowałam wyglądały fajnie. Ale tylko ja wiedziałam , że są sianowate, mocno wypadające , przesuszone na końcach a przy głowie przetłuszczające dodatkowo z wyskakującym co jakiś czas łupieżem.

Prawie wszystkie problemy, zniknęły jak ręką odjął po ścięciu włosów. Choć zmiana była dość drastyczna, ale stwierdziłam że wolę mieć krótkie acz zdrowe włosy niż długie i zniszczone.
Teraz jestem na etapie zapuszczania. 
Chcę wrócić może nie od razu do długich bo trochę mi zejdzie ale chociaż do pół długich.
Marzy mi się jakaś fryzurka ze zdjęć poniżej, jeszcze z miesiąc na zapuszczanie jednej strony i będzie (miałam asymetryczne cięcie ).



czwartek, 3 grudnia 2015

L'oreal Professionnel Serie Expert Vitamino Color - odżywka do włosów farbowanych

Ostatnio pisałam Wam o odżywce Loreal Professionnel Serie Expert Volumetry czyli zwiększającej objętość.
Pisałam też,że stosuję ją na przemiennie  z odżywką do włosów farbowanych czyli właśnie tą o której Wam dziś napiszę co nie co.



wtorek, 27 października 2015

Loreal Professionnel Volumetry - odżywka zwiększająca objętość włosów

Moje włosy przeszły już chyba wszystko.
KIEDYŚ były gęste, grube , mocne i długie.
TERAZ są liche, wypadające i krótkie.
Smutno, ale to jest konsekwencja ciągłej wariacji z włosami.
 Zmienianiem kolorów jak rękawiczki, notorycznym rozjaśnianiem i przyciemnianiem włosów. Kręceniem, prostowaniem.
 Czesaniem na mokro.
 Ogólnie wieloma błędami w pielęgnacji.
























środa, 7 stycznia 2015

Moje kosmetyczne odkrycia minionego roku :) + coś dla Was

Uff, ale mnie nie było :)
Najpierw brak czasu, potem święta i przygotowania a co za tym idzie jeszcze mniej czasu. Potem sylwester , który spędziłam mega rodzinnie - z rodzicami i mężem  -  górach, w naszym domku wysoko na polanie w lesie. Z dala od cywilizacji i zasięgu. Było super , biało, biało i biało :)
Ekipa sylwestrowa mała, bo nikt się nie odważył jechać do naszej bacówki zimą.
Brak prądu - ewentualnie troszkę agregata, oświetlanie świeczkami, ocieplanie piecem i brak bieżącej wody zimą odstraszają , cóż.

Żałujcie :)

Jako, że pierwszy tydzień Nowego Roku już minął, składam Wam spóźnione życzenia aby był jeszcze lepszy od poprzedniego :)

Jak już znalazłam trochę czasu okazało się , że mój telefon ( no nie mam znów aparatu) nie podoła robieniem zdjęć wieczorem - dopiero o 18 jestem w domu po pracy :(
a po 18 to już takie zdjęcia mi wychodzą , że na bloga nie nadają się kompletnie.

Dziś wyszły trochę lepsze, to lecę z ulubieńcami.
Z kosmetykami i kosmetycznymi produktami z którymi na dobre zaprzyjaźniłam się w minionym roku.

Zacznę od kolorówki




Revlon Colorstay , wszyscy go chyba znają ja też już dawno o nim słyszałam ale pierwsze buteleczki
trafiły do mnie w tym roku. Skusiłam się na dwa kolory 150 i 180, używam na większe wyjścia. Fenomenalne krycie bez efektu maski bardzo się u mnie spisał.

BB Cream Missha mój pierwszy azjatycki BB Cream, idealny do stosowania na co dzień. To już moje kolejne opakowanie, uwielbiam <3

Baza Artdeco.. ah baza wypróbowałam większość baz pod cienie dostępnych na rynku, baza Artdeco sprawdziła się u mnie najlepiej.
Cienie tej samej firmy, dostałam i się zakochałam :) fajna , satynowa konsystencja i dobre krycie, bardzo się polubiliśmy.
Kolejne cienie jakie odkryłam w tym roku i już Wam o nich pisałam to Maybelline Color Tatto, piękne i intensywne kolory,kremowa konsystencja i zaskoczenie , że cienie w kremie mogą tak długo wytrzymać na powiece w nie naruszonym stanie.
Znów cienie tym razem L'oreal Infallible, o ciekawej konsystencji, również o nich pisałam
kolekcja cieni MCT i LI od tamtej notki powiększyła mi się o kilka kolorów a w planach mam następne.
I ostatnim hitem 2014 z kolorówki jest pierwszy kosmetyk MakeUp Revolution jaki miałam przyjemność zakupić - paletka róży Sugar&Spice. Pierwszy ale raczej nie ostatni, gdyż te róże są super. Za nie wielką cenę - 30zł dostajemy paletkę zawierającą 8 róży. Bardzo dobra trwałość,pigmentacja i śliczne kolory. Jak doczekam dnia kiedy wracając z pracy będzie dobre oświetlenie zrobię o niej osobny post  bo na to zasługuje.

Kolej na pielęgnacje


O tych kosmetykach już Wam pisałam, są to
Mydła w piance Bath Body Works, absolutny HICIOR jak dla mnie jestem im wierna od kiedy je poznałam :) w zapasie mam chyba z 10 różnych zapachów i co zamówienie , zamawiam kolejne. Nawet zaraziła miłością do nich moją mamę :) Pierwszą przygodę z mydłem w piance miałam już w 2013 roku , ale to w 2014 zaczęłam poznawać więcej kosmetyków tej firmy i się w nich kompletnie zakochiwać. Żele też bardzo przypadły mi do gustu, są bardzo gęste co za tym idzie cholernie wydajne, cudnie pachną i dobrze się pienią.
Bardzo je lubię za świetne zapachy, które utrzymują się w czasie aplikacji i kilkadziesiąt minut po niej .Pisałam o nich np tu czy tu.

Kolejnym produktem pielęgnacyjnym , którego wiernie się trzymam jest oczyszczająca pasta firmy Ziaja, nie będę się rozpisywała, pełna recenzja jest tutaj.
Dalej mamy coś do włosów czyli Unikatowy Olejek Odżywczy  Loreal Professionel, który stosuję na końcówki, to moja druga buteleczka i 2 w zapasie. Jedna starczyła mi na ponad pół roku ;)

Ze zdjęcia uciekli i wpadli do następnego

























Czarne mydło, nawet nie to konkretne a nie mal każde :) nie wyobrażam sobie już teraz oczyszczania twarzy bez czarnego mydła. Testuje każde , które mi wpadnie w oko podczas innych zakupów. Na zdjęciu czarne mydło firmy Najel, które ostatnio używam. Spodziewajcie się niebawem recenzji.
I już nie do końca kosmetyk a raczej akcesorium , słynna szczotka Tangle Teezer.
Kiedyś kupiłam na ebay podróbkę , która całkiem nieźle się u mnie sprawdziła, postanowiłam więc jakieś pół roku temu zainwestować w oryginał. Nie żałuję ani złotówki, nie wiem już co znaczy mieć problem z rozczesywaniem włosów.

Skoro już przeszliśmy do nie do końca kosmetyków czas na Yankee Candle.


Któż ich nie zna :)
Uwielbiam te woski <3 cudnie pachną , każdy znajdzie jakiś zapach dla siebie. Ostatnio nawet bardziej od wosków pokochałam te małe świeczuszki - samplery , i tak sobie chomikuję... żeby nie było , że mam same kosmetyczne zapasy :) nie dawno zamówiłam kilka małych świec w szkle, na próbę jak przyjdą to zobaczymy czy też fajne :)

I na koniec zapachy, które w minionym roku podbiły mój nos.

Pierwszy z lewej to woda toaletowa od Bath Body Works Midnight Pomegranate... trwałość w porównaniu z mgiełkami tej firmy bardzo dobra... przez ten zapach mam ochotę na więcej :)
Kolejne to wielkie zaskoczenie dla mnie wody perfumowane od Yves Rocher. Sama byłam zdziwiona, że aż tak mi się spodobały , że zaczęłam robić "zapasy", gdyż na stałe jestem wierna raczej perfumom z tzw "wyższej półki". Ale jak widać Yves Rocher też ma coś fajnego z zapachów do zaproponowania. Mój nos , więc polubił się z Vanille Noire oraz pokochał (mąż również) So Elixir w wersji edp.

Kosmetyki i akcesoria kosmetyczne pokazane w tym poście podbiły moje serducho w roku 2014, zanosi się na to , że będę im wierna również w nowym roku. 
Nie znaczy to , że nie będę szukać kolejnych ulubieńców :)

A Wy ? Macie jakiś szczególnych ulubieńców minionego roku?


Grudzień był miesiącem prezentów, był Mikołaj później moje urodziny, następnie Wigilia i prezenty pod choinką.
Styczeń w prezenty nie obfituje ale mam coś dla jednej z Was
Moje najulubieńsze perfumy z Yves Rocher , mianowicie 
So Elixir edp 50ml

Co zrobić żeby je zdobyć?
Wystarczy być obserwatorem bloga i poza zwykłym komentarzem zostawić swojego meila.
Mozna też zamieścić u siebie na blogu banerek :)

Zapraszam












czwartek, 6 lutego 2014

Moja opinia na temat takiego jednego szamponu

Zaraz mnie ktoś zlinczuje, że robię recenzję takiego maleństwa.
Maleństwa , ponieważ szampon o którym chciałam Wam dziś napisać ma tylko 100ml.
Mało? 
Może się wydawać.

L'oreal Professionnel Paris
Absolut Repair Cellular
szampon regenerujący włosy bardzo uwrażliwione
do włosów zniszczonych


Na opakowaniu po polskiemu pisze nie wiele
znaleziony opis producenta w internecie


"Odbudowuje i chroni włókno włosa. Włosy odzyskują siłę, nabierają blasku i są odżywione. Pomaga zapewnić trwałą ochronę powierzchni włosa na całej jego długości.
W oparciu o innowacyjną technologię w nowej serii Absolut Repair Cellular - kwas mlekowy tworzy połączenia jonowe pomiędzy łańcuchami keratynowymi we wnętrzu uwrażliwionego włosa i odbudowuje włosy na poziomie komórkowym. "


Co ja myślę o tym produkcie? 

Jakiś czas temu pisałam Wam o dwóch produktach z profesjonalnej serii Loreala - klik - postanowiłam próbować ich dalej i wybór padł na ten szampon. Zapamiętałam wydajność maseczki i na to samo liczyłam jeśli chodzi o ten produkt.
Wierzcie lub nie , ale buteleczka 100ml starczy mi na długi czas. Wystarczy jedno wyciśnięcie produktu , na to aby wmasować go w całe włosy od skóry po końcówki.
Użyłam go na razie jakieś 8 razy a ubytku nie czuć (buteleczka nie przezroczysta) prawie wcale!

Za którymś użyciem postanowiłam zrobić eksperyment i nie nakładać po szamponie żadnej odżywki na włosy.(dodam, że nakładam zawsze jakąś odżywkę do spłukiwania czy maskę w ekstremalnych przypadkach chociaż odżywkę w sprayu inaczej włosów nie rozczeszę i jest jeden wielki kołtun) Włosy umyłam więc samym szamponem , rozczesałam je bez żadnych nawet najmniejszych problemów!
Sama byłam w szoku!

Delikatnie się pieni i przyjemnie pachnie.
Włosy po jego użyciu są miękkie,lekkie, lśniące i nie puszą się :)
Nie obciąża włosów i nie wywołuje łupieżu!


Pomimo,że nie wyczytałam aby hamował wypadanie włosów , zauważyłam że od kiedy go stosuję po kąpieli mniej włosów jest w odpływie :)
Jestem jak najbardziej zadowolona, jak widać czasem warto dołożyć kilka złotych, pomimo że to TYLKO szampon .
Zawsze uważałam,że nie ma co przepłacać za szampon do włosów którego zadaniem jest nam je tylko UMYĆ.
Czekam właśnie na 500ml jego butle :)

A no i jeszcze cena i dostępność.
Zakupić można na pewno w salonach fryzjerskich, ale niestety tam ceny dość wysokie.
W drogeriach Hebe też mają kosmetyki z tej serii i to w dość satysfakcjonujących cenach.
No i oczywiście internet.
Na allegro wyklikałam go za:
250ml -23zł
500ml -34zł
1500ml - 62zł

Biorąc po uwagę bardzo dobrą wydajność, brak konieczności używania odżywki aby rozczesać kłaczki (wiadomo, odżywki i tak warto używać, ale czasem gdy brak czasu..) oraz inne jego zalety , które wypisałam po wyżej, wcale nie uważam aby ceny były wysokie.

Nie wiem , tylko jak długą datę ważności ma taka 1,5l butla bo chyba bym się bała , że nie zdążę jej zużyć w terminie...



piątek, 27 grudnia 2013

L'oreal Mythic Oil - włosowy duet ostatnich tygodni :)

Hej słoneczka!
Witam Was w ten po świąteczny czas :) Przychodzę do Was dziś z mini recenzją produktów od L'oreala, które ostatnio wpadły w moje łapki.
Dlaczego mini? Abo produkty w wersjach mini, ale na tyle wydajnych i fajnych , że zasłużyły na swój osobny post :)

Na Mikołajkowym spotkaniu w Krakowie o którym nie pisałam z racji posiadania małej ilości zdjęć, a nie chciałam rzucać kolejnym suchym postem, otrzymałam dzięki uprzejmości Gosi i sklepu Friser 2 mini produkty od L'oreala.

L'oreal professionnel Mythic Oil , Unikatowy olejek odżywczy  45ml
L'oreal professionnel Mythic Oil , Odżywcza maska nadająca blask do każdego rodzaju włosów 75ml

Jak zobaczyłam maskę pomyślałam, phi na jeden raz mi starczy i dziękuję.
Włosy mam dość gęste o długości za ramiona.Olejek jak olejek,liczyłam że będzie wydajny a lubię olejki do włosów.

Konsystencją maseczki się nie pochwalę już, bo nie robiłam jej zdjęć , nie sądziłam że będę coś pisać o maseczce 75ml...


A będę, i zacznę od wydajności właśnie, bo starczyła mi na porządne 4 razy, więc jestem w szoku!
Maska ma dość gęstą i zwartą , lekko maślaną konsystencję.
Dobrze rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich.
Pachnie przyjemnie,tak "fryzjersko".
Włosy po jej użyciu są miękkie i błyszczące a szczotka nie szarpie kłaczków
 tylko po nich " płynie ".
Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie.
Spodobała mi się i możliwe że jak wykorzystam zapasy, skuszę się na duże opakowanie.
Upatrzyłam je na allegro 200ml za ok 40zł a 500ml za ok 75zł. Może za pierwszą z 'większych' wypłat po nowym roku,kto wie ? :)

Olejek natomiast stosuję na końcówki włosów (ok 5cm) , które wcześniej były mocno wysuszone.
Stosuję go po każdym myciu, a czasem też w ciągu dnia.
W tym momencie mogę się pochwalić dobrze nawilżonymi końcówkami :)
Nie obciąża włosków, fajnie nawilża i nabłyszcza - czasem zdarzało mi się przeciągnąć go dalej niż te 5cm i krzywdy nie zrobił.
Naprawdę fajny i jak to olejek bardzo wydajny, zużyłam max 4ml :) w te 3 tygodnie :)
Olejek na allegro za 125ml kosztuje ok 40zł, więc nie wiele jak na taką wydajność. Ten co mam myślę, że starczy jeszcze na dłuuuugo.




Są to moje pierwsze "fryzjerskie" kosmetyki.
Używałyście ich?
Jaka jest Wasza opinia?

Łączna liczba wyświetleń