Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 października 2025

Ziaja Marshmallow karmelizowany peeling cukrowy do ciała

 W ostatnim pudełku Pure Beauty znalazłam między innymi peeling do ciała. Choć mam swoich top ulubieńców, wciąż z chęcią testuje inne tego typu produkty. Jak się więc możecie domyślać, ten z pudełka od razu trafił do łazienki.

niedziela, 27 kwietnia 2025

Ziaja peeling do skóry głowy nawilżanie owoc granatu

 Jak wiecie uwielbiam peelingi. Wszelakie, do każdej części ciała. Do skóry głowy także i do niej to najbardziej te bez drobiowe, enzymatyczne, kwasowe. Taki właśnie miał być bohater dzisiejszego wpisu znaleziony w ostatnim pudełku Pure Beauty.

sobota, 22 lutego 2025

Ziaja Baltic Home Spa Wellnes średnioziarnisty peeling do ciała czekolada kawa

 Wraz z ostatnim pudełkiem Pure Beauty Love Me Tender w moje łapki wpadła masa nieznanych mi dotąd produktów. O ile same marki , które były w boxie znam o tyle konkretne produkty mam po raz pierwszy. Nikogo nie zdziwi chyba fakt, że pierwsza rzecz , którą wzięłam do testów od razu jest peelingiem do ciała. Peelingi kocham pod każdą postacią i do każdej części ciała, z Ziaja całkiem niedawno miałam peeling , który bardzo ładnie się u mnie spisywał , więc tym bardziej zainteresował mnie ten o zapachu czekolady i kawy. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził, zapraszam do dalszej części wpisu.

wtorek, 22 października 2024

Ziaja GdanSkin olejowy peeling do ciała z kruszonymi muszlami

 Czy dziwi Was produkt, który z ostatniego pudełka Pure Beauty jako pierwszy trafił do mojej łazienki do testów ? Mnie wcale, bo zawsze jak otwieram nowy box to szukam peelingów lub żeli czyli produktów które uwielbiam testować najbardziej 🩷. 

wtorek, 6 sierpnia 2019

Ziaja Jeju - tonik, pasta , maseczka

W zasadzie nie wiem od końca co mnie podkusiło do zakupu tych produktów.
Ani nie darzę wielką miłością marki Ziaja, choć mają kilka fajnych produktów.
Anie nie gonię za nowościami, wręcz zwykle mam je na szarym końcu jeśli w ogóle.
Moja skóra nie jest już taka młoda - helouuu , mam 3 z przodu 😜.
Ale jak jakiś czas temu wracałam od lekarza i czekałam na tramwaj to się okazało, że sklep firmowy Ziaja dosłownie wyrósł na przystanku.  
Tam sobie stały testerki najnowszej serii dla młodej skóry JEJU i przepadłam wąchając tonik.
Wskoczył więc szybko na kasę wraz z pastą myjącą i maseczką a dwie próbki musu i mini pastę dostałam gratis.
W sumie fajna polityka firmy,wydajesz niespełna 25zł i jeszcze próbki w gratisie.


piątek, 9 marca 2018

Ziaja Liście Manuka tonik i krem na noc

Od dłuższego czasu namiętnie używam oczyszczającej pasty Ziaja Liście Manuka. Dobrze oczyszcza moją skórę, stosuję ją jakieś 3 razy w tygodniu, ostatnio zakupiłam też krem i tonik z tej serii.
Pod krem używam ukochane serum Liqpharm o którym nie dawno Wam pisałam.

czwartek, 1 lutego 2018

Nowości Stycznia

W noworocznych postanowieniach , które publikowałam na blogu punktem pierwszym był limit na kosmetyczne wydatki. 150zł - jeśli wydam mniej przechodzi dalej 😆, wiecie taki limit przechodni. Wyobraźcie sobie, że nie przekroczyłam tego limitu, przekroczyłam natomiast limit świeczkowy.
Ale trudno, od czegoś trzeba zacząć i tak jestem dumna , że w styczniu odpuściłam trochę kosmetyczne zakupy i kupiłam tylko to co pilnie potrzebowałam.





wtorek, 2 stycznia 2018

Grudniowe Nowości

W Grudniu trochę przegięłam, zdecydowanie od stycznia mam w planach zminimalizować ilość zakupów kosmetycznych, to jedno z moich noworocznych postanowień.
Nie chodzi nawet o kwestie finansowe , chociaż chcąc brać się za kredyt hipoteczny pasowałoby mieć jakieś oszczędności. Raczej chodzi o to, że pokój kosmetyczno-świecowy się nie rozciągnie, a naprawdę z miejscem na zapasy już słabo. W razie apokalipsy , będę wymienić kosmetyki na produkty pierwszej potrzeby .. jeśli jakiś mi braknie, bo u mnie zapasy wszystkiego są... taka zapasowa mania.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Ziaja / Zimowe mydła w piance / Świąteczne Aromaty

Jak tylko widzę gdzieś , że jakaś firma wypuszcza mydło w piance , to od razu muszę kupić.
Po świetnych doświadczeniach z mydłami w piance Bath Body Works , próbuję inne , dostępne wszędzie a nie tylko w Warszawie.
Bo właśnie to jest jedyny minus kosmetyków BBW, ceny owszem są wysokie, ale zdarzają się promocje, wyprzedaże. Niestety kosmetyki tej marki dostępne są tylko w 2 sklepach w Wawie właśnie, można też zamówić telefonicznie . Jednak telefonicznie nie poznam nowych zapachów :(
Ale dziś nie o kosmetykach BBW a o mydłach w piance naszej rodzimej marki Ziaja.
Ziaję zna chyba każdy, tej zimy wypuszczone zostały mydła w piance o trzech zapachach
* karmelizowany migdał
* czekolada , pomarańczą
* piernik,imbir,cynamon

W moje łapki wpadły dwie sztuki.

sobota, 27 lutego 2016

Ziaja Cupuacu Krystaliczne Mydło do kąpieli i pod prysznic

Cześć Wam w sobotę :)
Duża część blogosfery pisze bądź już pisała o dość nowej serii Ziaji - Cupuacu, a ja dopiero nie dawno wzięłam się za testy kilku produktów z tej serii.

środa, 7 stycznia 2015

Moje kosmetyczne odkrycia minionego roku :) + coś dla Was

Uff, ale mnie nie było :)
Najpierw brak czasu, potem święta i przygotowania a co za tym idzie jeszcze mniej czasu. Potem sylwester , który spędziłam mega rodzinnie - z rodzicami i mężem  -  górach, w naszym domku wysoko na polanie w lesie. Z dala od cywilizacji i zasięgu. Było super , biało, biało i biało :)
Ekipa sylwestrowa mała, bo nikt się nie odważył jechać do naszej bacówki zimą.
Brak prądu - ewentualnie troszkę agregata, oświetlanie świeczkami, ocieplanie piecem i brak bieżącej wody zimą odstraszają , cóż.

Żałujcie :)

Jako, że pierwszy tydzień Nowego Roku już minął, składam Wam spóźnione życzenia aby był jeszcze lepszy od poprzedniego :)

Jak już znalazłam trochę czasu okazało się , że mój telefon ( no nie mam znów aparatu) nie podoła robieniem zdjęć wieczorem - dopiero o 18 jestem w domu po pracy :(
a po 18 to już takie zdjęcia mi wychodzą , że na bloga nie nadają się kompletnie.

Dziś wyszły trochę lepsze, to lecę z ulubieńcami.
Z kosmetykami i kosmetycznymi produktami z którymi na dobre zaprzyjaźniłam się w minionym roku.

Zacznę od kolorówki




Revlon Colorstay , wszyscy go chyba znają ja też już dawno o nim słyszałam ale pierwsze buteleczki
trafiły do mnie w tym roku. Skusiłam się na dwa kolory 150 i 180, używam na większe wyjścia. Fenomenalne krycie bez efektu maski bardzo się u mnie spisał.

BB Cream Missha mój pierwszy azjatycki BB Cream, idealny do stosowania na co dzień. To już moje kolejne opakowanie, uwielbiam <3

Baza Artdeco.. ah baza wypróbowałam większość baz pod cienie dostępnych na rynku, baza Artdeco sprawdziła się u mnie najlepiej.
Cienie tej samej firmy, dostałam i się zakochałam :) fajna , satynowa konsystencja i dobre krycie, bardzo się polubiliśmy.
Kolejne cienie jakie odkryłam w tym roku i już Wam o nich pisałam to Maybelline Color Tatto, piękne i intensywne kolory,kremowa konsystencja i zaskoczenie , że cienie w kremie mogą tak długo wytrzymać na powiece w nie naruszonym stanie.
Znów cienie tym razem L'oreal Infallible, o ciekawej konsystencji, również o nich pisałam
kolekcja cieni MCT i LI od tamtej notki powiększyła mi się o kilka kolorów a w planach mam następne.
I ostatnim hitem 2014 z kolorówki jest pierwszy kosmetyk MakeUp Revolution jaki miałam przyjemność zakupić - paletka róży Sugar&Spice. Pierwszy ale raczej nie ostatni, gdyż te róże są super. Za nie wielką cenę - 30zł dostajemy paletkę zawierającą 8 róży. Bardzo dobra trwałość,pigmentacja i śliczne kolory. Jak doczekam dnia kiedy wracając z pracy będzie dobre oświetlenie zrobię o niej osobny post  bo na to zasługuje.

Kolej na pielęgnacje


O tych kosmetykach już Wam pisałam, są to
Mydła w piance Bath Body Works, absolutny HICIOR jak dla mnie jestem im wierna od kiedy je poznałam :) w zapasie mam chyba z 10 różnych zapachów i co zamówienie , zamawiam kolejne. Nawet zaraziła miłością do nich moją mamę :) Pierwszą przygodę z mydłem w piance miałam już w 2013 roku , ale to w 2014 zaczęłam poznawać więcej kosmetyków tej firmy i się w nich kompletnie zakochiwać. Żele też bardzo przypadły mi do gustu, są bardzo gęste co za tym idzie cholernie wydajne, cudnie pachną i dobrze się pienią.
Bardzo je lubię za świetne zapachy, które utrzymują się w czasie aplikacji i kilkadziesiąt minut po niej .Pisałam o nich np tu czy tu.

Kolejnym produktem pielęgnacyjnym , którego wiernie się trzymam jest oczyszczająca pasta firmy Ziaja, nie będę się rozpisywała, pełna recenzja jest tutaj.
Dalej mamy coś do włosów czyli Unikatowy Olejek Odżywczy  Loreal Professionel, który stosuję na końcówki, to moja druga buteleczka i 2 w zapasie. Jedna starczyła mi na ponad pół roku ;)

Ze zdjęcia uciekli i wpadli do następnego

























Czarne mydło, nawet nie to konkretne a nie mal każde :) nie wyobrażam sobie już teraz oczyszczania twarzy bez czarnego mydła. Testuje każde , które mi wpadnie w oko podczas innych zakupów. Na zdjęciu czarne mydło firmy Najel, które ostatnio używam. Spodziewajcie się niebawem recenzji.
I już nie do końca kosmetyk a raczej akcesorium , słynna szczotka Tangle Teezer.
Kiedyś kupiłam na ebay podróbkę , która całkiem nieźle się u mnie sprawdziła, postanowiłam więc jakieś pół roku temu zainwestować w oryginał. Nie żałuję ani złotówki, nie wiem już co znaczy mieć problem z rozczesywaniem włosów.

Skoro już przeszliśmy do nie do końca kosmetyków czas na Yankee Candle.


Któż ich nie zna :)
Uwielbiam te woski <3 cudnie pachną , każdy znajdzie jakiś zapach dla siebie. Ostatnio nawet bardziej od wosków pokochałam te małe świeczuszki - samplery , i tak sobie chomikuję... żeby nie było , że mam same kosmetyczne zapasy :) nie dawno zamówiłam kilka małych świec w szkle, na próbę jak przyjdą to zobaczymy czy też fajne :)

I na koniec zapachy, które w minionym roku podbiły mój nos.

Pierwszy z lewej to woda toaletowa od Bath Body Works Midnight Pomegranate... trwałość w porównaniu z mgiełkami tej firmy bardzo dobra... przez ten zapach mam ochotę na więcej :)
Kolejne to wielkie zaskoczenie dla mnie wody perfumowane od Yves Rocher. Sama byłam zdziwiona, że aż tak mi się spodobały , że zaczęłam robić "zapasy", gdyż na stałe jestem wierna raczej perfumom z tzw "wyższej półki". Ale jak widać Yves Rocher też ma coś fajnego z zapachów do zaproponowania. Mój nos , więc polubił się z Vanille Noire oraz pokochał (mąż również) So Elixir w wersji edp.

Kosmetyki i akcesoria kosmetyczne pokazane w tym poście podbiły moje serducho w roku 2014, zanosi się na to , że będę im wierna również w nowym roku. 
Nie znaczy to , że nie będę szukać kolejnych ulubieńców :)

A Wy ? Macie jakiś szczególnych ulubieńców minionego roku?


Grudzień był miesiącem prezentów, był Mikołaj później moje urodziny, następnie Wigilia i prezenty pod choinką.
Styczeń w prezenty nie obfituje ale mam coś dla jednej z Was
Moje najulubieńsze perfumy z Yves Rocher , mianowicie 
So Elixir edp 50ml

Co zrobić żeby je zdobyć?
Wystarczy być obserwatorem bloga i poza zwykłym komentarzem zostawić swojego meila.
Mozna też zamieścić u siebie na blogu banerek :)

Zapraszam












poniedziałek, 1 września 2014

Słynna pasta z liści Manuka od Ziaji

Już chyba nie ma w blogosferze osoby , która nie słyszałaby o słynnej dość nowej paście od Ziaji.
Na początku jej nie chciałam, w końcu porzuciłam wszelkie peelingi mechaniczne na rzecz cudownego czarnego mydła.
Jednak jak Ania wspomniała , że w jej okolicach ta pasta + z tej samej serii krem na noc są za niespełna 12zł od razu poprosiłam o zakup.
Jak to mówi mój mąż, "jak coś jest na promocji to kupujesz a za darmo byś nie wzięła ":D

Co oczywiście jest nie prawdą bo co się tyczy kosmetyków to za darmo bym wzięła, na promocji bym wzięła a jak czegoś bardzo chcę to i za cenę regularną kupię-chociaż unikam tego :)
Ot, taki nałóg :)

Dzięki blogosferze i koleżankom z niej zaczerpniętych wiem, że nie jestem sama z tym nałogiem
i od razu mi lepiej. Wiem,też że tego się nie da leczyć a może się nie chce :D

Wracając do tematu dziś moja opinia na temat 

Ziaja
oczyszczanie 
skóry normalnej, tłustej i mieszanej
liście manuka

pasta do dogłębnego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom



Pasta zamknięta jest w tubce o pojemności 75ml.
Opis producenta


Zawartość tubki ma biały kolor pełen niebieskich drobin.


Na początku konsystencja bardzo przypomniała mi ulubiony kiedyś peeling U20 kiedy jednak nałożyłam po raz pierwszy na twarz i rozpoczęłam masaż Ziaja okazała się sporo mocniejsza :)
Nie mam wrażliwej skóry więc dla mnie to nie problem.
Pasta bardzo dobrze wygładza i oczyszcza skórę.
Super działa na moje znienawidzone rozszerzone pory na nosie :) a także brodzie.
Fajnie odświeża buźkę, podoba mi się.
Cena też rewelacyjna bo ok 10zł.
Coś czuję że to będzie mój drugi obowiązkowy kosmetyk do mycia twarzy niemal na równi z czarnym mydłem.
Problem na razie z dostępnością - firmowe salony Ziaji, drogerie Hebe i nie które apteki oraz oczywiście Internet.



Teraz mam dylemat co używać :) Na przemiennie więc raz pasta, raz czarne mydło a raz piankę.Wszystkie te produkty są szalenie wydajne więc raczej o niczym do twarzy w najbliższym czasie pisać nie będę do puki któryś z nich nie dobije dna :)

Używam też z tej serii kremu na noc z kwasem migdałowym ale tu potrzebuję więcej czasu do recenzji.
Znacie nową serię Ziaja Liście Manuka?




niedziela, 14 lipca 2013

Lato zobowiązuje czyli Ziaja Bloker vs Etiaxil

Powracam. Pomału bo pomału ale się staram :) Jesteśmy mniej więcej w połowie remontu, mały i średni pokój są już skończone,została kuchnia i 2 szafy w przedpokoju :) Mam dziś troszkę czasu, mąż wrócił rano z pracy i śpi, a ja postaram się troszkę ruszyć na moim blogu.

Dziś opowiem Wam słów kilka na temat blokerów jakie posiadam. 


Nie żebym się jakoś specjalnie pociła, ale jakiś czas temu,hmm prawie rok temu kupiłam sobie bloker firmy Ziaja. Zachęcona opiniami i nie wielką ceną przystąpiłam do testowania.

ZIAJA BLOKER mieści w sobie aż 60ml produktu, opakowanie jak większość zwykłych kulkowych dezodorantów. Kosztuje grosze bo ok 6zł.
Jest całkowicie bezzapachowy i bezbarwny.
Niesamowicie piekły mnie po nim pachy,po mimo , że stosowałam jak zalecał producent. Po kilku razach podszedł w odstawkę, niestety poza tym , że podrażniał mi pachy nie robił nic.

Nie cały rok później , początek czerwca tego roku, kiedy przygotowywałam się do swojego ślubu,z którego relację czytałyście post niżej,nadeszła fala upałów.
No i niestety, zaczęłam się strasznie pocić i zwykłe dezodoranty nie dawały rady,bałam się że jak będzie tak gorąco na moim ślubie to się rozpuszczę.
 Poświęciłam się i wydałam troszkę ponad 30zł na osławiony ETIAXIL
I co?

ETIAXIL jest o wiele mniejszy od blokera Ziaji bo ma tylko 12,5ml.
Jest kilka razy droższy , płaciłam jakieś 33zł.
Bezbarwny, lekko pachnie alkoholem.
NIE PODRAŻNIA - to dla mnie mega ważne i tego najbardziej się bałam , mając złe wspomnienia po Blokerze Z. 
Nic mnie nie piekło,nie szczypało i nie było czerwone. Ponieważ chodziło mi o to , by dobrze działał w TEN dzień a kupiłam go tylko 2 tyg przed ślubem, przez pierwsze kilka dni stosowałam go codziennie na wieczór.
Naprawdę chroni przed poceniem i nie przyjemnym zapachem. Nie pozostawia plam na ubraniu.
Wydaje mi się,że będzie wydajny mam go ponad miesiąc i nie widać ubytku. 
Teraz używam go raz na 3 dni na noc.



Ze swojej strony polecam ETIAXIL, może i jest droższy ale nie ma co oszczędzać a później katować swoje paszki nie koniecznie działającym tańszym odpowiednikiem. 
Na pewno nie będzie to moje ostatnie opakowanie, na lato jest idealny a  w zimie wystarczają mi zwykłe dezodoranty :)

Miałyście jakieś doświadczenia z blokerami?





środa, 4 lipca 2012

Szampon z zieloną herbatą i bloker

No dobra ,wiem że miesiąc się dopiero zaczął a ja po raz drugi już wydałam ok 10zł na kosmetyki ale MUSIAŁAM.
Skończył mi się szampon z zieloną herbatą , który kosztuje grosze a bardzo go lubię.
: O tym szamponie już pisałam troszkę tutaj , generalnie polubiałam się z nim.
Dobrze oczyszcza włosy, zmywa oleje i kosztuje 2.49zł za 500ml więc jak za darmo. Moja mama też go bardzo lubi.
Kupiłam też Bloker Ziaji , kosztował 5.49 więc postanowiłam i ja go spróbować.
A więc do lipcowych zakupów dodaję 5,49 i 2.49 czyli 8,08zł + wczorajsze 9.50 to razem 17,48zł -> a dopiero 4 lipca. Ale dam radę przeżyć za 50zł ...czemu nie? :)


Dalej jest strasznie gorąco, no może nie gorąco - złe określenie - duuuszno.
A wczoraj była taka śliczna burza ;)
U mnie w hucie padał grad wielkości orzechów włoskich, ale już u mojego M. w Łagiewnikach w ogóle nie było gradu. Dziwne :)
Ja tam bym chciała, ciepło 25* ale z delikatnym wiaterkiem. Tak optymalnie, ciepło nie za gorąco, słonecznie ale nie duszno...ehh



Łączna liczba wyświetleń