Dziś post o mydle, po prostu :)
Jakie to oczywiste, kto z nas nigdy nie używał klasycznej kostki do mycia ciała.
Zamiast żeli pod prysznic, peelingów, żeli do twarzy. Nasze mamy myły się tylko mydłem , my zapewne też aż do osiągnięcia pewnego wieku :)
Kostka myjąca Dove to taki mały rezerwowy niezbędny kosmetyk , który mam zawsze w domu. Krzywdy nie zrobi i jest dobra na wszystko.
Najczęściej używam jej jak wybieram się na krótki , weekendowy wyjazd i nie mam możliwości zabrania niezliczonej ilości kosmetyków w postaci: żelu pod prysznic,żelu do higieny intymnej,żelu do twarzy,balsamu do ciała... bo ta kostka zastępuje mi to wszystko.
Oczywiście tylko na kilka dni, na dłużą metę tęskniłabym za moją rozrastającą się pielęgnacją.
Czasem w domu jak mam już dość wszystkich żeli obecnych na wannie i np się spieszę to też korzystam z kostki:)
Jako jedna z niewielu mydeł za nie wielką cenę dostępnych na rynku nie wysusza skóry a nawet nawilża delikatnie.
Bardzo ładnie,kobieco pachnie a zapach trochę się utrzymuje na skórze.
Dokładnie oczyszcza i wytwarza kremową pianę.
Kosztuje nie wiele bo ok 3zł.
Kiedy zabieram ją na wyjazdy jest uniwersalna.
Traktuję ją jako żel pod prysznic,żel do higieny intymnej oraz myję ją twarz.
Nie podrażnia , nie wysusza a na twarzy nie ściąga skóry.
Oczywiście nie mówię tu o ciągłym stosowaniu ale raz na jakiś czas bardzo polecam.
W końcu, mydło wszystko umyje :)
Używacie czasem klasycznych kostek myjących? Czy już całkiem przeszły do lamusa?