niedziela, 31 marca 2013

Marcowe denko

Jakoś mało mi się zdenkowało w tym miesiącu , ale kilka kosmetyków już mam na wykończeniu , więc jak znalazł będą na kwiecień :)
Oto co w marcu dobiło dna:

Tak,tak zabrałam się za próbki. Zaczęłam od pachnących i wykończyłam je u M. spodobało mi się masło karmel i cynamon i figi i daktyle,cappucino zdecydowanie za słodkie.


U M. dno zobaczył w końcu peeling Joanna , nie mogłam cholery wykończyć oraz żel pod prysznic z Nivea


Krem do ciała , który zresztą u mnie pełnił funkcję kremu do włosów , z Isany też dość szybko sięgnął dna a także pianka Venus do depilacji  - żurawinowa - bardzo fajny zapaszek


Kosmetyki z gabinetowej serii Ziaja pro do twarzy , wielkie 500ml butle męczyłam razem z bratem, ja na zmianę z innymi kosmetykami, dobre pół roku. Bardzo fajny koncentrat balsamu do ciała Dermedic, bardzo fajny nawilżacz dla suchej skóry.


Paloma, peeling cukrowy do stóp kolejne opakowanie które gościło w mojej łazience, bardzo go lubię.
Szampon Hegron też jeden z moich ulubionych choć niestety fatalny design i duży otwór trochę zniechęcają.
Fennel'owy ciasteczkowy zdzierak do ciała, no i zmywacz firmy Alkemika - zmywacz jak zmywacz.


Jak ja lubię denkować ... 
Wtedy bez wyrzutów sumienia otwieram kolejne kosmetyczne cuda :)

Wesołych :*

piątek, 29 marca 2013

Troszkę prywaty

WTF? Co to ma być ? Macie już choinkę na której będziecie jutro wieszać pisanki? No kurdeeeee 
Przecież to jakieś nie porozumienie wgl!

Siedzę sobie w sklepie u kuzynki - ale zanim tam doszłam przyszłam cała biała,dobrze że chociaż ciepło jest! - przyklejona do grzejnika i czekam na jakiś klientów (jak fajnie brzmi :D )

 Nagle wczoraj wpadła mi fucha na najblizsze kilkanascie dni zeby sobie dorobić, więc mogą się notki pojawiać rzadziej bo będę na dwie prace robić od rana do późnego wieczora.
Poza tym kończę pomału sprawy związane ze ślubem, pozostało już tylko (o,zgrozo!) mniej niż 3 msc, więc zaraz po świętach idziemy do USC i naszych parafii po wszystkie papiery.
Czas na protokół przed ślubny.
 A jeszcze brakuje nam obrączek i garnituru dla M.
Łeee ale ten czas zapiernicza, tylko pogoda ta sama co 3 miesiące temu.....

czwartek, 28 marca 2013

Mój pierwszy krem-serum pod oczy

Taaa cóż, latka lecą. Postanowiłam w końcu zacząć używać jakiegoś kosmetyku pod oczy. Jakiś miesiąc temu przy okazji zakupów otrzymałam 5ml miniaturkę serum pod oczy Clinique. Nie miałam w planach pisać recenzji na podstawie miniaturki, jednak używam ją już dokładnie 26 dni a nawet połowy opakowania nie zużyłam,więc myślę że mogę.

Clinique, All About Eyes Serum czyli Serum pod oczy




Opis producenta:

Serum chłodzące z masażerem pomagającym zwalczyć opuchnięcia, odświeża, nawilża. Ma właściwości rozjaśniające i pomaga zwalczać cienie pod oczami. Zawiera kofeinę, antyoksydanty i kojące wyciągi roślinne. Beztłuszczowy, nie podrażnia. Testowane oftamologicznie.

Moja opinia:

Pierwsze na co zwróciłam uwagę to opakowanie i aplikacja. Moja miniaturka jest w niewielkiej 5ml tubce i fajnie się ją aplikuję za pomocą rollera - srebrnej kuleczki.


Kuleczka ponieważ jest metalowa, bardzo przyjemnie chłodzi. Serum ma konsystencję żelu,dzięki kulce mogę sobie zrobić delikatny masaż skóry pod oczami, co jest szalenie przyjemne i mam wrażenie , że odświeża spojrzenie.
Czasem miałam problemy z lekką opuchlizną pod oczami, ale masaż srebrną kuleczką pomaga :)
Serum bardzo szybko się wchłania, nie podrażnia ani nie wysusza skóry pod oczami.
Nawilża i koi delikatną skórę.

Dzięki żelowej konsystencji nie waży się podczas nakładania makijażu.
Jak już wspomniałam jest szalenie wydajny bo używam go 2 razy dziennie prawie miesiąc a jeszcze jest ponad połowa.
Pełnowymiarowe opakowanie czyli 15ml kosztuje ok 150zł
Jednak na Allegro można kupić miniaturki za ok 25zł więc myślę że nie tak źle zważywszy na wydajność produktu.
Nie powiem, ale najbardziej jestem zadowolona z opakowania. Nie wielka , poręczna tubeczka z chłodzącą metalową kuleczką ułatwiającą i uprzyjemniającą aplikację produktu.
Nie mam jeszcze zmarszczek w okolicach oczu, więc puki co mi wystarczy aczkolwiek może znajdę jakiś łatwiej czyli w sklepie,dostępny odpowiednik za niewielką cenę.

Możecie mi polecić jakiś produkt na okolice oczu na początek?





środa, 27 marca 2013

Piernikowy zdzierak do ciała

Jako wielka fanka wszelakich peelingów do ciała.
 Super pachnących, mocno zdzierających, lekko nawilżających a najlepiej wszystko na raz melduję , że taki jest ten o to, o którym post dzisiejszy Wam napiszę.


FARMONA SWEET SECRET
Piernikowy peeling cukrowy do ciała
Korzenne pierniczki z lukrem


Opis producenta:

Wyjątkowy kosmetyk o niezwykle gęstej, aksamitnej konsystencji i wspaniałym, korzennym zapachu został stworzony do mycia i pielęgnacji ciała, dla osób, które dbają o zdrowy wygląd skóry i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności.
 Specjalnie opracowana, bogata receptura na bazie ekstraktu z miodu i imbiru doskonale nawilża i wygładza ciało,  a kryształki cukru trzcinowego usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając dotlenienie i pobudzając skórę do odnowy.
Regularne stosowanie Piernikowego peelingu do mycia ciała zapewnia uczucie wypielęgnowanej i jedwabiście gładkiej skóry, a wyjątkowo aromatyczny, rozkosznie słodki zapach relaksuje i odpręża, zapewniając dobry nastrój.

Pojemność: 225ml
cena ok 12-13zł


Moja opinia:

Standardowo zacznę od opakowania. Klasyczny dość, plastykowy słoiczek mieszczący 225ml produktu. Wewnątrz opakowania znajduje się dodatkowe zabezpieczenie sreberkiem, które bardzo lubię bo wiem ,że nikt wcześniej go nie macał.


Miła dla oka kolorystyka,treść z opakowania obiecująca niemal zapachowy orgazm dla wielbicielek słodkości po odkręceniu słoika.

Po zdjęciu folii i przyłożeniu nosa celem wywąchania piernikowych nut wprost z opakowania poczułam intensywną dość woń karmelu połączonego z przyprawami do piernika.
Po nałożeniu na ciało zapach delikatnie się zmienia, jest bardziej intensywny, bardziej piernikowy a mniej karmelowy. Jak zapach unoszący się w kuchni podczas pieczenia owego ciasta. Zapach pachnie tak jak smakują ciasteczka korzenne!
 Wyraźnie czuć cynamon,goździki i imbir. Po prostu obłęd, AŻ tak apetycznego peelingu jeszcze nie miałam!
Za zapach dostaje ode mnie MAX punktów.
Nie czuć chemii , na prawdę !

Właściwości pielęgnacyjne też ma dobre.
Peeling ma dość zbitą ale nie bardzo sztywną konsystencję 


duże drobinki cukru jak mniemam trzcinowego bardzo dobrze złuszczają skórę otulając ją obłędnym zapachem.
Skóra po wyjściu z wanny/prysznica jest pachnąca piernikiem,dobrze złuszczona i lekko nawilżona.
Serdecznie polecam.
Mam w planach wypróbować jeszcze z tej serii Czekoladowy peeling cukrowy do ciała.
Najbardziej lubię właśnie peelingi cukrowe, a patrzyłam na stronce Farmony i chyba tylko czekoladowy jest jeszcze cukrowy.
Wracając do Pierniczka - na pewno do niego wrócę bo jest obłędny!
Jedyne do czego mogę się przyczepić to wydajność. Opakowanie starczyło mi na 5 razy :( ale zapach wynagradza wszystko...


Miałyście przyjemność go używać?
Jak u Was się sprawdził?







poniedziałek, 25 marca 2013

Balee mam i ja :)

Hej , dziś chciałam się pochwalić co dołączyło wczoraj wieczorem do moich kosmetycznych zapasów :)
Mowa tu oczywiście o zachwalanej wszędzie marce niemieckich kosmetyków Balea.

W Krakowie się z nimi nie spotkałam (jeśli są w jakimś sklepie z niemiecką chemią,oświećcie mnie! :))
Z pomocną dłonią wyszła moja koleżanka (Aniu , dzięki :*) , która obecnie przebywa w Pradze i ma dostęp do drogerii DM.
Poprosiłam ją o kilka kosmetyków,których byłam ciekawa,żeby sprawdzić co ta Balea w sobie ma ... lub nie ma, ale na to potrzebuję trochę czasu.
Żel z figą i odżywka do włosów wczoraj już miały swój debiut w mojej łazience.

Jeśli się sprawdzą albo będę molestowała Anię po raz kolejny, albo może jakieś grubsze zakupy np na All.
Na razie mogę tylko powiedzieć ,że zapachy zarówno żelu z figą jak i kokosowej odżywki są obłędne.

A oto co wpadło w moje łapki:



-Krem do ciała kokosowy
-Szampon,odżywka i maseczka kokosowa
-czekoladowy żel pod prysznic
-żel pod prysznic figa z czekoladą
-żel pod prysznic migdałowo-wiśniowy
-maść/balsam nagietkowy


Czy używałyście kosmetyków Balea?
Co o nich myślicie?



niedziela, 24 marca 2013

O moim kremie nawilżającym z L'biotica

Jak pisałam Wam wczoraj, około 2 tygodnie temu wzbogaciłam moją pielęgnację twarzy o krem mocno nawilżający. Jakie były tego efekty? 
Poczytajcie..

Dermokrem InneovAge Ultra Nawilżający L'biotica




Oczywiście krem miał jeszcze kartonik ale się zbył :)

Opis producenta:


Konsystencja


Moja opinia:

Opakowanie wykonane z mocnego plastyku , poręczne. Design przywodzi na myśl coś aptecznego, może przez ten plusik z przodu słoiczka.
Konsystencja dość lekka, spodziewałam się czegoś bardziej gęstego. Akurat mi to nie przeszkadza, bo nie lubię bardzo treściwych kremów. Zapach delikatny, wyczuwalny ale nie drażniący.
Bardzo dobrze się rozsmarowuje i szybko wchłania.Wystarczy niewielka ilość produktu by pokryć całą twarz a więc jest wydajny.
Skóra po nałożeniu kremu jest wyraźnie nawilżona, nakładam go tylko na noc i rano dalej czuję nawilżenie.
Później traktuję swoją twarz kremem matującym, a na noc znów ją nawilżam i tak w kółko.
Przynajmniej jak jestem w domu, bo u mojego M. na noc i na dzień używam jednego kremu ale o nim innym razem.
Miałam obawy co do zapychania, to głównie dlatego bałam się kremów nawilżających, przy L'biotice nic takiego nie miało miejsca, nawilżyła ale nie zapchała.
Mam wrażenie , że od kiedy go stosuję moja cera poprawiła się w znacznym stopniu.
Nie mam już suchych skórek w okolicy nosa, ani przesuszonych policzków.
Jestem zadowolona, i bardzo dobrze bo mam jeszcze jeden słoiczek w zapasie :-)
Nie wiem jak by się sprawdził dla stricte suchej,przesuszonej skóry bo ja takiej nie mam. 
Mam po prostu miejsca na twarzy , które wymagają mocnego nawilżenia i z nimi sobie radzi bardzo dobrze.
Więc jeśli masz skórę mieszaną z miejscami , które trzeba mocno nawilżyć POLECAM.

Stosowałyście ten krem?
Może znacie inny fajny nawilżacz , który nie zapcha i nada się też do cery mieszanej?







Łączna liczba wyświetleń